Sport.pl

Ależ to był rok! Mistrzowski, najlepszy! Ale to nie znaczy, że perfekcyjny... [ALFABET LEGII]

Był dublet, historyczny awans do Ligi Mistrzów, wyjątkowy mecz z Realem Madryt i łysa głowa Michała Pazdana, która zawładnęła zbiorową świadomością Polaków. Ale były też burdy chuliganów, zniżka formy po przyjściu Besnika Hasiego i konflikt właścicieli. Od A do Z podsumowujemy stulecie Legii Warszawa.
A jak awanse - najważniejszy to ten do Ligi Mistrzów. Legia wróciła tam po 21 latach. Co zostało nawet ostatnio zauważone i docenione na ekskluzywnej gali Globe Soccer w Dubaju, gdzie o nominacjach decydowały takie sławy jak Luis Figo, Marcello Lippi czy Fabio Capello. Ale awans do Ligi Mistrzów to jedno, drugie - wyjście z grupy. Mało kto zakładał, że Legii to się uda. A jednak - udało się!

B jak Borussia - na boisku trwała zabawa, a dwanaście goli w jednym pojedynku to nowy rekord Ligi Mistrzów (Legia przegrała 4:8). Ale zanim dobrze bawiliśmy się w Dortmundzie, to przeżyć musieliśmy jeszcze mecz w Warszawie. A to była trauma... Mistrz Polski na dzień dobry w Lidze Mistrzów dostał okrutną lekcję futbolu (przegrał 0:6), a do tego na trybunach doszło do zamieszek.

C jak Czerczesow - jest najlepszy, zawsze ma rację i nigdy się nie myli. To cały Stanisław Czerczesow. Wspominać go będziemy długo. Tym bardziej, że on sam też nie daje o sobie zapomnieć. Nie dość, że regularnie dzwoni i pisze do piłkarzy i pracowników klubu, to ostatnio nawet wpadł na Łazienkowską, by na żywo zobaczyć mecz ze Sportingiem. On tu jeszcze wróci, na dłużej - tak czuję.

D jak dublet - Czerczesow rozstał się z Legią na początku czerwca, czyli w połowie roku. Zanim jednak to nastąpiło, wykonał na Łazienkowskiej kawał dobrej roboty. Zdobycie mistrzostwa i Pucharu Polski, to w dużym stopniu zasługa Rosjanina. I za to należą mu się brawa. Tym bardziej, że ten dublet smakował wyjątkowo - jak żaden inny! - bo zdobyty został w roku obchodów stulecia klubu.

E jak Euro 2016 - to był wyjątkowo udany turniej. Nie tylko dla reprezentacji Polski i legionistów, którzy w niej zagrali (Artur Jędrzejczyk, Tomasz Jodłowiec, Michał Pazdan), ale również dla pozostałych kadrowiczów. A tych Legia miała najwięcej z całej ekstraklasy. Oprócz trzech Polaków na Euro we Francji błysnęli też Ondrej Duda (Słowacja) i Nemanja Nikolić (Węgry).

F jak finał Puchar Polski - kilkaset rac na trybunach, kilkadziesiąt rzuconych na boisko, kilka przerw i mecz przedłużony blisko o kwadrans. Tak wyglądał majowy finał Pucharu Polski na Stadionie Narodowym. Legia pokonała Lecha 1:0. Decydującą bramkę zdobył Aleksandar Prijović, ale bohaterem kibiców został Arkadiusz Malarz. Bramkarz Legii nie uląkł się rac i to nawet, gdy jedna trafiła go w nogę.

G jak Grodzisk Mazowiecki - Paryż ma diamenty, my mamy sport - powiedział Grzegorz Benedykciński, burmistrz Grodziska Mazowieckiego, o korzyściach płynących z powstania akademii piłkarskiej na terenach jego gminy. To długo wyczekiwany moment dla Legii. Od czterech lat szukała ona miejsca, w którym zostanie wybudowana jej akademia. Od lutego wiadomo, że powstanie w Książenicach (gmina Grodzisk Mazowiecki).

H jak Hasi - wiadomo: kompletny niewypał. Człowiek, który miał wprowadzić Legię na wyższy poziom, a stoczył się z nią praktycznie na samo dno. Na szczęście w Warszawie szybko się połapano i po trzech miesiącach przepędzono Albańczyka, zanim ten na dobre zdążył wszystkim obrzydzić długo wyczekiwaną Ligę Mistrzów. Ale, jak to bywa, za błędy trzeba płacić. Hasiemu też - wysoką odprawę.

I jak irytacja - Przegraliśmy Puchar i Superpuchar. Ucieka nam liga. K...a, przepraszam za wyrażenie, ale obudźmy się w końcu! Inaczej wszystko ucieknie - tymi słowami, kilka minut po sierpniowej porażce 0:1 z Górnikiem Łęczna w Lublinie, komentował wynik na żywo w Canal+ Sport bramkarz Arkadiusz Malarz. Legia się obudziła. Ale dopiero miesiąc później, kiedy w klubie już nie było Hasiego.

J jak juniorzy - zwycięstwo, remis ze Sportingiem oraz podział punktów z Borussią w Dortmundzie i dobre mecze przeciwko Realowi Madryt - to bilans młodzieżowej drużyny Legii w Lidze Mistrzów. Juniorzy, choć zajęli ostatnie miejsce w grupie i nie awansowali dalej, wstydu absolutnie nie przynieśli. Na ich grę patrzyło się z przyjemnością. Czyli może z naszą myślą szkoleniową wcale nie jest aż tak źle?

K jak konflikt - Dariusz Mioduski, Bogusław Leśnodorski, Maciej Wandzel. Długo wyglądali na zgraną trójkę. Od początku roku było co prawda słychać, że się różnią, ale wydawało się, że to zwykła różnica zdań (np. w ocenie pracy trenera Czerczesowa). Na początku października tercet się jednak rozpadł. Zaczęła się walka o władzę - otwarty konflikt, który trwa do dziś. Wciąż nie wiadomo, kto będzie rządzić Legią.

L jak Lewczuk - w ostatnim dniu letniego okna transferowego niespodziewanie odszedł do Girondis Bordeaux. Kto by pomyślał, że Legia na sprzedaży 31-letniego stopera zarobi milion euro? Nikt! Nawet sam Igor Lewczuk był tym zaskoczony. I nadal zaskakuje - pozytywnie - na boiskach we Francji radzi sobie całkiem dobrze. Potrafi zatrzymać gwiazdy pokroju Mario Balotellego.

Ł jak łysa głowa Pazdana - po Euro 2016 zawładnęła zbiorową świadomością Polaków. Piosenki na YouTubie, akcja z goleniem głowy na łyso, obrazki z Cristiano Ronaldo zatrzymywanym przez obrońcę Legii. "Pazdanomania" jest jednym z efektów sukcesu naszej reprezentacji. Jest też sukcesem samego Pazdana oraz całej Legii, która powinna być dumna, że to ona wysłała na Euro takiego piłkarza.

M jak Magiera - Siedzieliśmy w dusznym, zadymionym pokoju i nagle ktoś otworzył okno, by wpuścić świeże powietrze - tak obrazowo opisują w Legii zmianę Hasiego na Jacka Magierę, który w ekspresowym tempie odmienił oblicze zespołu. Doskonale pogodził jego grę w ekstraklasie z występami w Europie. Tak dobrego początku w Legii nie miał żaden z trenerów od 2007 roku, kiedy pracę w Warszawie rozpoczynał Jan Urban.

N jak Nikolić - napastnik, a w zasadzie "Pan Napastnik", jakiego w naszej lidze dawno nie było i pewnie długo nie będzie. W grudniu pożegnał się z Legią hat-trickiem (w meczu z Górnikiem Łęczna, 5:0), który przynajmniej do wiosny daje mu pozycję lidera strzelców ekstraklasy (12 goli). Legia i liga tracą gwiazdę, której znakiem rozpoznawczym były strzelane gole. Możemy tęsknić.

O jak Odidija-Ofoe - życie, jak wiadomo, nie znosi próżni. Gdy Nikolić powoli szykował się do odejścia z Legii, zaczął błyszczeć Vadis Odidija-Ofoe. W końcówce roku udowodnił, że nie przez przypadek jest najlepiej opłacanym piłkarzem polskiej ligi. Pokazał, że ma wszystkie predyspozycje, by nie tylko godnie zastąpić Nikolicia, ale też stać się zawodnikiem, dla którego kibice Legii będą przychodzić na stadion, jak to było w czasie gry Danijela Ljuboi.

P jak powrót Radovicia - kto latem widział, jak grał w meczach Partizana Belgrad z Zagłębiem Lubin w eliminacjach Ligi Europy, ten mógł mieć uzasadnione wątpliwości przy powrocie Serba do Legii. - Obronię się na boisku - powtarzał Miroslav Radović. I zaczął się bronić. Bardzo szybko stał się jednym z liderów mistrza Polski nie tylko na boisku, ale też w szatni, gdzie wydatnie pomógł Magierze przywrócić dobrą atmosferę.

R jak Real - wydawało się, że bramka zdobyta przez Radovicia na Santiago Bernabéu (1:5), to wszystko na co stać Legię. Okazało się jednak - po raz kolejny zresztą - że futbol bywa nieobliczalny. 2 listopada mistrz Polski zadziwił cały piłkarski świat. W rewanżu zremisował z triumfatorem Ligi Mistrzów i zdobył swój pierwszy punkt. Szkoda tylko, że przy pustych trybunach, ale o tym za moment...

S jak szisza - tak bezmyślnego człowieka jak Steeven Langil nie było w Legii od dawna. Kłęby dymu z sziszy, na stole alkohol - to zdjęcia, które zamieszczał na swoim koncie na Snapchacie w trakcie, gdy drużyna wracała z Dortmundu po przegranym 4:8 meczu z Borussią. Jeden wybryk Magiera piłkarzowi wybaczył, ale potem były następne. Recydywa - już niewybaczalna - która zupełnie przekreśla jego przyszłość w Legii.

T jak trybuny - często kolorowe, rozśpiewane, pełne ludzi, ale na najważniejszym meczu stulecia - puste. Przygnębiająco wyglądała otoczka rewanżowego spotkania z Realem Madryt. Mniej przygnębiająca, momentami wręcz zachwycająca była gra, ale puste trybuny i tak straszyły, przytłaczały. Przypomnijmy, że UEFA zamknęła stadion Legii po zamieszkach, do których doszło w trakcie wrześniowego meczu z Borussią.

U jak udany rok - obfitujący w wielkie wydarzenia. OK, były w nim gorsze chwile, były momenty zwątpienia, ale ważny jest przecież efekt końcowy. Mistrzostwo, Puchar Polski, wygranie Centralnej Ligi Juniorów, historyczny awans do Ligi Mistrzów, trzecie miejsce w grupie i awans do 1/16 finału Ligi Europy. Od tych sukcesów może się aż zakręcić w głowie.

W jak Warszawa - rozświetlony barwami klubu Pałac Kultury, legijne flagi na miejskich autobusach, wielka dekoracja na trybunie wschodniej, dzierżawa gruntów pod boiska, zorganizowanie okolicznościowego biegu, wspólne wystawy czy... rondo Legii na Bemowie. Sukcesem mijającego roku jest też polepszenie współpracy z Warszawą, która w końcu otworzyła się na Legię.

Z jak zadymy - w trakcie meczu z Borussią w Warszawie i przed spotkaniem z Realem w Madrycie. Te wydarzenia chluby Legii nie przynoszą, kładą się cieniem na sukcesach. Szkoda, bo gdyby nie wybryki chuliganów, mijający rok w wykonaniu Legii można byłoby uznać nie tyle za udany, ile za perfekcyjny.

Miami, Dubaj, Meksyk. Tak piłkarze ekstraklasy spędzają czas wolny! [ZDJĘCIA]






Więcej o:
Komentarze (5)
Ależ to był rok! Mistrzowski, najlepszy! Ale to nie znaczy, że perfekcyjny... [ALFABET LEGII]
Zaloguj się
  • nospeeding

    0

    Nie rozumiem takiego wychwalania zespołu, który okazał się zwyczajnym słabeuszem ze słabej ligi, tracąc w LM 24 bramki w 6 meczach.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX