Liga Mistrzów. Legii gra o miliony

- Nie możemy nawet pomyśleć o tym, że pierwsi stracimy gola - mówi lider Legii Miroslav Radović. Dziś w Edynburgu mistrz Polski broni przewagi 4:1 z pierwszego meczu z Celtikiem i nadziei na Ligę Mistrzów. Transmisji w telewizji nie będzie
Udział w najbardziej prestiżowych rozgrywkach, w których mistrza Polski nie było już od 18 lat, gwarantuje zarobek rzędu co najmniej 10-12 mln euro. Faza grupowa Ligi Europy pozwala jednak na spokojny rozwój klubu - to zastrzyk około 3 mln euro. Tyle zarobił warszawski klub w zeszłym roku, gdy trafił do niej, nie potrafiąc ograć Steauy Bukareszt w bezpośredniej walce o Ligę Mistrzów. Dzięki gotówce z UEFA latem mógł utrzymać skład i tym razem podejść do walki o Champions League bez osłabień. Przejście Celticu oznacza więc, że znacznie bardziej przekonująco brzmią słowa Radovicia. Najlepszy piłkarz mistrza Polski twierdzi, że w ciągu trzech lat Legia wedrze się do LM.

Ale sukcesem będzie już udział w fazie grupowej Ligi Europy. Odkąd UEFA w 2004 roku wprowadziła ją dla mniej prestiżowych europejskich rozgrywek, jeszcze ani razu nie zdarzyło się, aby ten sam polski klub wystąpił w niej dwa lata z rzędu. Dotąd kończyło się na pojedynczych startach. Brak awansu do następnej edycji oznaczał, że trzeba było szukać pieniędzy, i zwykle następowała wyprzedaż piłkarzy. W Edynburgu Legia gra więc przede wszystkim o zachowanie ciągłości i spokojną przyszłość.

Gdyby odpadła z Celtikiem - awans Szkotom da zwycięstwo 3:0 - o fazę grupową Ligi Europy warszawski klub będzie miał jeszcze szansę bić się w czwartej rundzie kwalifikacji. Ale myśli o tym wariancie nikt w Legii do siebie nie dopuszcza. Liga Europy ma zostać zapewniona już teraz, o Ligę Mistrzów drużyna chce zagrać na luzie 19 i 26 sierpnia.

- Nie możemy nawet myśleć o tym, że stracimy pierwsi gola - mówi Radović. Dziennikarz "The Scottish Sun" Robert Grieve uzupełnia: - W Szkocji mało kto wierzy w awans, ale jeśli Celtic szybko zdobędzie pierwszą bramkę, to kto wie? W Glasgow pamięta się, że w tak wysokim wyniku pierwszego meczu nie było żadnego przypadku. Szczęście miał Celtic, że nie przegrał wyżej. Legia może nie jest wspaniałym zespołem, ale na pewno dobrym. Zasługuje na awans.

Obie drużyny znacznie różnią aspiracje. O ile celem Legii jest Liga Europy, a Champions League byłaby fantastycznym dodatkiem, o tyle dla Celticu najbardziej prestiżowe rozgrywki to obowiązek. Odpadnięcie z mistrzem Polski oznacza dla tego klubu coś w rodzaju trzęsienia ziemi.

- Jeśli Celtic nie wyeliminuje Legii, to znów obniży poziom. Po raz kolejny w ostatnich latach. Na 90 procent z klubu odejdą bramkarz Fraser Forster i obrońca Virgil van Dijk. Na obu Celtic będzie mógł zarobić około 10 milionów funtów, co jest i tak ledwie połową pieniędzy, które mógłby dostać dzięki Lidze Mistrzów. Z tych 10 mln w piłkarzy zostaną zainwestowane może trzy. Reszta pójdzie na funkcjonowanie klubu. Kilka lat temu najlepsi piłkarze zarabiali tutaj po 40 tysięcy funtów tygodniowo. Giorgios Samaras, który odszedł latem, miał około 20 tysięcy. Dziś najlepsi dostają po 10 tysięcy, a będzie jeszcze mniej. Piłkarze będą więc coraz słabsi, a kibice coraz bardziej sfrustrowani - opowiada dziennikarz.

Mecz o miliony z UEFA zostanie rozegrany w Edynburgu, a nie na fanatycznym Celtic Park w Glasgow. Na stadionie Celtów odbyła się ceremonia otwarcia Igrzysk Wspólnoty Brytyjskiej (zakończyły się w poniedziałek). Trwa wymiana murawy. - Kibice pytają, czy bardziej opłacało się klubowi stracić atut własnego boiska, dostać za to jakieś pieniądze i wybudowaną halę obok obiektu, czy zagrać rewanż na Celtic Park i zapewne wciąż liczyć się w grze o miliony z Ligi Mistrzów - zastanawia się dziennikarz. Ale mimo to w oddalonym o 70 kilometrów Edynburgu powinno zjawić się około 40-50 tysięcy fanów.

- Na stadionie w Edynburgu graliśmy tylko jeden mecz, w poprzedniej rundzie eliminacji do LM. Nie chcę, aby brzmiało to jak wymówka, jeśli się nam nie uda awansować. Dużo myślałem o rewanżu i doszedłem do wniosku, że potrzebujemy więcej optymizmu i więcej celtyckiego serca - mówił wczoraj trener mistrza Szkocji Ronny Deila. - Jesteśmy w stanie strzelić Polakom trzy lub cztery bramki. Potrzebujemy do tego cierpliwości - mówili z kolei zawodnicy Celticu.

Z każdą minutą będą jej mieć mniej, a Legia będzie przybliżać się do sukcesu. Jeśli zespół trenera Henninga Berga szczęśliwie przeprawi się na drugi brzeg, to w czwartej rundzie eliminacji Ligi Mistrzów może zmierzyć się np. z APOEL-em Nikozja, Red Bullem Salzburg czy Dinamem Zagrzeb. Losowanie ostatniej rundy eliminacji - o 10-12 milionów euro - już w piątek.

Prawdopodobny skład Legii: Kuciak - Broź, Rzeźniczak, Astiz, Brzyski - Jodłowiec, Vrdoljak - Żyro, Duda, Kucharczyk - Radović