Sport.pl

Ekstraklasa. Miroslav Radović: Lech się rozpędził, ale do mety jeszcze daleko [ROZMOWA]

- Lech się teraz rozpędził. Ale spokojnie: do mety jeszcze daleko, a my nie jesteśmy w żadnym kryzysie - mówi Miroslav Radović, piłkarz Legii Warszawa, która w niedzielę podejmie Wisłę Kraków. Początek spotkania o 18, transmisja w Canal+, relacja na żywo w Sport.pl i w aplikacji Sport.pl LIVE.
Bartłomiej Kubiak: Wiesz ile meczów w Legii rozegrałeś przeciwko Wiśle?

Miroslav Radović: Oj, było ich mnóstwo. Z 20?

19, 20 rozegrał Jakub Rzeźniczak.

- No to byłem blisko.

Któryś szczególnie zapadł ci w pamięć?

- Tak, nawet dwa. Pierwszy to ten z sezonu 2009/10 - graliśmy w Sosnowcu, wygraliśmy 1:0 po moim golu. Drugi mecz był za kadencji Henninga Berga. Graliśmy w Warszawie przy pustych trybunach, prowadziliśmy do przerwy 2:0 - też strzeliłem gola - ale skończyło się remisem 2:2.

Mecze z Wisłą mają dla ciebie duże znaczenie?

- W czasach, kiedy rządził nią prezes Bogusław Cupiał, rywale mieli silną kadrę, znaczyły wiele. W ostatnich latach Wisła trochę podupadła. Niedobrze, bo dla dobra polskiej piłki potrzebna jest mocna Wisła. Dziś w Krakowie nie mają jednak już aż tak słabej drużyny. Ostatnio więcej kłopotów było tam poza zespołem i niekoniecznie wiązały się one z futbolem. Ale to nie nasze problemy, więc ani nie muszę się o nie martwić, ani tym bardziej nie wypada mi o nich mówić. Nasz cel na mecz z Wisła jest jasny: trzy punkty.

Legia też ma swoje problemy - dwa mecze wygraliście, jeden zremisowaliście i jeden przegraliście - martwi cię to?

- Najbardziej denerwuje mnie, że przegrasz jeden mecz, kolejny zremisujesz i zaczyna się gadanie o kryzysie. Jaki kryzys? Wiadomo, że Legia to klub, który zawsze chce wygrywać. Tego się od nas wymaga. Ale to sport, czasem zdarzają się takie mecze jak z Ruchem [1:3] czy Termalicą [1:1].

Żadnych problemów nie widać za to po Lechu, który idzie jak burza - w tym roku wygrał wszystkie mecze, strzelił 17 goli, stracił jednego.

- Lech się teraz rozpędził. Niektórzy już zaczęli mówić, że razem z Lechią idzie na mistrza. Niech mówią... Moim zdaniem jednak za wcześnie na takie słowa. OK, zdajemy sobie sprawię, że wielu chce widzieć Legię na drugim czy trzecim miejscu. Ale spokojnie: do mety jeszcze daleko. Poza tym nie jesteśmy w żadnym kryzysie. Dopiero zaczęliśmy drugą część sezonu. Zostało jeszcze sporo meczów, nie warto nas skreślać.

Ostatni mecz z Zagłębiem Lubin wygraliście 3:1, ale znowu było wiele głosów krytyki. Głównie jeśli chodzi o waszą obronę przy stałych fragmentach gry.

- Ja uważam, że w Lubinie zagraliśmy najlepszą pierwszą połowę w tym roku. Stałe fragmenty? OK, mieliśmy z nimi trochę problemów, głównie z wrzutkami Filipa Starzyńskiego, ale dwa gole dla Zagłębia zostały przecież nieuznane - padły ze spalonych. Jeśli ktoś myśli, że to przypadek, uratowało nas szczęście, jest w błędzie. Ćwiczyliśmy to, byliśmy przygotowani i uczulani przez trenerów, by przy wrzutkach wychodzić do przodu. I my to robiliśmy, udawało się. Raz lepiej, raz gorzej, ale się udawało.

Przeciwko Zagłębiu zagrałeś jako środkowy napastnik, wcześniej grywałeś w środku pola, też na skrzydle - gdzie czujesz się najlepiej?

- Zawsze powtarzam, że dobry zawodnik poradzi sobie na każdej pozycji. Grać w ataku zaczynałem w juniorach Partizana Belgrad. Później byłem cofany do pomocy. Teraz znowu gram w ataku. To żadna nowość. Rozmawiałem z trenerem Jackiem Magierą i on wie, że jestem do dyspozycji. Mogę grać na każdej pozycji, w ataku też dam radę.

Tym bardziej, że Tomáš Necid na razie nie daje rady, zawodzi.

- Dajmy mu trochę potrenować. Po sobie wiem, że nawet starsi zawodnicy potrzebują czasu, by zaaklimatyzować się w nowym otoczeniu. On zaraz odpali - ja w to wierzę, jeszcze trochę cierpliwości.



Kilka dni temu przedłużyłeś kontrakt z Legią do czerwca 2019 r. Długo rozmawialiście o nowej umowie?

- Nie, dogadaliśmy się raz dwa. Jak wiadomo, dobrze czuję się w Warszawie, Legia to mój klub, dlatego się cieszę. Cieszę się przede wszystkim z tego, że podpisania kontraktu chciały obie strony. Nie tylko ja, ale też Legia.

Kiedy w sierpniu wracałem na Łazienkowską, powiedziałem, że najpierw będę robił swoje na boisku, a potem przyjdzie czas na oceny. Za mną i zespołem udane miesiące. Mam nadzieję, że jeszcze lepsze przed nami. Dlatego się cieszę, że będę mógł grać w Legii jeszcze dłużej.

Latem było jednak widać, że masz duże obawy przed powrotem do Legii.

- Bo miałem. Wiele osób, mimo że grałem przy Łazienkowskiej tyle lat, nie mogło mi wybaczyć, że zimą dwa lata temu odszedłem do Chin. Nie podobało mi się w jakich okolicznościach przebiegał tamten transfer. Ale nie miałem na to żadnego wpływu. Dlatego się bałem. Gdy wracałem do Polski, nie wiedziałem, jak ludzie zareagują. Uznałem jednak, że na boisku pokażę, że nadal mi zależy. Kiedy po jednym z meczów w Warszawie schodziłem z boiska i cała "Żyleta" skandowała moje nazwisko, poczułem, że to jest to, co kiedyś. Tego nie da się kupić. Zrobię wszystko, by jak najdłużej zostać w Legii.

Za tobą najlepsze pół roku w karierze?

- Jak spojrzymy w statystki, to najlepsze. Ale czuję się na siłach, by grać jeszcze lepiej.

Więcej o:
Komentarze (15)
Ekstraklasa. Miroslav Radović: Lech się rozpędził, ale do mety jeszcze daleko [ROZMOWA]
Zaloguj się
  • wojak5036

    Oceniono 2 razy 0

    Jestem kibicem Slaska i zycze Mistrza Lechii Gdansk ale jesli jej sie to nie uda to bede trzymal kciuki za...Lecha Graja bardzo fajna pilke i az chce sie ogladac takie mecze Mam nadzieje ze Slask nie spadnie z ekstraklasy bo z calym szacunkiem dla Termaliki czy Lecznej mecze ze Slaskiem / nawet tak slabym jak w tym roku / sa wiekszym wydarzeniem dla kibicow niz z w/w klubami . Lechia , Lech , Legia , Wisla Krakow , Zaglebie Lubin . Slask czy Jags to jednak sa druzyny ktore potrafia na stadiony przyciagnac wiecej kibicow ze wzgledu na swoje historie. Mam nadzieje ze o tytule mistrzowskim zadecyduje aktualna forma a nie UKLADY i sedziowskie bledy.Legia chyba w tym sezonie moze zapomniec o Mistrzu bo z taka gra nie ma na to szans. Istnieje taka mozliwosc ze i do pucharow sie nie zalapie.Wszystko wyjasnia 3 nastepne kolejki.

  • koles751

    Oceniono 2 razy 0

    Do mety jeszcze daleko, a legła już ma zadyszkę. Do tego czeka ją wpier.dal na Bułgarskiej stąd taka nerwowość chińskiego spadu.

  • ewa5.0

    Oceniono 2 razy 0

    Takiego mocnego zespołu,jaki ma teraz Lech,dawno,bardzo dawno w ekstraklasie nie było!
    Lech rozegrał z Arką w Gdyni,chyba swój najsłabszy mecz tej wiosny i co rozjechał Arkę,jak walec,dlatego jestem niemal pewien ,że zdobędzie dublet,bez żadnych problemów!!!
    Chorwacki trener Lecha,to widać bardzo duża klasa,sportowa i nie tylko!
    Nikt sobie z Lechem w ekstraklasie nie pogra,nie ma szans!!!

  • konradmarburg

    Oceniono 2 razy 0

    Legia w lidze przegrała w ostatnich meczach tylko z Ruchem, który po pechowej porażce z Cracovią leje wszystkich jak leci, więc nie wiem, jak można mówić o kryzysie.
    Tak jak Rado mówi: do mety jeszcze daleko. Zresztą najważniejsze będą starcia po podziale punktów. Wtedy dopiero można zacząć wyciągać jakiekolwiek wnioski, co do poważnych kandydatów na mistrza.

  • arturseifert

    Oceniono 1 raz -1

    mistrz mistrz KOLEJORZ

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX