Ekstraklasa. Lechia - Legia. Kto przełamie własne słabości?

FOT. KUBA ATYS

Zespół Piotra Nowaka przegrał dwa ostatnie mecze w marnym stylu. Drużyna Jacka Magiery wiosną na razie nie przypomina zespołu, który jeszcze kilka miesięcy temu rozbijał ligowych rywali. Przed niedzielnym hitem LOTTO Ekstraklasy u dwóch pretendentów do tytułu więcej jest powodów do obaw niż optymizmu.
Brak mistrzostwa Polski dla Legii byłby klęską. W Gdańsku, choć nikt tak głośno i wyraźnie o ambicjach nie mówi, ewentualny brak tytułu pozostawiłby duży niedosyt. Jednak mimo, że drużyny Magiery i Nowaka są w ścisłym gronie faworytów do końcowego sukcesu, to w tym momencie mają sporo problemów, są w cieniu słusznie chwalonego Lecha Poznań. Kto obudzi się w hicie na PGE Arenie? Początek meczu Lechii z Legią w niedzielę o godz. 18.

Trudne szukanie nowej tożsamości

Od kiedy pracę przy Łazienkowskiej zaczął Magiera, kibice Legii przyzwyczaili się, że ich drużyna gra nie tylko efektywnie, ale i efektownie. Warszawiacy wygrywali, strzelali mnóstwo goli. Już w debiucie obecnego szkoleniowca wbili bramki trzy Lechii, potem dokładali po cztery w meczach z Koroną Kielce, Jagiellonią Białystok i Śląskiem Wrocław, a nawet po pięć w starciach z Piastem Gliwice i Górnikiem Łęczna.

Ale tej Legii wiosną nie ma. Przynajmniej na razie. Zamiast doskonale rozumiejącej się maszyny do zdobywania bramek i punktów, oglądamy zespół wybrakowany, szukający nowej tożsamości po odejściu Nemanji Nikolicia i Aleksandara Prijovicia. Magiera pokładał nadzieje w wypożyczonym zimą Tomasie Necidzie, jednak kontuzje Czecha i drugiego napastnika - Daniela Chimy Chukwu - wymusiły na nim inne rozwiązanie.

Znów więc w polu karnym rywali błyszczeć musi Miroslav Radović, znów kibice muszą czekać na geniusz Vadisa Odjidji-Ofoe. Ofensywa mistrza Polski prezentuje się mizernie, bo w słabej formie są jego ważni gracze, którzy kluczowych postaci należycie nie wspierają. Od początku roku rozczarowuje Guilherme, Kasper Hamalainen wciąż uczy się manier skrzydłowego, niewiele dobrego do ataku wnoszą boczni obrońcy. Wypożyczony z Eredivisie Waleri Kazaiszwili do Gdańska nawet nie pojechał, a młody Dominik Nagy na swoją szansę musi jeszcze popracować.

W takich sytuacjach zawsze pada pytanie o przygotowanie fizyczne. Chociaż przy Łazienkowskiej nikt tego głośno nie powie, to wygląda na to, że Magiera ze swoim sztabem mocno zaryzykował. Piłkarze co prawda zapewniają, że z meczu na mecz czują się coraz lepiej, jednak faktem jest, że na boisku wyglądają ślamazarnie. O ile bezpośrednio po starciach z Ajaksem można było ich bronić, o tyle postawa drużyny w drugich połowach przeciwko Zagłębiu (3:1) i Wiśle (1:0) może budzić wątpliwości. Legia miała grać zawsze ofensywnie, narzucać swój styl gry niezależnie od okoliczności, tymczasem w ostatnich spotkaniach po strzelonym golu cofała się i czekała na okazję do kontry.

Na czym polegać miałoby wspomniane ryzyko? A no na tym, że szczyt formy warszawiacy zdają się szykować na siedem kolejek rundy mistrzowskiej. Teraz po prostu mają ciułać punkty. - Mamy spore rezerwy - przyznał po spotkaniu z Wisłą Maciej Dąbrowski. - To, co najlepsze w naszej grze dopiero nadchodzi. Różnice w tabeli są niewielkie, a kandydatów do mistrzostwa jest kilku. Wygląda na to, że wszystko rozstrzygnie się na samym finiszu. Tam musimy być w optymalnej dyspozycji - dodał Hamalainen.

Chociaż zimowe obozy już dawno za legionistami, to ci wciąż trenują bardzo ciężko. Drużyna ma być silna fizycznie, by na końcu rozgrywek nie odczuwać różnicy wynikającej z 14 meczów europejskich pucharów, które ma w nogach, a których nie mają najgroźniejsi rywale - Lech, Lechia i Jagiellonia.

Ryzyko to jednak spore, bo nawet mimo podziału punktów po 30 kolejkach, ewentualne wpadki w Poznaniu i Gdańsku mogłyby Legię bardzo drogo kosztować. A przecież wyjazdy na stadion Lechii to w ostatnich latach dla (nawet będących w dobrej formie) warszawiaków przekleństwo.

Która Lechia jest prawdziwa?

Zwłaszcza, że na PGE Arenie, zespół Nowaka wygląda imponująco. Z 12 ligowych meczów u siebie gdańszczanie wygrali 10, co jest najlepszym wynikiem w rozgrywkach. Lechia w Gdańsku praktycznie się nie potyka, co jednak nie świadczy o tym, iż to drużyna bez problemów.

Wszystko przez marną postawę na wyjazdach. Lechiści mieli z nią problem już jesienią, wiosną na razie niewiele się zmieniło. Zaczęło się od remisu 1:1 z Bruk-Betem Termalicą Nieciecza, później przyszły porażki z Lechem (0:1) i Ruchem (1:2). Gdańszczanie zawiedli zwłaszcza w Poznaniu, gdzie nie tylko zagrali słaby mecz, ale pokazali też słabość psychiczną. Za chamskie zagrania spowodowane frustracją z boiska wylecieli Sławomir Peszko i Grzegorz Kuświk.

Zdaniem Nowaka, tamte wydarzenia miały bardzo duży wpływ na zeszłotygodniową porażkę w Chorzowie. - Dużo negatywnych rzeczy działo się po meczu z Lechem. Mój zespół niewłaściwie odebrał te impulsy. Zamiast skupić się na tym co najważniejsze, daliśmy się wciągnąć w dyskusje, kto zostanie zawieszony, na ile i jakie będą dalsze konsekwencje. To wszystko wpłynęło na naszą postawę - mówił szkoleniowiec na konferencji prasowej przed niedzielnym hitem.

Niekorzystny wynik nakręcił nieakceptowalne zachowania, a ich konsekwencje wpłynęły na kolejną wpadkę. Koło się zamknęło i Lechia do meczu z Legią nie podejdzie jako faworyt, a zespół, który musi udowodnić, że inauguracyjna wygrana 3:0 z Jagiellonią nie była przypadkiem.

Musi udowodnić, bo dziś chyba mało kto o niej pamięta. Zwłaszcza, że w kolejnych czterech meczach gdańszczanie uciułali raptem cztery punkty, a w każdym z nich najlepszym ich piłkarzem był bramkarz - Duszan Kuciak. Nawet wtedy, gdy Lechia pokonywała u siebie 4:2 Cracovię Słowak dwoił się i troił. Gdyby nie on, to do przerwy gospodarze nie remisowaliby 1:1, tylko przegrywali. I to wyżej niż 0:1.

Nowak: - Ostatnio dużo analizowaliśmy naszą grę. Doszliśmy do wielu konstruktywnych wniosków. Nie kreujemy tylu sytuacji, co wcześniej. Wszystkie puzzle muszą się składać w jedną całość, a prawda jest taka, że w tej układance są zawodzące elementy.



Czujesz się kibicem Legii? To sprawdź, co wiesz o ukochanym klubie
1/14Do którego klubu, w przerwie zimowej sezonu 2016/17, odszedł z Legii Nemanja Nikolić?
Komentarze (15)
Ekstraklasa. Lechia - Legia. Kto przełamie własne słabości?
Zaloguj się
  • darek9999

    Oceniono 2 razy 2

    Nikolic kradziony? Nie dość że jesteś kretynem to masz potworne kompleksy. Typowy burak z zadupia

  • szamsziadad44

    Oceniono 2 razy 2

    Pretendenci? Legia to się zgodzę, ale Lechia to zwykła wydmuszka. Klub pompowany przez medialne "elity" ekstraklasowe; wszelkiej maści ekspertów, dziennikarzy z wielkim ego i całą otoczkę.

  • k1500100900

    0

    " Duszan Kuciak. Nawet wtedy, gdy Lechia pokonywała u siebie 4:2 Cracovię Słowak dwoił się i troił. Gdyby nie on, to do przerwy gospodarze nie remisowaliby 1:1, tylko przegrywali. I to wyżej niż 0:1" Czy Kuciak strzelił bramkę? Komu?

  • uncool_ben

    Oceniono 2 razy 0

    Przewidywałem, że Lechia z emerytami w składzie na wiosnę zacznie się rozkładać, to było nieuniknione. W Gdańsku zbudowano drużynę na 2-3 rundy max, zaraz to się wszystko rozleci.
    Legia oczywiście zrobiła prezent rywalom sprzedając napastników, to oczywiste (i to za - w sumie - małe pieniądze) - jeszcze chcieli Kucharczyka puścić... Myślę, że gdyby nie "wojna na górze", taka wtopa by się tam nie przydarzyła.
    Więc, chyba jednak zaskakująco, To Jagiellonia jest największym rywalem Lecha w walce o majstra - Cernych, Vassiliev i Sheridan z przodu naprawdę wyglądają dobrze.

  • miikex

    0

    www.youtube.com/watch?v=ZKHpekDLk5c

  • clip33

    Oceniono 3 razy -3

    Legia bez kradzionych graczy np. Nikolicia jest zerem. Nawet podebranie Hamalainena nic nie dało . Za chwile rozkupią Jagiellonię i kasa z LM się skończy .

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

LOTTO Ekstraklasa 2017/18

lp. Drużyna M Pkt Br. Zw. R Por.
1 Lech Poznań 32 58 50:24 16 10 6
2 Jagiellonia Białystok 32 57 49:38 17 6 9
3 Legia Warszawa 32 57 44:32 18 3 11
4 Wisła Płock 32 53 45:37 16 5 11
5 Górnik Zabrze 32 50 58:48 13 11 8
6 Korona Kielce 32 48 45:40 12 12 8
7 Zagłębie Lubin 32 46 40:34 11 13 8
8 Wisła Kraków 32 45 43:39 12 9 11
9 Cracovia Kraków 32 43 42:41 11 10 11
10 Arka Gdynia 32 40 40:37 10 10 12
11 Śląsk Wrocław 32 37 38:49 9 10 13
12 Pogoń Szczecin 32 35 36:48 9 8 15
13 Lechia Gdańsk 32 34 41:52 8 11 13
14 Piast Gliwice 32 31 29:40 6 13 13
15 Bruk-Bet Termalica 32 29 33:56 7 8 17
16 Sandecja 32 28 30:48 5 13 14

  • Grupa mistrzowska
  • Grupa spadkowa