Sport.pl

Rafał Janas: Nie ma w Legii piłkarza, który jest nietykalny

- Próbowaliśmy różnych ustawień. W jednym meczu na ławce usiadł Maciej Iwański, w innym Ariel Cabral był sprawdzany w środku i na skrzydle. Taktyka będzie ustawiana pod konkretnego rywala - mówi ?Gazecie? i Sport.pl asystent trenera Legii Rafał Janas po powrocie z Francji.
W niedzielę Legia wróciła z dwutygodniowego zgrupowania we francuskim Carnac. Zmierzyła się tam w sparingach z Bordeaux (1:4), PSG (2:2), Rennes (0:1) i Lorient (1:0). Dziś piłkarze rozpoczęli treningi przed sobotnim meczem z Arsenalem, a za dwa tygodnie w pierwszym meczu w lidze zagrają przy Konwiktorskiej z Polonią Warszawa.

Kuba Dybalski: Gdy w czerwcu zaczynaliście pracę ze świeżo kupionymi piłkarzami, jeszcze nie było zespołu. Już jest?

Rafał Janas: Nie dzielimy piłkarzy na nowych i starych. Zresztą gdy zmienia się trener, to wszyscy są nowi. Szkoleniowiec ma swoją filozofię, próbuje zaszczepić drużynie wybrany przez siebie sposób gry. Dla wszystkich piłkarzy to nowość. Wolno, ale piętro po piętrze budujemy nasz dom, choć do prac wykończeniowych jeszcze daleko. W każdej formacji jest coś do poprawienia. Cieszy, że z meczu na mecz drużyna gra coraz lepiej.

Na czym polega progres zespołu między przegranym meczem z Bordeaux a wygranym z Lorient?

- Ten pierwszy mecz wypadł nam dość nieszczęśliwie. Z najmocniejszą drużyną zagraliśmy zaraz po przyjeździe, na stadion musieliśmy dojechać kilkaset kilometrów. Bordeaux to był zespół z półki wyżej niż pozostali rywale. Na tym etapie przygotowań nie mieliśmy z nimi szans. Ale w meczach z Rennes i Lorient było widać dwa tygodnie pracy nad taktyką. Codziennie pojawiał się nowy element i w ostatnich meczach było już po kilkanaście akcji, które bardzo dobrze nam wychodziły.

Na boisku w czasie meczu Legii będzie można usłyszeć cztery-pięć języków. Jak piłkarze się dogadują?

- Uniwersalnym językiem jest angielski. Ale mamy nadzieję, że coraz częściej będzie zastępowany językiem polskim. Piłkarze, którzy do nas przyszli latem, już się uczą polskiego. Wpajamy im piłkarskie słownictwo i zaskakująco szybko je przyswajają. Np. Manu ma duży talent do języków.

Kto jest pierwszym bramkarzem Legii?

- Kostia Machnowski i Marijan Antolović prezentują podobne umiejętności. Nie chcę zdradzać, kto wejdzie do bramki w meczu z Polonią, ale na niego będziemy stawiać.

A kto o tym zdecyduje? Trener Skorża? Trener Dowhań? A może cały sztab wspólnie?

- Decyduje Maciej Skorża, ale to taki trener, który wsłuchuje się w nasze zdanie. Potem decyduje sam, bo to w końcu on odpowiada za wyniki.

W obronie zagrają piłkarze, którzy, gdyby nie kontuzje kolegów, pewnie siedzieliby na ławce rezerwowych. To będzie pięta achillesowa Legii?

- Kontuzje Choto, Astiza, Kiełbowicza i Rzeźniczaka trochę nam skomplikowały plany, bo w drużynie nie ma rywalizacji. Jest pięciu zdrowych obrońców i z nich układamy defensywę. Pewnie trzech z tych czterech kontuzjowanych z powodzeniem mogłoby zagrać w pierwszym składzie w pierwszym meczu ligowym. Ale mam nadzieję, że już w sierpniu niektórzy z nich zagrają.

Zostawiliście w Warszawie Dicksona Choto, miał schudnąć i ponoć teraz waży 95 kg. Taka waga was satysfakcjonuje?

- Dickson jak każdy z piłkarzy ma limit wagi. Dopiero jak spotkamy się na treningu, przekonamy się, ile naprawdę schudł. Waga wadze nierówna (śmiech). Jeśli rzeczywiście tyle waży, to bardzo cieszy, bo po urlopie trochę się zaokrąglił, a trzeba pamiętać, że z powodu kontuzji dużo czasu spędza w gabinetach lekarzy, a nie na boisku.

Srdja Kneżević w Partizanie grał głównie na prawej obronie. Czemu w Legii gra w środku, a na prawej stronie wyższy od niego Artur Jędrzejczyk?

- Nie decydują tylko parametry. Fabio Cannavaro nie jest wysoki, a był jednym z najlepszych obrońców na świecie. W obronie nie mamy wielkiego manewru. W tym momencie tak wychodzi, że Artur bardziej nam pasuje na prawej stronie, a Srdja, który jest bardziej doświadczony i w Partizanie, choć rzadziej, to grywał na środku obrony i lepiej się tam sprawdzi. W sparingach we Francji grał bardzo równo i nawet jeśli kontuzjowani się wyleczą, to raczej będzie brany pod uwagę jako stoper.

W sparingach w Polsce Legia zwykle grała z jednym defensywnym pomocnikiem, a we Francji obok siebie występowali Ariel Borysiuk i Ivica Vrdoljak. Dwóch defensywnych pomocników i jeden ofensywny to pomysł na ligę?

- Ariel to duży piłkarski potencjał. Na zgrupowaniu skończył 19 lat i jak na ten wiek potrafi bardzo dużo i ma ogromny zapał. W tej chwili jest bliski wyjścia w pierwszym składzie w pierwszym meczu w lidze. Jedenastkę będziemy układać ze względu na formę piłkarzy, ale też na to, z jak silnym rywalem będziemy grali. Dlatego próbowaliśmy różnych ustawień. W jednym meczu na ławce usiadł Maciej Iwański, w innym Ariel Cabral był próbowany w środku i na skrzydle. Taktyka będzie ustawiana pod konkretnego rywala.

W mecz z PSG Iwański zaczął na ławce. Sprawdzaliście, czy drużyna może grać bez niego?

- Chyba nie ma piłkarza, który jest w Legii nietykalny. Jak na polską ligę to świetny piłkarz, ale być może i on usiądzie na ławce, gdy zajdzie potrzeba. W środku mamy czterech bardzo dobrych pomocników - Vrdoljak, Borysiuk, Iwański i Cabral. Jeszcze jest Piotrek Giza.

Zdecydowaliście w końcu, czy Cabral to pomocnik środkowy, czy lewy?

- To piłkarz uniwersalny o nieprzeciętnych umiejętnościach. W Legii chcemy wykorzystywać przede wszystkim szybkich skrzydłowych, ale niewykluczone, że zdarzy się mecz, w którym trzeba będzie zagęścić środek i Cabral idealnie wtedy pasuje do ustawienia na lewej pomocy, bo z niej często schodzi do środka.

W ataku jest chyba problem, bo Bruno Mezenga nie trafia.

- W Turcji, gdzie grał rok temu, strzelał gola za golem. On bardzo chce trafić i jak w końcu mu się uda, to całe napięcie z niego zejdzie.

W sobotę gracie z Arsenalem. To ostatni sparing czy pierwszy mecz nowego sezonu?

- Wszystkie mecze gramy na poważnie. Mecz to rzecz święta i jestem pewien, że każdy z naszych piłkarzy tak do tego podchodzi. Z Arsenalem zagramy tak samo. W karierze taki mecz może się zdarzyć raz. Mam nadzieję, że nam będą się zdarzały częściej.

Więcej o: