Nieustępliwy Kucharczyk, agresywny Żyro, bezrobotny Kuciak. Jak grała Legia z Zawiszą [OCENY]

Gole dla legionistów strzelali Michał Żyro i Michał Kucharczyk, ale poza tym, że strzelali, to też najlepiej grali. Zobacz, jak oceniliśmy legionistów (w skali 1-6) za zwycięstwo z Zawiszą (2:0).


Duszan Kuciak: 3+. W pierwszej połowie nie miał zbyt wiele pracy. Do interwencji zmuszony tylko raz - w 34. minucie, kiedy obronił strzał Ivana Mayeuskiego. Po przerwie było podobnie. Na celny strzał Zawiszy (Kamila Drygasa) czekał do 92. minuty. Wcześniej nie musiał się za bardzo wykazywać. Plus za to, że w całym spotkaniu pewnie wyłapał kilka dośrodkowań.

Łukasz Broź: 2+. W defensywie popełniał proste błędy, które mogły dla Legii źle się skończyć. Na początku spotkania "siatkę" założył mu Alarinho. Z przodu starał się być aktywny, podłączał się do akcji ofensywnych, ale w defensywie grał nerwowo.

Jakub Rzeźniczak: 3+. W 15. minucie stracił piłkę przed własnym polem karnym, ale po chwili naprawił swój błąd. Poza tym bez większych wpadek. Grał skoncentrowany, kierował całą linią obrony, pomagał nieco zagubionemu na prawej stronie Broziowi. W 88. minucie opuścił boisko z kontuzją.

Inaki Astiz: 3. Tuż przed przerwą ofiarnie zablokował strzał Drygasa. Wcześniej bez większych błędów. Poprawny występ, po którym nie za bardzo jest się do czego przyczepić. Niby trochę rzadko wyprowadzał piłkę (przeważnie podawał do boku albo do tyłu), ale przecież krytykować go za to nie można.

Tomasz Brzyski: 3. Nieźle wykonywał stałe fragmenty gry. Starał się dalekimi i dokładnymi przerzutami zmieniać ciężar gry. Po drugim golu dla Legii rzadziej pokazywał się z przodu. Właściwe tylko przy stałych fragmentach gry, które nadal mu wychodziły. Ale tak to skupił się na bronieniu. I poza sytuacją z 70. minuty, kiedy piłkę w dość łatwy sposób odebrał mu Sebastian Kamiński, robił to dobrze.

Ivica Vrdoljak: 3+. W tygodniu nie trenował za dużo i to było widać. Nie wszystko było idealnie. Przy stałych fragmentach był aktywny pod bramką Zawiszy, ale w środku pola zdarzało mu się przysypiać. W drugiej połowie zagrał lepiej niż w pierwszej. Był agresywniejszy, ale też dobrze asekurował środkowych obrońców.

Tomasz Jodłowiec: 3. Nierówny występ. Podobnie jak Vrdoljak straty przeplatał z przechwytami. Na plus na pewno kilka akcji, w których próbował rozgrywać piłkę (przeważnie na lewe skrzydło). Pochwalić go trzeba za podanie do Kucharczyka przy jego akcji bramkowej. Ale i tak z perspektywy całego spotkania zagrał gorzej niż Vrdoljak.

Michał Żyro: 4. Często schodził do środka, starał się oddawać strzały. Ambitnie i agresywnie walczył na całym boisku. Zaczął mecz od udanego wślizgu w środku pola. I tak było do końca pierwszej połowy, w której był najczęściej faulującym z legionistów. Po przerwie faulował rzadziej, ale nadal był nieustępliwy. Nie tylko na skrzydle, ale też w polu karnym Zawiszy tak jak przy akcji bramkowej, kiedy głową dobijał swój strzał.

Guilherme: 3. Henning Berg po raz pierwszy wystawił go na środku pomocy, tuż za napastnikiem. Guilherme miał kreować grę Legii, rozgrywać piłkę, ale tego nie robił. Przynajmniej nie w pierwszej połowie, gdzie plątał się między linią pomocy a linią ataku. W wielu akcjach nie radził sobie z silniejszymi piłkarzami Zawiszy. Przebudził się dopiero kilka minut przed przerwą, kiedy dwukrotnie uderzał z dystansu. Po przerwie więcej przy piłce, ale bez efektów. W 77. minucie zmieniony przez Michała Masłowskiego.

Michał Kucharczyk: 4+. Najlepszy z legionistów. Jak zwykle na skrzydle robił dużo wiatru, grał na granicy spalonego, ale chwalić go trzeba nie tylko za to. Bo poza tym, że szybko biegał, to też dobrze podawał. A nawet schodził do środka, próbował rozgrywać (na jeden kontakt), a nawet walczył w obronie. Po przerwie sprytnym lobem pokonał Sandomierskiego.

Marek Saganowski: 3. Od pierwszych minut brał się za rozgrywanie. Często schodził po piłkę do lewej strony boiska. W pierwszej zmarnował doskonałą okazję, kiedy w jednej akcji z bliska dwukrotnie strzelał na bramkę Zawiszy. W drugiej połowie grał bliżej bramki rywali, rzadziej cofał się po piłkę, ale wynikało z tego niewiele. Właściwie tyle, że miał jedną sytuację, której nie wykorzystał.

Michał Masłowski i Igor Lewczuk grali zbyt krótko, by zasłużyć na ocenę.