Sport.pl

Znicz pokonał Legię po wielkiej walce w Pruszkowie

Legia była lepsza w pierwszej połowie, jeszcze w trzeciej kwarcie kontrolowała grę, ale w czwartej to Znicz Basket był lepszy. Ostatnią część pruszkowianie wygrali 24:17 i pokonali legionistów 72:69 w drugiej kolejce pierwszej ligi koszykarzy.


W pierwszym od ponad 11 lat meczu drużyny z Pruszkowa z Legią o punkty emocje były ogromne. Spotkanie było prestiżowe, koszykarze i trenerzy obu drużyn znają się świetnie, a w sparingach starcia Znicza z Legią były bardzo wyrównane - pierwsze 103:98 po dogrywce wygrała Legia, w drugim 87:85 lepszy był Znicz. W czwartek minimalnie lepsi znów byli pruszkowianie.

Trener Legii Piotr Bakun zaskoczył już przed pierwszym gwizdkiem, bo w pierwszej piątce Legii na boisko nie wyszedł Cezary Trybański. Doświadczony środkowy, który miał sprawiać, że pierwszoligowi rywale będą zmieniać swój styl gry pod Legię, ani w sparingach, ani w pierwszym meczu w Krośnie tego nie wywołał, w Pruszkowie to Legia - zaczynając niższym składem z Arkadiuszem Kobusem - dostosowała się do Znicza. I, jak się okazało, z dobrym skutkiem.

Początek był nerwowy - Znicz zaczął od strat, Legia od niecelnych rzutów, ale szybciej otrząsnęli się goście. Głównie za sprawą Mateusza Bierwagena, który łatwo radząc sobie z pilnującymi go Damianem Janiakiem i Adamem Kaczmarzykiem, zdobył 12 punktów w niespełna osiem minut i Legia prowadziła 19:8. A po kolejnej stracie Znicza i trafionym wolnym Kobusa - nawet 20:8. Skoncentrowani, zdeterminowani legioniści grali o niebo lepiej niż na początku przegranego meczu w Krośnie.

Ale w końcówce kwarty przebudzili się gospodarze - impuls dał najaktywniejszy z nich Damian Tokarski, trójkę trafił Kaczmarzyk, po 10 minutach przewaga Legii stopniała do czterech punktów. Ale pruszkowianie, którzy często w obronie ustawiali strefę, nie potrafili zatrzymać Bierwagena. Skrzydłowy Legii trafiał, mijał, zdobywał punkty. Miał 17, gdy goście prowadzili 27:20. Przez moment mecz wyglądał tak, jakby Znicz grał tylko z Bierwagenem. 26-letni skrzydłowy do przerwy zdobył 19 punktów przy 100 proc. skuteczności z gry (9/9)!

Legioniści długo jednak nie potrafili powiększyć ani utrzymać przewagi, bo ich świetny strzelec miał niewielkie wsparcie od kolegów, a na dodatek zaczynały mnożyć się straty, czyli najczęściej niecelne podania w poprzek strefy. Pruszkowianie je przechwytywali, ale sami z kolei byli nieskuteczni. Także z rzutów wolnych, z których do przerwy mieli tylko 45 proc. skuteczności (5/11).

W 18. minucie, przy wyniku 31:35, czwarty faul popełnił Marcin Kowalewski. Było to przewinienie obustronne, po zaciekłej walce o pozycję z Grzegorzem Malewskim. Dla Znicza to był cios, bo Kowalewski miał w tym momencie 11 punktów i był wyróżniającym się graczem zespołu. Kowalewski zszedł z boiska, obie drużyny zaliczyły po kilka strat, ale Legia zakończyła mocno - trójka Andrzeja Paszkiewicza w ostatnich sekundach drugiej kwarty dała jej prowadzenie 41:33 do przerwy.

Na początku drugiej połowy Kowalewski trafił po ładnym podaniu Hybiaka, ale za chwilę popełnił swój piąty faul i usiadł na ławce na dobre. Ale Znicz, dzięki błyskotliwym akcjom pobudzonego po przerwie Hybiaka oraz Tokarskiego, zmniejszył straty do dwóch punktów (42:44). Gospodarze mieli jednak coraz większe problemy z faulami - wysocy, po Kowalewskim Adam Linowski i Łukasz Jaśkiewicz - popełniali kolejne przewinienia na Trybańskim.

Ważną trójkę dla Legii na 48:42 trafił Michał Aleksandrowicz i goście przez kilka minut mieli komfort gry z przewagą kilku punktów. Na dodatek potężnymi blokami dwa razy akcje Jaśkiewicza zastopował Trybański, Legia kontrolowała drugą połowę trzeciej kwarty. A mecz, który już w pierwszej połowie był zacięty, zrobił się jeszcze bardziej gorący. Faule, nie tylko przy rzutach, ale też przy walce o pozycję, zdarzały się co chwilę. Po akcji Kamila Czosnowskiego Znicz przegrywał w 30. minucie już tylko 48:49, ale znów ważną trójkę trafił Aleksandrowicz. Po trzech kwartach było 52:48 dla Legii.

Po trójkach Czosnowskiego i Tokarskiego Znicz znów zmniejszył stratę do punktu (54:55), a na prowadzenie - pierwsze w meczu - wyprowadził gospodarzy w 34. minucie Filip Put, a po chwili przewagę wzrostu nad Paszkiewiczem wykorzystał Kaczmarzyk. Znicz wygrywał 59:56, Bakun poprosił o przerwę na żądanie. Ale ustawiona akcja zakończyła się stratą - dla Legii w tym sezonie typową: Kwiatkowski nie potrafił podać do Trybańskiego. A za chwilę Tokarski trójką podwyższył na 62:56.

Tokarski grał dobrze nie tylko w ataku - w drugiej połowie to on najczęściej pilnował Bierwagena i snajper Legii był bezproduktywny. Do 19 punktów pierwszych 20 minutach po przerwie dorzucił ledwie jeden. Ale to on podał to Kobusa, który trafił za trzy i zmniejszył straty Legii. Po chwili Znicz prowadził już tylko 62:61. I tym razem o przerwę poprosił trener gospodarzy Michał Spychała.

Znicz stracił w tym momencie Janiaka (kontuzja lewej dłoni), ale zdobył kilka punktów - skuteczni byli Put i Kaczmarzyk, prowadzenie urosło do pięciu punktów (66:61) na dwie minuty przed końcem. Ale znów trafił bardzo ważny gracz - Aleksandrowicz! Koszykarz, który całą seniorską karierę spędził w Pruszkowie, rzutem za trzy doprowadził do wyniku 68:66. Ale pod atakowanym koszem piłkę zebrał za chwilę Linowski, który po faulu trafił dwa wolne.

Po przerwie dla Bakuna w zamieszaniu pod koszem punkty zdobył Trybański, który po chwili zebrał piłkę w obronie po pudle Puta. Znicz taktycznie sfaulował na 23 sekundy przed końcem słabego na linii rzutów wolnych Rafała Holnickiego-Szulca, który spudłował dwukrotnie. Po drugiej stronie boiska znów nie pomylił się Linowski.

20 sekund, 72:68 dla Znicza. Bakun poprosił o kolejny czas, jego zespół był w trudnej sytuacji. Aleksandrowicz, czwartkowy specjalista od ważnych trafień, nie doszedł do dobrej pozycji do rzutu, ale faulowany na 14 sekund przed końcem Paszkiewicz trafił wolnego. Drugiego specjalnie spudłował, Legia zebrała, Bierwagen rzucał za trzy. Za lekko, ale piłkę na aut wybili pruszkowianie. Legii pozostawało dziewięć sekund, ale trójka przez ręce Kobusa nie dotknęła obręczy. Znicz wygrał po wielkiej walce.

Najwięcej punktów dla Znicza, 18, zdobył Tokarski, a najskuteczniejszym graczem Legii, z 20 punktami, był Bierwagen. Pruszkowianie po dwóch kolejkach mają bilans 2-0, Legia 0-2.

Komentarze (1)
Znicz pokonał Legię po wielkiej walce w Pruszkowie
Zaloguj się
  • dandar

    0

    Dodajmy tylko że po kontuzji Damiana Janiaka, kiedy ten zwijał się z bólu, sędziowie nie przerwali gry i punkty zdobył legionista, który powinien być kryty przez Janiaka. Dobrze że ten błąd sędziów nie wypaczył wyniku.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX