Piłkarze z rakietami, młode diamenciki, czyli jak Legia gra w tenisa?

W latach 30. sekcja była potęgą, grała w niej Jadwiga Jędrzejowska, która w 1937 roku była w finale Wimbledonu. Czy klub nawiąże do tamtych tradycji?


Jeszcze 10 lat temu na obiekcie przy Myśliwieckiej 4a, sąsiadującym ze stadionem przy Łazienkowskiej, były niszczejące korty i ruiny budynków, a na trybunach rosły drzewa. Podupadające zabudowania miasto chciało zrównać z ziemią, ale dzięki kilku sympatykom tenisa historyczne miejsce udało się uratować. Powstało Stowarzyszenie "Klub Tenisowy Legia" założone przez Jerzego Hertela, który do tej pory jest jego prezesem. Zaczęła się modernizacja obiektu, dzięki pomocy miasta korty zaczęto etapami odbudowywać. W 2008 r. rozegrano tam pierwszy turniej.

Teraz siedziba tenisowej Legii to nowoczesny kompleks dziesięciu kortów z nawierzchnią ziemną, w tym kort centralny z trybunami na pięć tysięcy widzów. Pod trybuną wschodnią schowane są klinika rehabilitacji z komorami do krioterapii, siłownia oraz centrum odnowy biologicznej. Najnowszą inwestycją jest kort ze sztuczną nawierzchnią, na której trenują zawodnicy przygotowujący się do startów za granicą.

Piłkarze z rakietami

Tenisowa Legia sąsiaduje z piłkarską i chętnie z nią współpracuje, ale nie jest jej kolejną sekcją. - Jesteśmy stowarzyszeniem i naturalnym kontynuatorem CWKS-u pod herbem Legii, ale jesteśmy oddzielną jednostką prawną, która sama się finansuje. Mamy umowę o współpracy w zakresie działań marketingowych czy polityki sportowej i wzajemnie się wspieramy - tłumaczy Artur Bochenek, były tenisista, a obecnie jeden z dyrektorów KT Legia.

Bochenek to także sparingpartner prezesa Legii Bogusława Leśnodorskiego, który regularnie przychodzi na korty przy Myśliwieckiej. Podobnie jak inni ludzie związani z Legią czy byli piłkarze - na kortach można spotkać m.in. Marka Jóźwiaka, Tomasza Sokołowskiego czy Tomasza Kłosa. Swoje dzieci do tenisowej akademii prowadzonej przez klub posyła Duszan Kuciak, wkrótce mają do niej trafić synowie Miroslava Radovicia i Ivicy Vrdoljaka.

Akademia działa kilka lat, ale już może się pochwalić sporymi sukcesami. - W ostatnich latach jesteśmy najbardziej utytułowanym klubem w Polsce, z mistrzostw kraju we wszystkich kategoriach wiekowych nasi zawodnicy przywożą medale - mówi Bochenek. W tenisowej akademii Legii trenuje około 300 dzieci, najmłodsze mają trzy lata. Na liście trenerów widnieją między innymi Lech Sidor czy Aleksandra Rosolska, nazwiska w tenisie dosyć znane.

- Naszym oczkiem w głowie jest szkolenie dzieci do lat 10 w ramach programu Międzynarodowej Federacji Tenisa "Tenis 10". Najwięcej dzieciaków w naszych tenisowych przedszkolach jest właśnie w wieku od pięciu do 10 lat i na nie stawiamy. Za parę lat chcielibyśmy powiedzieć, że dzięki naszemu systemowi szkolenia mamy zawodników Legii Warszawa, którzy są naszymi wychowankami - mówi Bochenek.

Tenisowe diamenciki

Kilku bardzo obiecujących wychowanków Legia już ma. - Jeśli ktoś przyprowadza do nas pięciolatka, to on przechodzi krok po kroku, z grupy do grupy, według zaplanowanej, przez lata wypracowanej ścieżki rozwoju, która doprowadziła m.in. do tych sukcesów, które teraz odnoszą Kacper Żuk czy Ania Hertel - dodaje Marcin Hertel, który jest również byłym tenisistą i jednym z dyrektorów.

16-letni Żuk to aktualny mistrz Polski kadetów, który wraca do formy po kontuzji i długiej rehabilitacji. Zanim nabawił się urazu kręgosłupa, wygrywał w Polsce praktycznie wszystko. Był numerem jeden w rankingu krajowym w swojej kategorii wiekowej, zajmował trzecie miejsce w rankingu Tennis Europe do lat 14. - Ma niesamowite czucie kortu, wie, gdzie się ustawić, wygląda, jakby nie biegał, a zawsze jest przy piłce. Gra zawsze do przodu, a jego potężną zaletą jest bardzo skuteczny bekhend wzdłuż linii - opisuje wychowanka Bochenek.

Po wyleczeniu urazu Żuk wrócił do treningów w grudniu ubiegłego roku, wygrał m.in. turnieje w Sopocie i Szczecinie oraz mistrzostwa kraju do lat 16. - Po kontuzji wrócił jeszcze mocniejszy, teraz cała sztuka w tym, żebyśmy dobrze chłopaka poprowadzili, bo jak wszystko dobrze pójdzie, to za rok powinien grać w turnieju juniorskim Australian Open - dodaje Bochenek.

Drugą nadzieją tenisową Legii jest Hertel. - Urodzona na korcie - mówi o Ani jej brat Marcin. - Ma 14 lat, a gra od dziecka, była mistrzynią Polski w kategoriach do 10, 12 i 14 lat. Znana na kortach całej Europy, gdzie wygrywała turnieje zarówno do lat 14, jak i 16. Drużynowa wicemistrzyni Europy oraz piąta zawodniczka w indywidualnym rankingu europejskim na koniec minionego roku. Obecnie przygotowuje się do rywalizacji w międzynarodowych imprezach do lat 18, by w przyszłym roku występować w juniorskich turniejach Wielkiego Szlema - dodaje Hertel.

Żuk i Hertel to w Legii wyjątkowe talenty. - Dobrych zawodników mieliśmy od lat, ale takich diamencików jak Kacper i Ania nie było. I to nie tylko jeśli chodzi o Legię, ale w ogóle o kraj. To największe nadzieje polskiego tenisa - uważa Bochenek. I zaznacza: - To nie są nasze transfery, tylko zawodnicy, którzy wyszli z naszego systemu szkolenia. W swoich kategoriach wiekowych nawet Agnieszka Radwańska i Jerzy Janowicz nie byli w tym wieku tak wysoko w rankingach europejskich - zapewnia Bochenek.

Legia, potem długo, długo nic

Czy trenowanie w akademii tenisowej jest drogie? - Na początku każde dziecko, które trafia do naszej akademii, rozpoczyna od podobnego schematu: dwie godziny w tygodniu treningu tenisowego i godzina zajęć ogólnorozwojowych. Dla rodziców to koszt rzędu 300-400 złotych miesięcznie. Jeśli ktoś chce trenować więcej, to wtedy zwiększa się intensywność treningów i wtedy też wzrastają koszty, ale żeby sprawdzić, czy tenis się dziecku spodoba, czy jest zainteresowanie i talent, nie potrzeba wielkich pieniędzy - twierdzi Hertel.

A jeśli jest talent, ale nie ma pieniędzy, to też jest na to sposób. Jak zapewniają szefowie klubu, dzięki temu, że przez korty przewijają się setki tenisistów, można pomóc finansowo tym, których nie stać na rozwijanie kariery. - Chcielibyśmy, by setki czy tysiące dzieci grały u nas w tenisa. Wiemy, że to jest masowość, ale dzięki temu jesteśmy też w stanie pomóc tym najlepszym zawodnikom, jeśli chodzi o korty, trenerów czy wyjazdy. Nie każdego stać, by sobie samodzielnie poradzić w zawodowym tenisie - dodaje Hertel.

Według Bochenka system szkolenia w akademii tenisowej się sprawdza i po wynikach w zawodach widać, że jest jednym z najlepszych w kraju, a Legia tenisowa chce być jak ta piłkarska - również najlepsza w Polsce. - Gdybyśmy spojrzeli na kategorie wiekowe do lat 10, 12, 14 czy 16, to w każdej mamy zawodników w czołówce. To pokazuje, że największą siłą w polskim tenisie młodzieżowym jest teraz Legia - kończy Bochenek.

Więcej o: