Sport.pl

Lech - Legia. Jakub Rzeźniczak: Wstaję, piję kawę i myślę o tym, jak fajnie jest być legionistą [ROZMOWA]

- Nie myślę o Lechu każdego ranka jak piję kawę. Ale to rywal, którego nie lubię chyba najbardziej ze wszystkich - mówi Jakub Rzeźniczak, kapitan Legii Warszawa, która w niedzielę zagra z Lechem w Poznaniu. Początek meczu o 18. Transmisja w Canal+, relacja na żywo w Sport.pl i w aplikacji Sport.pl LIVE.
Bartłomiej Kubiak: Napastnik Lecha Nicki Bille Nielsen mówi, że rano pije kawę, a później przypomina sobie, że nienawidzi Legii. A ty jak zaczynasz dzień?

Jakub Rzeźniczak: Z uśmiechem, bo myślę o swoim klubie, o Legii. O tym jak fajnie jest być legionistą.

Jak myślisz, skąd u niego ta nienawiść do Legii?

- Nie wiem i nawet nie chcę wiedzieć. Na jego miejscu przestałbym się jednak skupiać na Legii. Nie kojarzę, by ostatnio zbyt często wybiegał na boisko, więc może warto, by w końcu pomyślał właśnie o tym. Ale w sumie mnie to nie obchodzi. Nie mój problem. Nie mi to oceniać.

Nienawidzisz Lecha?

- Nie lubię, chyba najbardziej ze wszystkich drużyn z ekstraklasy. Ale ani się nad tym nie rozwodzę, ani o tym nie myślę każdego ranka jak piję kawę.

Mecze z Lechem mają dla ciebie szczególne znaczenie?

- Podnoszą adrenalinę, ale chyba już nie aż tak bardzo jak spotkania w pucharach, w Lidze Mistrzów. Co nie znaczy, że nie traktuję ich szczególnie. Otoczka tych meczów zawsze robi swoje. Przy 40 tys. kibiców na stadionie - nawet jeśli zdecydowana większość z nich cię nienawidzi - zawsze gra się lepiej niż przy 5 czy 10 tys.

Bilety na mecz z Legią w Poznaniu sprzedane zostały w trzy godziny. O czym to świadczy?

- O tym, że w Poznaniu doceniają naszą klasę. To miłe.

Lech to wasz największy rywal w walce o mistrzostwo?

- Jagiellonia i Lechia też się będą liczyć. Ale to my mamy największy potencjał. Jeśli go wykorzystamy, jestem spokojny - mistrzostwo zostanie w Warszawie.

Michał Probierz, trener Jagiellonii, już kilka tygodni temu pogratulował Lechowi dubletu.

- Znam trenera Probierza bardzo długo - lubimy się, był nawet na moim ślubie - i wiem, że wszystko, co mówi na ten temat, to słowne gierki. Jest w nich mistrzem. Nie brałbym jego słów na poważnie.

W swojej karierze rozegrałeś 26 meczów przeciwko Lechowi, któryś szczególnie zapadł ci w pamięć?

- Tak, nawet trzy. Pierwszy to finał Pucharu Polski w Bydgoszczy z sezonu 2010/11, kiedy wygraliśmy po rzutach karnych. Zapamiętałem go nie tyle ze względu na Lecha, ile ze względu na trofeum, które zdobyliśmy po katastrofalnym dla nas sezonie [Legia skończyła sezon na trzecim miejscu w tabeli]. No i oczywiście ze względu na otoczkę. Większość pewnie pamięta, co się działo po meczu. Że na boisko wbiegli kibice i razem świętowaliśmy. Pamiętam, że latałem w samych lajkrach.

Drugi mecz, to ten z sezonu 2012/13, kiedy wygraliśmy w Poznaniu. Z tego meczu pamiętam też oprawę. Kibice Lecha przygotowali na trybunach napis: "Ona tańczy dla mnie". Chodziło o to, że niby Legia miała zatańczyć, jak Lech jej zagra. Było odwrotnie. Szybko objęliśmy prowadzenie 3:0, wygraliśmy 3:1.

Trzeci, to ten ostatni - z jesieni, kiedy wygraliśmy u siebie 2:1 po golu Kaspra Hämäläinena w ostatnich sekundach. To było wyjątkowe zwycięstwo głównie z tego powodu, że po nim narodziła się tradycja wspólnego śpiewania w szatni po wygranych meczach.

Wiesz, od kiedy Legia nie przegrała wyjazdowego meczu w ekstraklasie?

- Od połowy października - porażki 2:3 z Pogonią w Szczecinie.

Nie był to twój najlepszy mecz.

- No nie był, ale po co do tego wracać? Było, minęło. Ja wiem, że błędy wytyka się najłatwiej. Przywykłem do tego. Krytykę przyjmuję, ale sam szukam pozytywów. Te są takie, że od tamtego spotkania nie przypominam sobie, bym popełnił jakiś błąd przy straconej bramce.

Na wyjazdach w tym sezonie zdobyliście 28 punktów, u siebie - 23. Z czego to wynika?

- Może z tego, że na wyjazdach drużyny, które grają przeciwko nam, prezentują bardziej otwarty futbol. Dzięki temu nasi ofensywni zawodnicy mają więcej miejsca. U nas tego miejsca jest mniej. Z reguły wszyscy głęboko się cofają i czekają na kontry. Trudniej jest wtedy rozgrywać akcje. Ale chcemy wygrywać, zawsze. I ostatnio wygrywamy - od czterech kolejek. Teraz zależy nam, by tę serię podtrzymać i zakończyć rundę zasadniczą na pierwszym miejscu w tabeli [na trzy kolejki przed końcem Legia traci jeden punkt do prowadzącej Jagiellonii].

W poprzedniej kolejce wróciłeś do podstawowego składu, bo kontuzję zgłosił Michał Pazdan. Kiedy dowiedziałeś się, że zagrasz z Pogonią?

- Chyba w dniu meczu, na rozruchu. Dokładnie nie pamiętam. Ale dla mnie - jeśli jestem w kadrze meczowej - to nie jest problem. Nie ma znaczenia, czy dowiem się o tym, że mam grać tydzień wcześniej czy godzinę przed meczem. W sobotę byłem gotowy, zagrałem. Strzeliliśmy dwa gole i nie straciliśmy żadnego, co mnie, jako obrońcę, cieszy chyba najbardziej.

Martwi cię, że Pazdan szybko wznowił treningi i pewnie wróci do składu na Lecha?

- Nie. W obronie jest tłok, ale Legia jest takim klubem, w którym ten tłok był zawsze. Jeżeli trener zdecyduje, że mam teraz grać regularnie, to się będę cieszył. Jeżeli będzie inaczej - trudno. Najważniejsze dla mnie jest mistrzostwo, a nie to, kto będzie grał.

***

Nemanja Nikolić w mocnym wywiadzie o Legii i Jacku Magierze

- Zasłużyłem na więcej szacunku - powiedział Nemanja Nikolić. Była gwiazda Legii ma żal do trenera Jacka Magiery za odsunięcie go od pierwszego składu w meczach Ligi Mistrzów. CZYTAJ WIĘCEJ >>

Kucharczyk rozwiązaniem problemów Legii z napastnikami

Nie sprowadzeni zimą Tomas Necid i Daniel Chima Chukwu, a przywrócony do ataku Michał Kucharczyk okazał się sposobem na problemy mistrza Polski po odejściu Nemanji Nikolicia i Aleksandara Prijovicia. CZYTAJ WIĘCEJ >>

Dobre wieści dla Jacka Magiery przed meczem z Lechem

Tak dobrze dawno nie było. Jacek Magiera przed meczem Lechem nie ma żadnych problemów kadrowych. Z drużyną na pełnych obrotach trenuje Michał Pazdan, a także Tomáš Necid CZYTAJ WIĘCEJ >>

Spowolniony Lech kontra rozpędzająca się Legia

Już w niedzielę zatrzymany w dwóch ostatnich meczach Lech zmierzy się z Legią, która zanotowała cztery wygrane z rzędu. Kto okaże się lepszy? CZYTAJ WIĘCEJ >>





Więcej o:
Komentarze (88)
Lech - Legia. Jakub Rzeźniczak: Wstaję, piję kawę i myślę o tym, jak fajnie jest być legionistą [ROZMOWA]
Zaloguj się
  • simona_gwizdziel

    Oceniono 4 razy 4

    Nie ma obowiązku kochania Legii Warszawa.

  • leszekmrowa

    Oceniono 2 razy 2

    Jaki piękny dzień :-) Wstałem, wypiłem kawkę, spojrzałem przez okno na skąpaną w słońcu Warszawę, poczytałem komentarze. Cieszę się, że zostałem wychowany w miłości do swojego klubu, a nie w nienawiści do innego :-) Tym się różnimy.

  • aleartykul

    Oceniono 1 raz 1

    Nie rozumiem, po co gazeta wywołuje dwoma wywiadami niepotrzebne emocje.
    Naprawdę? Warto?

  • Pierre Dolpis

    Oceniono 3 razy 1

    jak fajnie być Legionistą - wstaję rano, wypijam kawę, idę na stadion, dostaję z liścia od Starucha, grzecznie się uśmiecham i przepraszam ...
    Rzeźniczak - w Ległej nie ma bardziej miękkiego kluska.

  • okoni

    Oceniono 1 raz 1

    Hm, jak czytam te wypociny, to ogarniam czemu biznesmeni działający na rynku warszawskim wolą otwierać swe filie we Wrocławiu niż w Poznaniu.
    Mentalnie, mali ludzie w tej Wielkopolsce.
    Jedyny argument to: warsiafka.

  • ultrasfctm

    Oceniono 3 razy 1

    Rzeźniczak to pospolita sprzedajna dziwka! Dostał nawet w ryj od swojego, równie głupiego kibica.

  • fulko_de_lorche

    Oceniono 3 razy 1

    w hierarchii kibiców "przerzut" stoi najniżej - a Łodzianin z Widzewa który kocha legię jest w tej drabince najniżej z wszystkich przerzutów - dostał w buzie od starucha i tylko się obliznął - rzeźniczak ty chyba nie pijesz tej kawy do lustra bo trudno jej potem nie zwrócić...

  • der1974

    Oceniono 5 razy 1

    A pamiętasz pan Rzeźniczak jak dostałeś w twarz od Starucha i jaka była Twoja reakcja??? Chyba lepiej siedzieć cicho.

  • perun1984

    Oceniono 5 razy 1

    Rzeźniczak, fajnie było, gdy jako legionista dostałeś w pysk od starucha?

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX