Sport.pl

Superpuchar Polski. Legia - Arka. Kante nie kantował - walczył, strzelał, chciał być wszędzie. Legia Warszawa pozyskała boiskowego komandosa

Nie kosztował kilku milionów i nie przyszedł do Legii Warszawa z zachodniej ligi. Mimo to po meczu Superpucharu Polski, który mistrzowie ligi przegrali z Arką Gdynia 2:3, wydaje się, że dużym wzmocnieniem Legii jest José Kanté, który dodał stołecznej drużynie charakteru.
SuperPuchar Polski. Legia Warszawa - Arka Gdynia 2:3 SuperPuchar Polski. Legia Warszawa - Arka Gdynia 2:3 FOT. KUBA ATYS

To miał być krótki epizod. Gdy do José Kanté zadzwonił menadżer z ofertą gry w Polsce, ten pomyślał sobie, że może to być ciekawa przygoda, a także okazja by się trochę wypromować. Wcześniej balansował między trzecią, a czwartą ligą hiszpańską, pograł trochę w cypryjskiej Larnace. Do Zabrza przeniósł się na chwilę, z Górnikiem podpisał półtoraroczną umowę. Zanim zdążył się rozpakować, musiał opuścić klub. Po sześciu miesiącach Górnik rozwiązał z nim umowę mimo, iż mający gwinejskie korzenie snajper od samego początku miał "to coś". Kanté zaczął myśleć o powrocie do Hiszpanii, ale zgłosiła się Wisła Płock. Tam rozegrał dwa sezony, w Ekstraklasie zdobył 19 bramek, dorzucił kilka asyst. W końcu po raz trzeci chciał opuścić Polskę i po raz trzeci mu się nie udało. Gdy wydawało się, że wyląduje w Grecji albo w jakimś postradzieckim kraju, zgłosiła się Legia Warszawa. I 27-latek znów zmienił zdanie.

Na razie nikt w stolicy tego kroku nie żałuje. Bo choć Kanté wciąż nie trafił do bramki to na pierwszy rzut oka widać, że dodaje warszawskiemu zespołowi charakteru. Tak jak w meczu o Superpuchar Polski (przegranym 2:3) w trakcie którego należał do najlepszych na murawie.

Piłkarz niestereotypowy

Kanté nie wpisuje się w stereotyp piłkarza. Nie szaleje na Instagramie. Jeśli wrzuca tam jakieś fotki to albo z boiska, albo z rodziną. Zero lansu. Galerie handlowe też nie są jego naturalnym środowiskiem. Niezbyt interesuje się piłką, śledzi co najwyżej Ekstraklasę. Interesuje się za to sobą-piłkarzem. Medytuje, korzysta z pomocy trenera mentalnego Pawła Frelika, którego poznał w Płocku (z tym specjalistą współpracują także reprezentanci Polski: Kamil Grosicki, Karol Linetty czy Dawid Kownacki). Wciąż emanuje pozytywną energią: śmieje się, żartuje, śpiewa, tańczy - szybko można zauważyć luz, którym nasiąknął w Katalonii, gdzie wychował się i zaczął grać w piłkę. Do Barcelony, stolicy Katalonii, dopłynął kiedyś jego uciekający z Gwinei ojciec. Później stamtąd w świat wyruszył José, który na razie zacumował w Polsce.

Być wszędzie, zrobić wszystko

Śmiechy i luz kończą się, gdy Kanté wybiega na boisko. Tam przypomina byka, który chce zmieść z areny matadora. Chociaż w tym wszystkim umie też zachować ludzką twarz. Tak jak wtedy, gdy w meczu o Superpuchar spóźnił się i brutalnie sfaulował jednego z piłkarzy Arki. Zamiast udawać, że nic się nie stało, podniósł rękę przyznając się do przewinienia i przeprosił zwijającego się z bólu rywala. Tego u byłego napastnika Wisły Płock na pewno nie brakuje - charakteru. Na Łazienkowskiej w sobotę Kanté chciał być wszędzie. Zdarzało mu się uderzać głową na bramkę Pavelsa Steinborsa (w 25 min. futbolówka minęła słupek o metr), huknąć sprzed pola karnego bez przyjęcia, choć znów niecelnie, jak w 59 min., wślizgiem ratować sytuacje, rozgrywać piłkę czy przechwytywać podania podopiecznych Zbigniewa Smółki.

Druga połowa słabsza, niż pierwsza

Nieco gorzej Kanté prezentował się przez pół godziny drugiej połowy meczu, gdy tak jak cała Legia pogrążył się w chaosie. Jeżeli przed spotkaniem trener Dean Klafurić wierzył w swoje słowa, że ma do dyspozycji najlepszych piłkarzy w kraju, to po przerwie mógł w nie nieco zwątpić. Próby warszawiaków były po prostu wątłe. W słabą postawę wpisał się też Kanté, którego Klafurić postanowił zmienić i w 73. min wpuścił za niego Kaspera Hamalainen.

Boiskowy komandos i piłkarski artysta

W swoim drugim meczu Kanté nie trafił też do siatki, ale na to wciąż ma czas. I choć kibice Legii największe nadzieje pokładają w kupionym za 2 mln zł Carlitosie, królu strzelców ligi, to sprowadzony za darmo Kanté wcale nie musi być w cieniu rówieśnika (obaj urodzili się w 1990 roku). Wręcz przeciwnie - Kanté  i Carlitos mogą się uzupełniać, bo różnią się nie tylko warunkami fizycznymi, ale także charakterystyką. Pierwszy udowodnił, że jest wojownikiem, boiskowym komandosem. Drugi to natomiast piłkarski artysta, król dryblingu, superstrzelec. Ale o ile tych, którzy umieją grać w piłkę, jest na Łazienkowskiej kilku, to tych którzy charakterem mogą pociągnąć kolegów do boju, jest niewielu. Kanté może być jednym z nich.

14.07.2018  Warszawa. Jose Kante podczas meczu o Superpuchar Legia Warszawa - Arka Gdynia . Fot . Kuba Atys / Agencja Gazeta
SLOWA KLUCZOWE:
ekstraklasa pilka nozna
FOT. KUBA ATYS

14.07.2018  Warszawa. Jose Kante podczas meczu o Superpuchar Legia Warszawa - Arka Gdynia . Fot . Kuba Atys / Agencja Gazeta
SLOWA KLUCZOWE:
ekstraklasa pilka nozna
FOT. KUBA ATYS

14.07.2018  Warszawa. Chris Philipps i Vesovic podczas meczu o Superpuchar Legia Warszawa - Arka Gdynia . Fot . Kuba Atys / Agencja Gazeta
SLOWA KLUCZOWE:
ekstraklasa pilka nozna
FOT. KUBA ATYS

Więcej o:
Komentarze (7)
Superpuchar Polski. Legia - Arka. Kante nie kantował ? walczył, strzelał, chciał być wszędzie. Legia Warszawa pozyskała boiskowego komandosa
Zaloguj się
  • cwiczenia

    Oceniono 1 raz 1

    Kante to zajebisty grajek, taka 9 co robi wiecej dla zespolu niz dla siebie. Ogladalem go przez dwa lata w Plocku i szczerze mowiac, nie wiem czy nie jest to najlepszy pilkarz w historii tego klubu. Tylko Jelen byl zblizony klasa.

  • ja-sio7

    0

    jak dla mnie to Złotek, w pierwszej połowie swoimi decyzjami przewiózł Legię, banalne kartki, nieodgwizdane faule i rożne - co pozwoliło Arce odzyskać nadzieję na dobry wynik i jednocześnie ostudziło entuzjazm Legionistów. Inna sprawa że w kolejnym meczu obrona Legii jest do bani, Rado kompletnie bez formy, Kucharczyk zblazowany spacerowicz, Wieteska nie dźwignął, Remy dużo niedokładności a i Malarz chyba jeszcze na wakacjach -tak to widzę

  • guru133

    0

    Jaki mistrz, taki Komandos i takie wyniki, D N O.

  • andgad

    0

    Potwierdzam ma charakter piłkarski, On, Vesowić, Kucharczyk jak znajdzie głowę, Antolić i Legia będzie walczyć!!!

  • obserwatoriumpolityczne.pl

    0

    Trzeba wymienić wszystkich zawodników polskich, bo im się już po prostu nie chce grać.

  • grazanica

    0

    Tylko trenera dalej nie ma.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX