Ekstraklasa. Lechia - Legia 1:2 - dwa razy, a dobrze

20.03.2017 18:13
Lechia Gdańsk - Legia Warszawa 1:2.

Lechia Gdańsk - Legia Warszawa 1:2. (JAN RUSEK)

Z grającej z finezją i polotem w ofensywie Legii z poprzedniej rundy pozostało niewiele. Nadal jednak ostrożny styl Jacka Magiery pozwala na konsekwentne zbieranie punktów.
Połówka do zapomnienia

Po pierwszych 45 minutach oglądający hit kolejki mogli mieć uczucie sporego niedosytu. Oba zespoły grały ostrożnie, neutralizowały się wzajemnie w środku, co owocowało małą liczbą sytuacji pod bramkami. Dość powiedzieć, że cała pierwsza połowa przyniosła tylko jeden celny strzał. W niewielu momentach którakolwiek z drużyn decydowała się na zaangażowanie w akcję większej liczby graczy w ataki. W Legii Moulin i Kopczyński bardzo rzadko przekraczali linię piłki, podobnie w Lechii Joao Nunes i Wojtkowiak niechętnie podłączali się pod akcje. Przy schodzącym do środka Wolskim, Lechia częściej atakowała prawym skrzydłem, gdzie piłkę starał się przytrzymywać Haraslin. Partnerzy jednak rzadko spieszyli się z zapewnianiem mu opcji podania, co nie skutkowało przenoszeniem akcji w pobliże pola karnego. Legia przyjęła przy tym defensywne nastawienie. Dość długo piłka krążyła w ich własnych szeregach obronnych, co nie spotykało się z intensywnymi próbami odbioru ze strony gospodarzy.

Gdańska ofensywa

W drugiej połowie gdańszczanie zaczęli dużo bardziej ryzykować. Wzrosła mocno aktywność bocznych obrońców, którzy obiegali schodzących do środka skrzydłowych. Coraz częściej gospodarzom zaczęło się udawać stwarzać przewagę w poszczególnych strefach na połowie rywala, zwłaszcza, że atakujący Legii nie byli zbyt pomocni przy wspieraniu defensywy. Szybka wymienność pozycji Lechii, jak i niezłe indywidualne umiejętności, powodowały coraz większe kłopoty gości z zabezpieczeniem dostępu do własnej bramki. Legioniści dobrze radzili w starciach bezpośrednich, zwłaszcza w środku pola, gdzie Moulin i Kopczyński 12 razy odbierali piłkę rywalom. W momencie jednak, gdy pomocnicy gości nie nadążali z doskoczeniem do rywala, zaczynały się problemy warszawiaków, którzy mieli kłopoty z dopasowywaniem ustawienia. Lechia przy tym całkowicie zdominowała warszawian, raz po raz wyprowadzając groźne ataki.

Legia jednak nie bez powodu oddała gospodarzom inicjatywę. W momentach, kiedy miała piłkę, szybko okazywało się, że tak naprawdę jest to kolejny mecz, w którym warszawianie mają bardzo mało do zaoferowania jeśli idzie o konstruowanie akcji. Pressing gdańszczan wprawdzie rzadko przynosił odzyskanie piłki wyżej, ale wymuszał na Legii wybijanie piłki na oślep i uniemożliwiał przeprowadzanie ataków. W drugiej połowie celność podań gości spadła poniżej 70%, a w ostatnim kwadransie niedokładne było co trzecie zagranie.

Nowy styl Legii

Legii jednak opłaciła taktyka stosowana przez Jacka Magierę od czasu dwumeczu z Ajaksem. Głęboka defensywa starała się szybkimi podaniami uruchamiać zawodników ofensywnych. Nawet jeśli celność tych zagrań była załamująco niska, jeśli osiągnęły one adresata, powodowały zazwyczaj zagrożenie. Atakujący Legii mogli wykorzystywać fakt, że Lechia angażowała więcej graczy w ofensywę. Warszawianie w efekcie cztery razy kończyli swoje kontry strzałami, co gospodarzom nie udało się ani raz przez cały mecz. Przy znacznej jednak większości swoich ataków piłkarze Legii musieli korzystać ze skrzydeł, zaś po akcjach tam konstruowanych, korzystając z błędów rywali, zdobyli oba gole. Przez cały jednak mecz w centralnej części boiska w okolicy pola karnego zanotowali dokładnie jedno (!) celne podanie.

Gra błędów

Aktualnie Legia jawi się jako zespół mający ogromne problemy z konstruowaniem akcji, wypadając blado nawet na tle ligowców. Tył bazuje na kolektywie, przód głównie na indywidualnych przebłyskach. Nadal jednak jak na warunki Ekstraklasy skład jest na tyle mocny, że wystarcza na ogrywanie kolejnych rywali. W tym spotkaniu Lechia zaprezentowała się lepiej pod kątem organizacji gry. Ekstraklasa to jednak nadal w dużej mierze liga, gdzie gole częściej niż po pięknych akcjach, zdobywa się po błędach rywali. A gdańszczanie w tym spotkaniu popełnili minimum o dwa za dużo.





Czujesz się kibicem Legii? To sprawdź, co wiesz o ukochanym klubie
1/14Do którego klubu, w przerwie zimowej sezonu 2016/17, odszedł z Legii Nemanja Nikolić?
Komentarze (1)
Ekstraklasa. Lechia - Legia 1:2 - dwa razy, a dobrze
Zaloguj się
  • gryf01

    0

    W Legii niestety wszystkie akcje przechodzą przez Vadisa. A Vadis był nie tylko podwójnie pilnowany ale też ostro kopany za każdym razem jak otrzymywał piłkę. Skutek był taki, że akcje wyprowadzał Gui. A Gui to Gui - jest świetny ale jednak nie ten poziom co Vadis. Na Lechię wystarczyło, co będzie dalej zobaczymy.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

LOTTO Ekstraklasa 2017/18

lp. Drużyna M Pkt Br. Zw. R Por.
1 Legia Warszawa 23 44 35-24 14 2 7
2 Jagiellonia Białystok 23 42 32-24 12 6 5
3 Lech Poznań 23 40 32-16 10 10 3
4 Górnik Zabrze 22 36 42-36 10 6 6
5 Wisła Płock 23 36 32-29 11 3 9
6 Korona Kielce 23 35 38-31 9 8 6
7 Wisła Kraków 23 35 34-29 10 5 8
8 Arka Gdynia 23 32 28-23 8 8 7
9 Zagłębie Lubin 23 32 33-29 8 8 7
10 Śląsk Wrocław 23 27 28-37 7 6 10
11 Lechia Gdańsk 23 26 31-36 6 8 9
12 Cracovia Kraków 23 25 30-34 6 7 10
13 Piast Gliwice 23 23 24-33 5 8 10
14 Sandecja 23 22 24-37 4 10 9
15 Bruk-Bet Termalica 22 21 23-36 5 6 11
16 Pogoń Szczecin 23 20 25-37 5 5 13

  • Grupa mistrzowska
  • Grupa spadkowa