Sport.pl

Kapitan opuszcza koszykarską Legię i odchodzi z klubu na dobre

Paweł Podobas, zaangażowany w odbudowę koszykarskiej sekcji kapitan, a ostatnio jej nieformalny kierownik, postanowił zakończyć koszykarską karierę. I, co zaskakujące, odszedł z Legii na dobre.


Podobas wciąż przechodzi rehabilitację po przebytym urazie. - Na ten moment koncentruję się na powrocie do normalnego funkcjonowania. Może kiedyś będę mógł amatorsko porzucać z kolegami, o zawodowym sporcie nie ma jednak mowy - przyznał.

28-letni skrzydłowy kontuzję odniósł w decydującym o awansie do pierwszej ligi meczu, kiedy na Bemowie rywalem Legii była Noteć Inowrocław. Podczas walki o piłkę zderzył się z przeciwnikiem i upadając na parkiet, złapał się za lewe kolano. Pierwsza diagnoza, postawiona jeszcze w hali, zakładała, że uraz jest bardzo groźny. Kolejne badania potwierdziły czarny scenariusz - koszykarz Legii zerwał więzadła rzepki, poboczne oraz krzyżowe w lewym kolanie. Zamiast cieszyć się z awansu, który jego koledzy wywalczyli bez swojego kapitana, wylądował w szpitalu. - To najgorsze, co mogło mnie spotkać. W kolanie mam rozwalone wszystko, w najgorszych koszmarach nie wyobrażałem sobie tego, co mnie spotkało - mówił wówczas.

Pomóc postanowiła piłkarska Legia. Bogusław Leśnodorski, który oglądał mecz z trybun, obiecał wsparcie - leczeniem i rehabilitacją zajęli się lekarze Legii, zawodnik po pół roku miał wrócić do gry.

Podobas musiał przejść jednak kolejną operację, a jego sytuacja zdrowotna skomplikowała się na tyle, że postanowił zakończyć sportową karierę. - Do koszykówki już nie wrócę. Koncentruję się na rehabilitacji i powrocie do zdrowia - przyznał.

W ostatnich tygodniach koszykarz, w "odrodzenie potęgi" zaangażowany najmocniej ze wszystkich zawodników, wciąż był blisko drużyny. Pełnił nieformalną rolę kierownika zespołu, w trakcie meczów Legii siedział na ławce wraz ze sztabem i resztą zawodników. W ostatnich dniach podjął jednak decyzję o całkowitym odejściu z drużyny.

- Rzeczywiście, od jakiegoś czasu Pawła nie ma już z nami - przyznał prezes Legii Robert Chabelski. - Ciężko powiedzieć, jakie były powody jego odejścia. Jak wyszedł z hali, tak urwał się z nim kontakt. Nie odbiera od nas telefonu - dodał.

Więcej na temat odejścia Podobasa ma do powiedzenia Jarosław Jankowski, zaangażowany w życie sekcji i zespołu prezes spółki Waryński, sponsora drużyny. - Paweł zawsze będzie częścią tej drużyny i nie zmieni tego jego decyzja o odejściu - mówi. - W Legii większość z nas pracuje za darmo i z pasji, być może Paweł postanowił podjąć męską decyzję o tym, że musi rozpocząć nowy etap w swoim życiu. Rozstaliśmy się jednak w zgodzie, drzwi do Legii zawsze są dla niego otwarte - dodaje Jankowski.

Podobas swojego odejścia nie chce jednak komentować. - Sprawa jest zbyt delikatna, a ja zbyt dobrze życzę tej drużynie, przez lata byłem zaangażowany w jej rozwój. Być może na komentarz przyjdzie jeszcze czas - mówi tylko.

Więcej o: