Sport.pl

Ekstraklasa. Legia-Wisła 1:0 - ekonomiczna wygrana

Andrzej Gomołysek
13.03.2017 , aktualizacja: 13.03.2017 17:29
A A A

12.03.2017, godzina 18:00

Legia Warszawa

  • na żywo

FOT. KUBA ATYS

Hit kolejki nie przyniósł wielu emocji. Po zdobyciu bramki Legia nie była skłonna do podejmowania ryzyka, z powodzeniem powstrzymując gości przed konstruowaniem groźnych ataków.
Szybkie przełamanie

Wisła przystępowała do tego spotkania osłabiona w ataku. Z konieczności na szpicy mecz zaczął Zachara. Znacznie zmniejszało to szanse krakowian na szybkie kombinacje w ofensywie, które do tej pory przynosiły najwięcej bramek. Goście starali się szybko skracać pole gry, zwłaszcza w momencie, gdy Legia przenosiła akcje w boczne sektory. Po odzyskaniu piłki względnie wysoko, miała nastąpić szybka kontra. Plan jednak już w 12. minucie spalił na panewce, kiedy gospodarze na prowadzenie. Od tego momentu warszawianie skupili się przede wszystkim na uważnym zabezpieczaniu dostępu do własnej bramki, niechętnie angażując większą liczbę graczy w ataku. Pozbawiona swoich podstawowych napastników Wisła nie była w stanie sforsować defensywy rywala ani podaniami, ani mało skutecznymi indywidualnymi akcjami.

Pozycyjne problemy Wisły

Odejście Popovicia nieco zbilansowało wyprowadzanie ataków z własnej połowy przez Wisłę. Obowiązkami rozgrywających dzielą się Llonch i Mączyński, głębiej schodzi też Brlek. Stosunkowo często jednak nie tworzą oni opcji podania sobie nawzajem. O ile Popović w takich sytuacjach był w stanie wymusić pressing i stworzyć miejsce do zagrania piłki, tak aktualni zawodnicy nie są zbyt chętni do podejmowania tego ryzyka. W takiej sytuacji często pressing na zaczynającym akcję pomocniku wystarcza, aby atak spowolnić, albo wręcz wymusić podanie do tyłu. Mniej ruchu w środku pola powoduje też częste przenoszenie akcji na skrzydła. To jednak mocno uzależnia Wisłę od akcji indywidualnych, które przy dobrze przesuwającym krycie rywalu są nieefektywne. Dodatkowo przebieg meczu nie ułożył się po myśli Wisły. W swoich najlepszych wiosennych spotkaniach, krakowianie wychodzili na prowadzenie po niespodziewanych strzałach, by potem umiejętnie punktować rywala kontrami. Przy ostrożnie grającej Legii, było to niemożliwe.



Pozycyjne problemy Legii

Warszawianie jednak również nie pokazali w tym meczu nic wielkiego. Podobać się mogły przede wszystkim zejścia grających na boku zawodników do środka pola. Przy nieco wyżej operującym Mączyńskim, Llonch musiał sam asekurować dość duży obszar. W momencie, gdy piłkarze Legii starali się przeładowywać centralne sektory boiska, łatwo udawało im się tu uzyskiwać przewagę. Powodowało to problemy w grze linii obrony Wisły. Gdy konieczne było podejście wyżej, była ona łamana, zaś sami zawodnicy błędnie oceniali, który z nich powinien wyjść wyżej, a który pozostać. Jednakże z uwagi na fakt, że warszawianie rzadko angażowali więcej graczy, w większości sytuacji po otwierającym podaniu następował moment dłuższego utrzymywania piłki. Przy niezbyt chętnym podłączaniu się innych zawodników pod ataki, znaczenie częściej doprowadzało to do sytuacji, w której krakowanie zdążyli powrócić za linię piłki.

Nieoczekiwany pragmatyzm

Po radosnych występach Legii na początku pracy Magiery, ciężko było spodziewać się, że warszawianie tak bardzo zmienią styl gry. Z drużyny kładącej ogromny nacisk na ofensywę i strzelenie większej liczby goli niż przeciwnik, mistrzowie Polski stali się zespołem grającym bardzo ostrożnie i nastawionym na nietracenie bramek. W sporej części na pewno jest to efekt odejścia Nikolicia i Prijovicia. Legia nadal jednak dysponuje dużym potencjałem w ofensywie, nawet jeśli niekoniecznie posiada wartościowego zawodnika na szpicy. W każdej chwili może tam zostać wystawiony jeden z ofensywnych pomocników, co poprawi jedynie operowanie piłką w okolicach pola karnego rywala. Mimo jednak tego, Jacek Magiera rzadko nakazuje większej liczbie graczy podpinanie się pod atak. Czy przy takiej sile ofensywnej nadal aktualne będzie stwierdzenie, że to obroną wygrywa się mistrzostwa?

Czujesz się kibicem Legii? To sprawdź, co wiesz o ukochanym klubie

To quiz nie tylko dla bywalców Żylety. Żeby nie było za łatwo, pytamy też o historię Legii Warszawa w innych dyscyplinach.

1.Który z bramkarzy Legii ma na swoim koncie najwięcej występów w historii klubu?

  • Duszan Kuciak
  • Zbigniew Robakiewicz
  • Jacek Kazimierski
  • Władysław Grotyński
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10

Zobacz więcej na temat:

Komentarze (2)
Zaloguj się

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Ekstraklasa 2016/17

lp. Drużyna M Pkt Br. Zw. R Por.
1 Jagiellonia Białystok 26 49 50-28 15 4 7
2 Legia Warszawa 26 48 52-28 14 6 6
3 Lech Poznań 26 48 43-20 14 6 6
4 Lechia Gdańsk 26 46 41-32 14 4 8
5 Zagłębie Lubin 26 38 33-29 10 8 8
6 Wisła Kraków 26 37 40-41 11 4 11
7 Bruk-Bet Termalica 26 36 27-34 10 6 10
8 Korona Kielce 26 35 38-51 11 2 13
9 Pogoń Szczecin 26 33 37-35 7 12 7
10 Wisła Płock 26 32 34-37 8 8 10
11 Arka Gdynia 26 30 32-38 8 6 12
12 Ruch Chorzów 26 29 36-40 10 3 13
13 Śląsk Wrocław 26 29 28-41 7 8 11
14 Piast Gliwice 26 28 30-46 7 7 12
15 Cracovia Kraków 26 27 35-37 5 12 9
16 Górnik Łęczna 26 23 25-44 5 8 13

  • Grupa mistrzowska
  • Grupa spadkowa