Ekstraklasa. Legia-Wisła 1:0 - ekonomiczna wygrana

FOT. KUBA ATYS

Hit kolejki nie przyniósł wielu emocji. Po zdobyciu bramki Legia nie była skłonna do podejmowania ryzyka, z powodzeniem powstrzymując gości przed konstruowaniem groźnych ataków.
Szybkie przełamanie

Wisła przystępowała do tego spotkania osłabiona w ataku. Z konieczności na szpicy mecz zaczął Zachara. Znacznie zmniejszało to szanse krakowian na szybkie kombinacje w ofensywie, które do tej pory przynosiły najwięcej bramek. Goście starali się szybko skracać pole gry, zwłaszcza w momencie, gdy Legia przenosiła akcje w boczne sektory. Po odzyskaniu piłki względnie wysoko, miała nastąpić szybka kontra. Plan jednak już w 12. minucie spalił na panewce, kiedy gospodarze na prowadzenie. Od tego momentu warszawianie skupili się przede wszystkim na uważnym zabezpieczaniu dostępu do własnej bramki, niechętnie angażując większą liczbę graczy w ataku. Pozbawiona swoich podstawowych napastników Wisła nie była w stanie sforsować defensywy rywala ani podaniami, ani mało skutecznymi indywidualnymi akcjami.

Pozycyjne problemy Wisły

Odejście Popovicia nieco zbilansowało wyprowadzanie ataków z własnej połowy przez Wisłę. Obowiązkami rozgrywających dzielą się Llonch i Mączyński, głębiej schodzi też Brlek. Stosunkowo często jednak nie tworzą oni opcji podania sobie nawzajem. O ile Popović w takich sytuacjach był w stanie wymusić pressing i stworzyć miejsce do zagrania piłki, tak aktualni zawodnicy nie są zbyt chętni do podejmowania tego ryzyka. W takiej sytuacji często pressing na zaczynającym akcję pomocniku wystarcza, aby atak spowolnić, albo wręcz wymusić podanie do tyłu. Mniej ruchu w środku pola powoduje też częste przenoszenie akcji na skrzydła. To jednak mocno uzależnia Wisłę od akcji indywidualnych, które przy dobrze przesuwającym krycie rywalu są nieefektywne. Dodatkowo przebieg meczu nie ułożył się po myśli Wisły. W swoich najlepszych wiosennych spotkaniach, krakowianie wychodzili na prowadzenie po niespodziewanych strzałach, by potem umiejętnie punktować rywala kontrami. Przy ostrożnie grającej Legii, było to niemożliwe.



Pozycyjne problemy Legii

Warszawianie jednak również nie pokazali w tym meczu nic wielkiego. Podobać się mogły przede wszystkim zejścia grających na boku zawodników do środka pola. Przy nieco wyżej operującym Mączyńskim, Llonch musiał sam asekurować dość duży obszar. W momencie, gdy piłkarze Legii starali się przeładowywać centralne sektory boiska, łatwo udawało im się tu uzyskiwać przewagę. Powodowało to problemy w grze linii obrony Wisły. Gdy konieczne było podejście wyżej, była ona łamana, zaś sami zawodnicy błędnie oceniali, który z nich powinien wyjść wyżej, a który pozostać. Jednakże z uwagi na fakt, że warszawianie rzadko angażowali więcej graczy, w większości sytuacji po otwierającym podaniu następował moment dłuższego utrzymywania piłki. Przy niezbyt chętnym podłączaniu się innych zawodników pod ataki, znaczenie częściej doprowadzało to do sytuacji, w której krakowanie zdążyli powrócić za linię piłki.

Nieoczekiwany pragmatyzm

Po radosnych występach Legii na początku pracy Magiery, ciężko było spodziewać się, że warszawianie tak bardzo zmienią styl gry. Z drużyny kładącej ogromny nacisk na ofensywę i strzelenie większej liczby goli niż przeciwnik, mistrzowie Polski stali się zespołem grającym bardzo ostrożnie i nastawionym na nietracenie bramek. W sporej części na pewno jest to efekt odejścia Nikolicia i Prijovicia. Legia nadal jednak dysponuje dużym potencjałem w ofensywie, nawet jeśli niekoniecznie posiada wartościowego zawodnika na szpicy. W każdej chwili może tam zostać wystawiony jeden z ofensywnych pomocników, co poprawi jedynie operowanie piłką w okolicach pola karnego rywala. Mimo jednak tego, Jacek Magiera rzadko nakazuje większej liczbie graczy podpinanie się pod atak. Czy przy takiej sile ofensywnej nadal aktualne będzie stwierdzenie, że to obroną wygrywa się mistrzostwa?

Czujesz się kibicem Legii? To sprawdź, co wiesz o ukochanym klubie
1/20Który z bramkarzy Legii ma na swoim koncie najwięcej występów w historii klubu?
Komentarze (2)
Ekstraklasa. Legia-Wisła 1:0 - ekonomiczna wygrana
Zaloguj się

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

LOTTO Ekstraklasa 2017/18

lp. Drużyna M Pkt Br. Zw. R Por.
1 Lech Poznań 32 58 50:24 16 10 6
2 Jagiellonia Białystok 32 57 49:38 17 6 9
3 Legia Warszawa 32 57 44:32 18 3 11
4 Wisła Płock 32 53 45:37 16 5 11
5 Górnik Zabrze 32 50 58:48 13 11 8
6 Korona Kielce 32 48 45:40 12 12 8
7 Zagłębie Lubin 32 46 40:34 11 13 8
8 Wisła Kraków 32 45 43:39 12 9 11
9 Cracovia Kraków 32 43 42:41 11 10 11
10 Arka Gdynia 32 40 40:37 10 10 12
11 Śląsk Wrocław 32 37 38:49 9 10 13
12 Pogoń Szczecin 32 35 36:48 9 8 15
13 Lechia Gdańsk 32 34 41:52 8 11 13
14 Piast Gliwice 32 31 29:40 6 13 13
15 Bruk-Bet Termalica 32 29 33:56 7 8 17
16 Sandecja 32 28 30:48 5 13 14

  • Grupa mistrzowska
  • Grupa spadkowa