Sport.pl

Żarty, ciężka praca i duma legionisty - pierwszy trening koszykarskiej Legii

- Panowie, czy to jest dla was jasne? - pokrzykiwał trener Legii Piotr Bakun, tłumacząc, na czym będzie polegać kolejne ćwiczenie. W poniedziałek jego zawodnicy rozpoczęli przygotowania do nowego sezonu.


Legioniści spotkali się na sali gimnastycznej po raz pierwszy od czasu zwycięskich finałów drugiej ligi. Niespełna cztery miesiące później, w odmienionym składzie, ale nieprzerwanie w dobrych nastrojach, rozpoczęli przygotowania do pierwszoligowego wyzwania.

Na inauguracyjnym treningu w hali przy Wiertniczej legioniści pojawili się z ponadstuprocentową frekwencją. Do dwunastu zawodników, których do swojej drużyny wytypował Piotr Bakun, dołączyło bowiem kilku testowanych. - Zgłosili się do nas z prośbą o możliwość treningu z zespołem. To gracze na wysokim poziomie, mają teraz szansę wykazać się przed trenerem. Do odważnych świat należy - przekonywała przyglądająca się zajęciom Aleksandra Golec, nowa marketing menedżer Legii.

Prócz kilku nowych i nieznanych postaci na zajęciach pojawili się wszyscy gracze świeżo zbudowanej drużyny - pozyskani latem Mateusz Bierwagen, Michał Aleksandrowicz, Michał Kwiatkowski i Grzegorz Malewski oraz starzy znajomi - Rafał Holnicki-Szulc, Damian Zapert, Bartłomiej Bojko czy Andrzej Paszkiewicz.

Trybański i spółka wystartowali. Koszykarska Legia zaczęła trenować [GALERIA] >>

Jako ostatni do zajęć dołączył Cezary Trybański. Gwiazdorskie maniery? Raczej ulewa, która uniemożliwiła szybkie przebicie się przez miasto. C-Tryb zjawił się z ponadpółgodzinnym opóźnieniem, a jego przybycie trener i zawodnicy skwitowali brawami.

Śmiech i żarty nie przysłoniły jednak pracy - już przed zajęciami trener Bakun zapowiadał, że nie przewiduje dla swoich zawodników żadnej taryfy ulgowej. Przez niemal dwie godziny legioniści ćwiczyli na pełnych obrotach - głównie z piłkami. Grę jeden na jednego, stawianie zasłon, rzuty z dystansu, walkę o pozycję, podkoszowe manewry. Sporo było także biegania - kto pudłował najczęściej albo źle wykonywał ćwiczenie, musiał biegać linie.

Zawodnicy schodzili z treningu zmęczeni, ale przed wyjściem z sali wysłuchali jeszcze kilku słów od Jarosława Jankowskiego, prezesa grupy Waryński, głównego sponsora klubu. Jankowski życzył zawodnikom powodzenia w barwach Legii. Mówił o honorze bycia legionistą i tym, że swoją postawą - na boisku i poza nim - muszą udowadniać, że na to miano zasługują. On także - już całkiem na poważnie - został nagrodzony brawami.

Więcej o: