Hamalainen dla Sport.pl: Moją radość zaplanowałem już przed meczem. To był wyraz szacunku

Fot. Jedrzej Nowicki/Agencja Gazeta

Po golu poczułem się dziwnie. Po raz pierwszy trafiłem do siatki Lecha na Bułgarskiej, która była dla mnie domem. Zawsze po moich trafieniach stadion szalał z radości, a tym razem zrobiło się cicho - mówi w rozmowie ze Sport.pl Kasper Hamalainen, który w niedzielę zdobył bramkę w hitowym meczu Lecha Poznań z Legią Warszawa.
Sebastian Staszewski: Co u Pana słychać?

Kasper Hamalainen: Korzystam z pięknego dnia. Razem z Karen, moją żoną i synkiem, wybraliśmy się na spacer. Słońce świeciło jak w wakacje. A teraz bawimy się w ogrodzie z Molly, naszym psem.

Emocje po niedzielnym meczu już opadły?

Tak, wyciszyłem się. Najlepszym sposobem na relaks jest spędzenie czasu z rodziną. Polecam każdemu, naprawdę działa!

Z kontrolą nad emocjami nie ma Pan problemu. Trudno było nie celebrować radości po tak ważnej bramce w tak ważnym meczu?

Wiem, że teoretycznie każdy zawodnik w takim momencie powinien pobiec do kolegów i skakać z radości. Ale już przed meczem zastanawiałem się co zrobię, jeśli zdobędę gola. Miałem więc pewien plan, byłem na to przygotowany. To pomogło mi opanować radość. Dlaczego? W ten sposób miałem zamiar pokazać szacunek do kolegów z Lecha, do ludzi z którymi spędziłem trzy wspaniałe lata.

Rozmawiał Pan z nimi przed spotkaniem? Kilku z nich ostro krytykowało Pana po transferze do Legii.

Tak było, ale złe emocje już opadły. Spotkałem kilku kolegów, pogadaliśmy. Było normalnie. Kiedyś jeden czy drugi coś powiedział, ale to przeszłość. Nie chcę o tym pamiętać.

Co myślał Pan, kiedy wchodził Pan na boisko w 85 min.?

Przegrywaliśmy 0:1 i nie mieliśmy nic do stracenia. Pomyślałem, że trzeba zaatakować. "Kasper, jeśli będziesz miał jedną sytuację, musisz ją wykorzystać" - przeszło mi przez głowę. Trener Jacek Magiera życzył mi natomiast powodzenia. Jak widać przydało się.

To już drugi raz, gdy trafia Pan do bramki Lecha w tak niesamowitych okolicznościach. Poprzednio zrobił to Pan w październiku ubiegłego roku. Spodobało się to uczucie?

Po golu poczułem się dziwnie... Choć przyjemnie. Po raz pierwszy trafiłem do siatki Lecha na stadionie przy Bułgarskiej, który kiedyś był dla mnie domem. Zawsze po moich golach stadion szalał z radości, a tym razem zrobiło się cicho. Nawet nie wiem, jak to opisać. To był inny gol, wyjątkowy. No i nie ze spalonego. Trudno mi się dziwić, bo mecze z żadnym rywalem nie budzą we mnie tylu emocji. Poza tym to moje pierwsze trafienie w tym roku.

Podobał się Panu niedzielny mecz? Pół żartem, pół serio powiem, że miejsce do oglądania miał Pan najlepsze.

To było otwarte spotkanie. Szczególnie po przerwie atakowaliśmy na zmianę, nie brakowało kontrataków, fajnych akcji. I najważniejsze: padły bramki, aż trzy. Jak na taki mecz to dużo. Gole to przecież emocje. Mecz był bardzo wyrównany. Spotkali się dwaj godni siebie rywale. Nie brakowało adrenaliny, walki, nie było chwili na odpoczynek. Kolejorz grał dobrze, ale w piłce najważniejszy jest przecież wynik.

Wasza radość w szatni była zwariowana. Kto wymyślił Manekin Challenge?

Jak to kto? Vuko! [Aleksandar Vuković - przyp. aut.]. Cały czas tylko chodzi i szuka pomysłów na fajną radość. Muszę zresztą przyznać, że to była najdziwniejsza celebra, w jakiej kiedykolwiek brałem udział.

Liderem LOTTO Ekstraklasy jest obecnie Jagiellonia Białystok, tuż za nią jest Legia. Ale w wyścigu o mistrzostwo wciąż uczestniczą Lechia Gdańsk i Lech. To najbardziej wyrównany sezon odkąd gra Pan w Polsce?

Zdecydowanie. Kiedyś o mistrzostwo walczyły tylko dwa kluby, a teraz do grona drużyn bijących się o tytuł dołączyły dwie, które wymieniłeś, a także Wisła Kraków, której bym nie skreślał. Ale i tak wierzę, że ligę wygra Legia!

Ostatnie miesiące nie są dla Pana najlepsze. Większość spotkań zaczyna Pan na ławce rezerwowych...

To dla mnie trudny czas. Coś innego, nowego. Nigdy wcześniej nie byłem w takiej sytuacji. Wiadomo, że jeśli strzelę kilka bramek i dorzucę kilka asyst, wszystko się zmieni. Dlatego mam nadzieję, że bramka strzelona Lechowi będzie dla mnie dawką energii. Gra i zaufanie trenera Magiery jeszcze przyjdą.





Czy rozponasz sportowców po ich pomnikach?
1/10Najnowsze popiersie Ronaldo niezbyt dobrze odzwierciedla Portugalczyka... Czy uda ci się rozpoznać postaci z innych sportowych posągów? Zaczynamy łatwo:
Komentarze (5)
Hamalainen dla Sport.pl: Moją radość zaplanowałem już przed meczem. To był wyraz szacunku
Zaloguj się
  • urbi665

    0

    Doceniam gest, ale byłoby mu pewnie łatwiej, gdyby w ogóle nie strzelił ;)

  • ele37174

    Oceniono 1 raz -1

    Odchodził z Poznania bo musi wracać do kraju, do rodziny, a tutaj okazuje się, że kłamał, bo rodzina siedziała i czekała na niego w ogródku w Warszawie. Klub kłamców!

  • kalowiec

    Oceniono 1 raz -1

    Nie bardzo rozumiem, skąd jakieś sentymenty i umizgi pod adresem kartoflanych słowików? Człowieku jesteś dla nich wrogiem nr.1, lżą Cię na każdym kroku, a Ty zamiast podlecieć po bramce pod ich trybuny i pokazać wała to się kajasz???!!!! Smutne...

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

LOTTO Ekstraklasa 2017/18

lp. Drużyna M Pkt Br. Zw. R Por.
1 Lech Poznań 32 58 50:24 16 10 6
2 Jagiellonia Białystok 32 57 49:38 17 6 9
3 Legia Warszawa 32 57 44:32 18 3 11
4 Wisła Płock 32 53 45:37 16 5 11
5 Górnik Zabrze 32 50 58:48 13 11 8
6 Korona Kielce 32 48 45:40 12 12 8
7 Zagłębie Lubin 32 46 40:34 11 13 8
8 Wisła Kraków 32 45 43:39 12 9 11
9 Cracovia Kraków 32 43 42:41 11 10 11
10 Arka Gdynia 32 40 40:37 10 10 12
11 Śląsk Wrocław 32 37 38:49 9 10 13
12 Pogoń Szczecin 32 35 36:48 9 8 15
13 Lechia Gdańsk 32 34 41:52 8 11 13
14 Piast Gliwice 32 31 29:40 6 13 13
15 Bruk-Bet Termalica 32 29 33:56 7 8 17
16 Sandecja 32 28 30:48 5 13 14

  • Grupa mistrzowska
  • Grupa spadkowa