Łukasz Budziłek: Transfer do Lechii był dla mnie najlepszym wyjściem

- Jechałem na obóz do Hiszpanii, by walczyć o miejsce na ławce, ale wszystko poszło błyskawicznie. Legia osiągnęła porozumienie z Bełchatowem, w międzyczasie Lechia wypożyczyła Trelę i właściwe stanąłem przed faktem dokonanym - mówi w rozmowie z serwisem Weszlo.com Łukasz Budziłek.


24-letni bramkarz w zeszłym tygodniu został oficjalnie ogłoszony nowym piłkarzem Lechii Gdańsk. Budziłek na Pomorze trafił z Legii Warszawa, w której przebywał przez ostatnich sześć miesięcy, ale nie potrafił wywalczyć sobie miejsca w składzie. Chociaż latem mistrzowie Polski podpisali z zawodnikiem 4-letni kontrakt, to pożegnali się z nim bez żalu po pół roku, nie dając mu szansy debiutu w pierwszym zespole.

- Legia dała mi czteroletni kontrakt - uważałem to za coś przyszłościowego, ale po pół roku sytuacja diametralnie się odwróciła. Klub zmienił politykę co do bramkarzy. Uznali, że potrzebują doświadczonego zmiennika. Rozumiem, że według trenera Berga nie byliśmy z Konradem godnymi rywalami dla Duszana, ale może najpierw wypadałoby taką rywalizację stworzyć? - retorycznie pyta Budziłek w rozmowie z serwisem Weszlo.com.

I dodaje: - Po każdym okresie przygotowawczym widać, że Duszan bronił najwięcej, więc odpowiedź nasuwa się sama. Bądźmy szczerzy - inaczej to sobie wyobrażałem, ale wiem, że to Legia. Najlepszy klub w Polsce. Cieszę się, że odchodzę akurat do Lechii, bo tam pracują, by do tej Legii doskoczyć. Mamy wielu zawodników o dobrym CV i jeżeli trenerowi uda się to złożyć do kupy, może wyjść fajny projekt.

Budziłek trenował z Legią od początku przygotowań do rundy wiosennej. 24-latek był na obozie w Turcji i Hiszpanii. Z Sotogrande wyjechał jednak po kilku dniach i wrócił do Polski, by podpisać umowę z Lechią. Wszystko przez fakt, że warszawianie z GKS Bełchatów pozyskali Arkadiusza Malarza. To spowodowało, że Budziłek stał się w drużynie z Łazienkowskiej dopiero czwartym bramkarzem.

- W Legii trener co pół roku omawia indywidualnie sytuację każdego zawodnika. Usłyszałem, że w moim przypadku sprawa jest otwarta. Zagrałem dobrze w sparingu z Karabachem i po cichu liczyłem, że moja sytuacja jednak się nie zmieni - mówi Budziłek.

24-latek przyznaje, że o swojej sytuacji rozmawiał z Henningiem Bergiem i to po rozmowach z trenerem zdecydował się na opuszczenie Legii. -Zarzucił mi, że potrafię obronić superpiłkę, a potem puścić taką, która byłaby spokojnie do wyjęcia. Chwalił natomiast za dobrą współpracę z drużyną, grę nogami i czucie gry. Tyle. Jechałem na obóz do Hiszpanii, by walczyć o miejsce na ławce, ale wszystko poszło błyskawicznie. Legia osiągnęła porozumienie z Bełchatowem, w międzyczasie Lechia wypożyczyła Trelę i właściwe stanąłem przed faktem dokonanym. Paradoksalnie to było najlepsze wyjście - kończy Budziłek.