Show i tłumy na Torwarze. Sportowy weekend w hali przy Łazienkowskiej

5 tysięcy osób obejrzy w niedzielę na Torwarze mecz siatkarzy Politechniki ze Skrą Bełchatów. W sobotę około 3,5 tys. kibiców zobaczy w tej hali spotkanie koszykarzy Legii ze Zniczem.


Na przyjazd Skry - drużyny z mistrzami świata w składzie, największej siatkarskiej marki w Polsce - Politechnika szykuje się wyjątkowo. Warszawski klub przygotował niecodzienną oprawę meczu i zachęca kibiców, by na Torwarze pojawić się pół godziny przed jego rozpoczęciem, ponieważ przed spotkaniem odbędzie się wyjątkowy, jak na polskie warunki, show w stylu amerykańskiej ligi koszykówki NBA. Początek meczu zaplanowano na 14.45, transmisję przeprowadzi Polsat Sport.

- Czegoś takiego w naszej lidze jeszcze nie było. Przed meczem będzie prezentacja zawodników przy wygaszonej hali i z reflektorami kierunkowymi. Kibice w tym czasie będą mogli dzięki specjalnej aplikacji świecić telefonami w klubowych barwach - zapowiada rzecznik Politechniki Adrian Komorowski. W czasie meczu będzie też konkurs dla kibiców, w którym będzie można wygrać wycieczkę do Egiptu. Ale to jeszcze nie koniec atrakcji. Tego samego dnia odbędzie się 23. Finał Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy i z tej okazji Politechnika wystawiła na licytację pierwszy gwizdek w niedzielnym meczu. Kibic, który wygra licytację (trwa do godz. 13.30 w sobotę), będzie mógł rozpocząć spotkanie.

A gdy już rozpocznie, to na boisku "Wilki Bednaruka", jak w tym sezonie nazywa się młodych siatkarzy stołecznego klubu, będą musiały stawić czoła doświadczonemu zespołowi, który w składzie ma czterech mistrzów świata - Michała Winiarskiego, Mariusza Wlazłego oraz rodowitych warszawiaków Andrzeja Wronę i Karola Kłosa. W ciągu ostatniego tygodnia bełchatowianie rozegrali aż trzy mecze: jeden ligowy oraz dwa w Pucharze Polski i wszystkie wygrali. Po 18 kolejkach zajmują trzecie miejsce w PlusLidze, do lidera Asseco Resovii tracą trzy punkty. Politechnika jest dziewiąta, do Czarnych Radom i miejsca zapewniającego grę w fazie play-off ma stratę dwóch punktów.

Dla niektórych zawodników Politechniki będzie to pierwszy mecz w takich warunkach. Mistrzowska Skra zawsze przyciąga tłumy kibiców, w niedzielę na trybunach ma zasiąść komplet pięciu tysięcy widzów.

- Zrobię wszystko, żeby ci, którzy po raz pierwszy wystąpią w takim meczu, nie przestraszyli się hali z kompletem publiczności i przeciwnika - zapowiada trener Politechniki Jakub Bednaruk. - Nie mogę wykluczyć, że przejedzie się po nas walec, ale postaramy się, żeby w niedzielę na hali było widać zabawę i dobrą siatkówkę - dodaje szkoleniowiec.

Bednaruk będzie miał do dyspozycji wszystkich zawodników. - Do składu wrócił po kontuzji Paweł Mikołajczak. Nie mamy już żadnych problemów z urazami, wszyscy są zdrowi - mówi przed meczem trener. Przeciwko Skrze może wystawić najmocniejszy skład z najlepiej punktującym zawodnikiem PlusLigi Michałem Filipem na czele. 20-letni atakujący to odkrycie trenera Politechniki, który z konieczności przestawił go z pozycji przyjmującego na atak, a ten odwdzięcza się skuteczną grą. Filip może liczyć na wsparcie dobrze ostatnio grających 19-latków Artura Szalpuka i Aleksandra Śliwki oraz rok młodszego środkowego Bartłomieja Lemańskiego, który ma aż 212 cm wzrostu.

Pod koszem też ciekawie

W sobotę, niespełna dobę przed spotkaniem Politechniki ze Skrą, o 17.45 na Torwarze zagrają koszykarze z pierwszej ligi - czwarta w tabeli Legia zmierzy się z szóstym Zniczem Basket Pruszków. Obie drużyny wygrały dotychczas po osiem z 14 meczów, a ich pierwsze, październikowe spotkanie w Pruszkowie, zakończyło się wygraną gospodarzy 72:69.

Teraz też mogą być emocje, choć Legia od początku rozgrywek wzmocniła się wyraźnie - nowym rozgrywającym drużyny trenera Piotra Bakuna został Łukasz Wilczek, a na pozycji wysokiego skrzydłowego pojawił się Marcel Wilczek. Obaj gracze nie znaleźli sobie miejsca na parkietach ekstraklasy, ale w pierwszej lidze są czołowymi postaciami na swoich pozycjach.

Legioniści w minionej kolejce pokonali u siebie lidera rozgrywek Miasto Szkła Krosno, pruszkowianie wyraźnie przegrali na wyjeździe ze średniakiem z Prudnika. Czy to oznacza, że Legia jest faworytem? - Nie. Grałem już w wielu meczach derbowych lub do nich aspirujących i wiem, że bilans czy forma niekoniecznie ma w nich znaczenie - mówi Arkadiusz Kobus, skrzydłowy i najlepszy strzelec Legii. - Nasze wyniki wskazują na to, że jesteśmy w niezłej formie, ale ważne będzie podejście - z jednej strony nie możemy być zbyt pewni siebie, z drugiej nie możemy przestraszyć się meczu na Torwarze, a presja jest spora.

Koszykarze Legii rok temu grali na Torwarze dwukrotnie - z Basketem Piła oglądało ich 2,5 tys. widzów, z Polonią - komplet 4,8 tys. Dzisiaj organizatorzy spodziewają się 3,5 tys. kibiców.

Początek meczu Legii ze Zniczem w sobotę o godz. 17.45, transmisja w Orange Sport.