A jak awanse, B jak Brychczy... Warszawski alfabet mijającego roku

Kończymy rok, który obfitował w stolicy w wielkie wydarzenia. Były zwycięstwo z Niemcami, wygrane Legii w Europie, biegowy rekord...


A jak awanse. Szanse na ten najważniejszy - piłkarskiej Legii do Ligi Mistrzów - zostały zaprzepaszczone poza boiskiem, ale mistrzom Polski udało się awansować do fazy grupowej, a potem 1/16 finału Ligi Europy. Do tego koszykarze i rugbiści Legii, a także piłkarze ręczni Warszawianki awansowali do pierwszych lig, czyli na drugi poziom rozgrywek, Polonia wywalczyła promocję do trzeciej ligi, a Hutnik po kapitalnym sezonie (26 zwycięstw, trzy remisy, jedna porażka) awansował do czwartej.

B jak Brychczy, Lucjan. To był rok pana Lucjana, legionisty od 1954 roku, symbolu jej wszystkich sukcesów. Kibice wyrażali swój szacunek wobec klubowej legendy na różne sposoby - m.in. wrześniową oprawą "Veni, vidi, Kici", a także imponującym muralem o wymiarach 28,5 na 11,2 metra. 80. urodziny oraz 60. rocznicę Brychczego w klubie czczono godnie.

C jak Cezary Trybański. Pierwszy Polak w NBA, wychowanek Legii, na zakończenie kariery wrócił do Warszawy. Swojemu pierwszemu klubowi pomaga na boisku - jeśli nie punktami, to zbiórkami, blokami i obroną. Ale Trybański ma pełnić także rolę twarzy projektowanej Akademii Koszykówki Legii Warszawa.

D jak Dziewicki, Piotr. Trener, który wprowadził Polonię do trzeciej ligi po bardzo dobrej rundzie wiosennej, ale tuż przed startem nowego sezonu, nie porozumiał się z klubem w sprawie kontraktu. Uważa, że był niechciany, bo wiedział zbyt wiele o złych rzeczach, które dzieją się w Polonii, i głośno o tym mówił. Czy z nim "Czarne Koszule" grałyby lepiej? Nie wiadomo. Z drugiej strony - czy mogło być gorzej niż 18 punktów w 17 meczach?

E jak europejskie puchary. Ostatnie półrocze pozostawiło smak słodko-gorzki, bo nie da się uciec od rozważań "co by było gdyby nie błąd proceduralny Legii", ale z drugiej strony na boisku legioniści szli jak burza. Dziewięć kolejnych zwycięstw w eliminacjach Ligi Mistrzów, Ligi Europy i grupowej fazie tych ostatnich rozgrywek zostanie zapamiętane na długo.

F jak futbol amerykański. Czyżby szczyt popularności w stolicy miał za sobą? A może to tylko słabszy sezon? Warsaw Eagles jak zwykle walczyli o mistrzostwo, ale tym razem nie awansowali nawet do Superfinału - odpadli w półfinale. A sam Superfinał też nie odbył się w Warszawie - po dwóch latach na Narodowym tym razem rozegrano go w Gdyni.

G jak gwiazda. Miroslav Radović. Owszem, świetnie wszedł do Legii Ondrej Duda, a bardzo dobre momenty mieli Michał Żyro czy Michał Kucharczyk, ale to "Rado" jest ostoją Legii. W 2014 roku Serb - od stycznia już z polskim obywatelstwem - strzelił 21 goli, podpisał nowy kontrakt z Legią i wielokrotnie udowodnił, że może być jej legendą

H jak Henning Berg. To był także jego rok, to z norweskim szkoleniowcem będzie kojarzona świetna seria Legii w pucharach. Z 50 meczów, w których poprowadził mistrzów Polski, zespół wygrał 35, a przecież bilans byłby lepszy, gdyby nie walkowery. Berg nauczył Legię pragmatyzmu, przygotował zespół na każdego rywala, dobrze zarządzał drużyną.

I jak imprezy na Narodowym. A właściwie Światowym, bo taki był w 2014 roku warszawski stadion. To na nim Real zagrał w towarzyskim meczu z Fiorentiną, to na nim biegł Usain Bolt w Memoriale Kamili Skolimowskiej, to na nim zasiadło rekordowe 63 tys. widzów podczas siatkarskiego meczu Polska - Serbia.

J jak jeeeeeeeeeeest!!! 11 października na Narodowym Polska pokonała Niemcy 2:0 w meczu eliminacji mistrzostw Europy i było to jej pierwsze w historii zwycięstwo z tym rywalem. Co to była za radość i euforia! Gole Arkadiusza Milika i Sebastiana Mili oklaskiwało na trybunach 56 tys. widzów.

K jak Katarzyna Woźniak. 25-letnia łyżwiarka, która od początku kariery reprezentuje WTŁ Stegny, a w Soczi była jedyną warszawianką na igrzyskach. I zdobyła tam medal - srebrny, w drużynowej rywalizacji razem z Katarzyną Bachledą-Curuś, Luizą Złotkowską i Natalią Czerwonką. W biegu indywidualnym na 5000 m zajęła 15. miejsce.

L jak list dotyczący Michała Żyry. "Dear Friends, I hope you are well. I am writing to you with one important issue. We have agreed with our star player - Michał Żyro, that he will be allowed to leave Legia in the coming winter transfer window...". Mail, który Legia rozesłała do europejskich klubów, wzbudzał jesienią i śmiech, i zażenowanie.

Ł jak Łobodziński, Piotr. Ma 29 lat, pochodzi z Bielska Podlaskiego, ale od kilku lat mieszka, pracuje i trenuje w Warszawie. Jest najlepszym na świecie "schodobiegaczem". W ubiegłym roku zwyciężył w Pucharze Świata, w tym roku też jest liderem, w czerwcu zdobył mistrzostwo Europy w bieganiu po schodach i przygotowuje się do marcowych, pierwszych w historii, mistrzostw świata, które odbędą się w Katarze.

M jak Michał Filip. 20-latek z Rzeszowa to nowa gwiazda AZS Politechniki. Trener Jakub Bednaruk przesunął wypożyczonego z Resovii przyjmującego na pozycję atakującego, a ten w nowej roli sprawdza się świetnie - jest w tej chwili najlepiej punktującym zawodnikiem PlusLigi!

N jak nowe derby. W pierwszej lidze koszykarek grają od tego sezonu i AZS Uniwersytetu Warszawskiego (mocny zespół, obecnie zdecydowany lider tabeli), i Polonia (ambitny beniaminek, w tej chwili najlepszy z najsłabszych). W drugiej kolejce AZS ograł Polonię aż 88:55, ale w rewanżu przy Konwiktorskiej faworyt wygrał już tylko 62:61 po dogrywce...

O jak Ostrowska, Marta. - Wiem, że najłatwiej jest zwalić winę na kierownika, ale nie jestem odpowiedzialna za to niedopatrzenie - mówiła kierownik Legii tuż po tym, gdy okazało się, że brak zgłoszenia Bartosza Bereszyńskiego do drugiej rundy eliminacji Ligi Mistrzów może kosztować Legię wykluczenie z tych rozgrywek. I Legię wykluczono, a Ostrowska z klubu odeszła. Jako jedyna.

P jak pusty stadion Legii. Znów, niestety. W 2013 roku zdarzyło się to dwukrotnie, w minionym - tak samo. Legia - najpierw po burdach kibiców w trakcie meczu z Jagiellonią, a potem po zajściach w Lokeren - bez publiczności grała przy Łazienkowskiej z Wisłą i Trabzonsporem. I zanosi się na kolejne tak przygnębiające spotkanie - z Ajaksem w 1/16 finału Ligi Europy.

R jak remont hali na Bemowie. Długo wyczekiwany przez koszykarzy, bo stary hangar, choć tak dla drużyny przyjazny i szczęśliwy, wraz ze sportowym rozwojem zespołu stał się dla niego niewystarczający. Dzielnica i miasto przeznaczyły na gruntowny remont 1,5 mln złotych, ale kosztorys przerósł oczekiwania. Remont się przedłuża, legioniści grają w Wilanowie.

S jak siatkarze Legii. Impuls do reaktywacji wycofanej w 2010 roku drużyny przyszedł z... Facebooka, gdzie w styczniu powstał profil "Chcemy odbudowy siatkarskiej Legii Warszawa". Na razie siatkarze - pod nazwą MKS MDK Legia - zaczynają od pojedynczych zwycięstw w drugiej, czyli de facto trzeciej lidze.

T jak Torwar. Siatkarze Politechniki najważniejsze mecze ligowe i pucharowe grają na nim od kilku sezonów, ale w 2014 roku po niemal 13 latach przerwy, na największą warszawską halę wrócili koszykarze Legii. W styczniu wygrali dwa mecze - z Basketem Piła i Polonią. Trzy kolejne zagrają w nowym roku - ze Zniczem (10 stycznia), Siedlcami (24 stycznia) i Politechniką (8 lutego).

U jak Ursus. W kontekście łódzko-mazowieckiej grupy trzeciej ligi najczęściej mówimy o rezerwach Legii oraz o Polonii, ale to Ursus jest zdecydowanie najlepszą drużyną z Warszawy. "Traktorki" wygrały grupę w poprzednim sezonie (w finale barażu o drugą ligę przegrały z Kotwicą Kołobrzeg), a w obecnym są jej wiceliderem za zdecydowanie najlepszym Radomiakiem.

W jak właściciele Legii. To było wydarzenie początku roku - 9 stycznia koncern ITI sprzedał Dariuszowi Mioduskiemu i Bogusławowi Leśnodorskiemu 100 proc. udziałów w klubie - 80 proc. przejął Mioduski, 20 proc. objął prezes Legii. We wrześniu do tego duetu dołączył Maciej Wandzel, który odkupił 20 proc. udziałów w Legii od Mioduskiego.

Z jak zainteresowanie biegami. I niech świadczy o nim choćby 26. Bieg Niepodległości, podczas którego pobity został polski rekord, jeśli chodzi o liczbę biegaczy, którzy ukończyli zawody - do mety dobiegło tym razem aż 12 295 osób! Który to już dowód na olbrzymie zainteresowanie biegami w stolicy? Zawody z czasem 30.03 wygrał Łukasz Parszczyński.