Sport.pl

Liga Mistrzów. Rywale Legii w grupie F. Sylwetki - Real, Borussia, Sporting

Real Madryt, Borussia Dortmund, Sporting Lizbona - to drużyny, z którymi Legia zagra w fazie grupowej Ligi Mistrzów. Oto sylwetki tych klubów:
Real Madryt pokonał po rzutach karnych Atletico i po raz 11. w historii został najlepszą klubową drużyną Europy. Tak piłkarze świętowali po przyjeździe do Madrytu, na swoim własnym stadionie. Real Madryt pokonał po rzutach karnych Atletico i po raz 11. w historii został najlepszą klubową drużyną Europy. Tak piłkarze świętowali po przyjeździe do Madrytu, na swoim własnym stadionie. SUSANA VERA/REUTERS

Real Madryt. Królewskich walka z klątwą obrońcow tytułu

Latem spodziewano się, że obrońca trofeum Ligi Mistrzów pozyska kolejne gwiazdy. Tymczasem okres transferowy przeszedł wyjątkowo spokojnie, wyłącznie uzupełniono kadrę Zinedine'a Zidane'a. Czy to wystarczy, by dotrzymać kroku największym rywalom?

Role się odwróciły. Tego lata to Barcelona, słynąca ze stawiania na wychowanków szkółki La Masii kupiła pełno talentów, a Real postawił na swoją młodzież. Zinedine Zidane zaskoczył wszystkich i nie był zbyt aktywny na rynku transferowym. Po dwóch bardzo udanych latach w Juventusie Turyn do Madrytu wrócił Alvaro Morata. Hiszpan ma pełnić rolę pełnowartościowego zmiennika dla Karima Benzemy, choć nie obniża się jego szans na wygryzienie Francuza ze składu.

Wzmocniona została także druga linia. Z wypożyczenia z Espanyolu wrócił Marco Asensio, który już w pierwszych dwóch meczach potwierdził klasę, zdobywając dwie piękne bramki. Hiszpańska Marca pisze, że od czasów Raula nie było w Madrycie tak dobrze rokującego młodego gracza.

Wielu ekspertów twierdziło, że Real wcale nie był rok temu najlepszą drużyną w Europie i dość szczęśliwie wygrał Ligę Mistrzów. Ale czy możemy mówić o przypadku, kiedy zespół dwukrotnie w ciągu ostatnich trzech lat wygrywa najbardziej prestiżowe rozgrywki świata?

Ofensywny tercet Bale-Benzema-Cristiano Ronaldo w zeszłym sezonie uzbierał łącznie 98 trafień i 34 asysty. A po utrzymaniu ich tego lata Real może mieć tylko jeden cel. Obronić trofeum Ligi Mistrzów, coś czego nie udało się nikomu innemu.

- Chciałem występować i zwyciężać w Champions League. Dwa puchary w ciągu trzech lat to niesamowite osiągnięcie. Teraz wypatrujemy już kolejnego. Bardzo motywuje nas myśl, że możemy zostać pierwszym zespołem, który obroni Ligę Mistrzów ? powiedział Bale.

Walijczyk docenia także ważną rolę trenera. - Zidane ma doświadczenie w wygrywaniu zdobyte w roli piłkarza, ale też trenera, który był w pobliżu, gdy wywalczyliśmy pierwszy z tych tytułów. Zawsze jest gotów do pomocy każdemu? zakończył Bale.

Legię ciężka misja niemal niemożliwa. Real Madryt w fazie grupowej poprzedniej edycji LM wygrał pięć spotkań z sześciu, zdobywając przy tym 19 bramek i tracąc zaledwie trzy.

Borussia Dortmund Borussia Dortmund MARTIN MEISSNER/AP

Borussia Dortmund. Znów na swoim miejscu

Każdy żałował, że poprzedni sezon Borussia Dortmund musiała spędzić na wygnaniu w Lidze Europy. Ale teraz, po niemałych zmianach w składzie, nowocześnie grająca drużyna Thomasa Tuchela ma zamiar podbić najbardziej elitarne rozgrywki.

W Dortmundzie od tej pory nic nie umknie uwadze Tuchela. Szkoleniowiec Borussii, zmęczony oglądaniem nagrań treningów z jednej lub dwóch kamer, nakazał zamontowanie czternastu kolejnych na wysokich słupach wokół boisk w bazie szkoleniowej klubu. To kolejny sygnał: są rezerwy, które można wykorzystać, by zespół stał się jeszcze lepszy.

A przecież już poprzedni sezon pokazał, że zastąpienie Juergena Kloppa Tuchelem był strzałem w dziesiątkę zarządców Borussii. Nie tylko dlatego, że zespół z Dortmundu ścigał niemal do samego końca Bayern Monachium, ale przez rozwój stylu w kierunku bardziej nowoczesnym, uporządkowanym, ale z duszą i charakterem, które wypracował poprzedni szkoleniowiec. Nie udało się wygrać Bundesligi, w Lidze Europy po fantastycznym dwumeczu odpadli w półfinale z Liverpoolem, a finał Pucharu Niemiec skończył się zwycięstwem Bayernu Monachium. Nikt jednak nie dramatyzował, raczej zabrano się do ciężkiej pracy, by skład wzmocnić, rozbudować i sprawić, że Borussia pójdzie o krok dalej, nie zostanie na drugim miejscu za plecami największego rywala.

Jednak najpierw trzeba było pogodzić się ze stratami: do Bayernu powędrował Mats Hummels, którego w Dortmundzie szybko znienawidzono. Pożegnano również Ilkaya Gundogana oraz Henrikha Mkhitariana, którzy za większymi pieniędzmi ruszyli do dwóch klubów z Manchesteru, odpowiednio City i United. Ale zamiast załamywać ręce w Dortmundzie zakasano rękawy. Szybko podpisano jeden z najbardziej ekscytujących talentów w Europie, skrzydłowego Ousmane Dembele, potem jeszcze wzmocniono ofensywę Andre Schurrle i Mario Goetzem, których odratowania dla niemieckiego futbolu podjął się Tuchel. Jeśli jego misja wypali - pierwszy już błyszczał w meczu Pucharu Niemiec, drugi wraca do topowej formy, wreszcie ma radość z gry - to i Borussia zyska nowy wymiar w ofensywie.

Sprytnie uzupełniono braki w defensywie i środku pola. Sprowadzony z Barcelony Marc Bartra potrafi i wyprowadzić piłkę, i skutecznie zatrzymać rywali. Natomiast Sebastian Rode to typowy zadaniowiec, choć o niedocenionej inteligencji gry wyrażającej się przez ustawienie na boisku i agresję w odbiorze. A Raphael Guerreiro ma nie tylko zabrać miejsce Matthiasowi Schmelzerowi na lewej obronie, ale stać się jednym z najlepszych piłkarzy Bundesligi na tej pozycji.

Wszystko pięknie się bilansuje. Sprzedano piłkarzy za ok. 110 milionów euro, tyle samo wydano na wzmocnienia. Z jedną zmianą: średni wiek zawodników oddanych jest o trzy lata wyższy niż tych sprowadzonych. - Dembele może wszystko - chwalił swojego nowego podopiecznego Tuchel. - Z kolei Schurrle to piłkarz o jakiego trudno: tak skuteczny, ale z małym ego i łatwo wpasowujący się w zespół - dodawał. Porażką w Superpucharze z Bayernem (0:2) się nie przejmował, raczej był to tylko etap krótkich przygotowań. Ale i tak w tym spotkaniu po raz pierwszy od lat piłkarze z Dortmundu zdominowali rywali z Monachium. Byli nieskuteczni, ale ma to przyjść z czasem. Jeśli się uda, także w Lidze Mistrzów Borussia będzie tym zespołem, który będzie chciało się oglądać w każdym spotkaniu.

Sporting Lizbona Sporting Lizbona FRANCISCO SECO/AP

Sporting Lizbona. Jorge Jesus podejmuje rękawicę

Po nietypowym kroku i nieudanej walce o Ligę Mistrzów w poprzednim sezonie, teraz przyszedł czas Sportingu Lizbona, by uargumentował swoje ambicje w Europie. Zwłaszcza, że portugalski klub dokonał mądrych transferów.

Rok temu właściciele Sportingu zdecydowali się na bardzo nietypowy krok. Większość klubów wydaje pieniądze na ogromne transfery, raczej oszczędzając na trenerach. Lizbończycy postąpili inaczej. Na rynku transferowym nie szaleli, ale zadali Benfice szokujący cios podkupując jej Jorge Jesusa, twórcę najnowszych sukcesów "Orłów". W Sportingu Jesus zarabia 6 mln euro rocznie, dzięki czemu jest w czołówce najlepiej opłacanych trenerów na świecie. Magazyn "FourFourTwo" niedawno wybrał go dziesiątym najlepszym szkoleniowcem na świcie.

Zatrudnienie Jesusa już dało pierwsze efekty. Sporting wyprzedził w lidze FC Porto i do ostatniej kolejki walczył o mistrzostwo z Benfiką. Jedyny minus to fakt, że "Lwy" nie zagrały w Lidze Mistrzów, choć Jesus może wskazywać na błędy sędziego w dwumeczu z CSKA Moskwa (3-4) jako częściowe usprawiedliwienie.

Nikt nie wymaga od Sportingu awansu do 1/8 finału LM, ale przynajmniej podjęcia rękawicy z największymi już tak. W końcu to zespół mający w kadrze aż czterech mistrzów Europy - Rui Patricio, William Carvalho, Adrien Silva i Joao Mario stanowili o sile reprezentacji Portugalii. Na rynku transferowym "Lwy" postawiły na mniej znane nazwiska wydając prawie 13 mln euro na takich piłkarzy jak Alan Ruiz (Colon), Bruno Paulista (Bahia), Radoslav Petrović (Dynamo Kijów), Lukas Spalvis (Aalborg) czy Joel Campbell (Arsenal).

Problemy? Joao Mario i najlepszy snajper Islam Slimani chcą odejść. Ich los poznamy do zakończenia okna transferowego, ale niezależnie od tego co się stanie, od Sportingu i tak oczekuje się walki o zdobycie pierwszego od 15 lat mistrzostwa Portugalii.

Więcej o: