Sport.pl

Strzały w okienko transferowe. Legia królową ostatniego dnia polowania

W ostatnim dniu okna transferowego za wydarzeniami na Łazienkowskiej trudno było nadążyć. Legia sprzedawała, kupowała, ale też odrzucała oferty za swoich piłkarzy, m.in. za Michała Pazdana.
Po awansie do fazy grupowej Ligi Mistrzów spodziewano się po Legii kolejnych transferów, ale ich skala zaskoczyła. Takiego okna transferowego w Warszawie jeszcze nie było. W jego ostatnim dniu kontrakty z mistrzem Polski podpisali Waleri Kazaiszwili, Miroslav Radović i Jakub Czerwiński, a od 1 stycznia zawodnikiem Legii będzie też Dominik Nagy. Z klubem żegnają się z kolei Igor Lewczuk, Tomasz Brzyski i Ivica Vrdoljak.

O tym, że Legia będzie aktywna na rynku transferowym do samego końca, pisaliśmy już we wtorek. Emocje zapowiadał prezes Bogusław Leśnodorski. "Pierwszy raz jesteśmy graczem na rynku transferów last minute. Trzeba powiedzieć, że to bardziej ekscytujące niż mecze" - napisał we wtorek na Twitterze.

W środę Leśnodorski był nieuchwytny. Jego telefon nie odpowiadał, bo z samego rana - jak udało się nam ustalić, w prywatnych sprawach - poleciał do Kinszasy, stolicy Demokratycznej Republiki Konga. Obowiązki Leśnodorskiego, też te na Twitterze, przejął współwłaściciel klubu Maciej Wandzel. "Najważniejszy news dnia dla nas: Michał, nasz kapitan, zostaje z nami. Jest wojownikiem, takich potrzebujemy" - napisał kilka minut po godz. 14 Wandzel.

Pazdan został w Legii, ale nie było to wcale oczywiste. O piłkarza zabiegał intensywnie Besiktas Stambuł. Turcy byli bardzo zdeterminowani, nie dość że w ciągu kilku godzin kilkukrotnie przebijali swoją ofertę (ostatnia wynosiła 3 mln euro), to jeszcze w trakcie negocjacji wysłali do Warszawy samolot, który miał zabrać Pazdana do nowego klubu. Ostatecznie go zawrócili, bo Legia twardo odrzucała kolejne oferty. Nie chciała sprzedać kapitana, który kieruje linią obrony. Też dlatego, że kilkanaście godzin wcześniej do Warszawy niespodziewanie wpłynęła oferta zakupu drugiego ze środkowych obrońców - Igora Lewczuka.

Jeszcze we wtorek późnym wieczorem portal Weszlo.com poinformował, że 31-letnim zawodnikiem zainteresowany jest Girondins Bordeaux. Francuscy działacze w środę rano byli już w Warszawie, gdzie negocjowali z Legią. Po południu osiągnęli porozumienie i wykupili Lewczuka za 1 mln euro. Za połowę tej kwoty Legia natychmiast ściągnęła Jakuba Czerwińskiego z Pogoni Szczecin.

O tym, jak intensywny był ostatni dzień transferów, niech świadczy to, że pozyskanie Czerwińskiego było już czwartym transferem do Legii dopiętym wczorajszego dnia. Wcześniej kontrakty z klubem podpisali Kazaiszwili, Radović i Nagy. 23-letni Gruzin został wypożyczony na rok z Vitesse Arnhem (z opcją pierwokupu), 32-letni Serb znów związał się z Legią, tym razem dwuletnim kontraktem (z opcją przedłużenia o rok), a Węgier na Łazienkowską ma trafić zimą. Najbliższe miesiące spędzi jeszcze w Ferencvarosie.

- Nagy? To znakomity ruch ze strony Legii. Ściąga do siebie jeden z największych talentów na Węgrzech - mówi dziennikarz węgierskiego "Metropolu" David Kaposi. - W poprzednim sezonie był stopniowo wprowadzany do pierwszego zespołu. Teraz jest już podstawowym piłkarzem Ferencvarosu. Jego najsilniejszą stroną jest umiejętność dryblingu. Dzięki swojej kreatywności jest w stanie przechytrzyć każdego - dodaje.

Legia w ostatniej chwili nie tylko kupowała i sprzedawała, ale też porządkowała kadrę i z niektórymi piłkarzami żegnała się bez żalu. W tej grupie znaleźli się Ivica Vrdoljak i Tomasz Brzyski. Obaj rozwiązali wczoraj swoje umowy. Chorwat rozstał się z Legią po sześciu latach, ze względu na przedłużające się problemy ze zdrowiem najprawdopodobniej zakończy karierę. Brzyski odchodzi po trzech i pół roku (do Cracovii), bo w drużynie miejsca dla niego nie widział trener Besnik Hasi. Nie widzi go też dla Stojana Vranješa, który został przesunięty do trzecioligowych rezerw.

W ostatnim dniu okna transferowego na Łazienkowskiej najwięcej działo się przed południem. Po południu było spokojniej, ale do końca dnia wciąż niepewna była przyszłość Nemanji Nikolicia. Legia nie chciała sprzedawać swojego superstrzelca, on też nie naciskał na zmianę klubu, ale z jego menedżerem zaczęły kontaktować się drużyny z Włoch i Anglii. Ostatecznie, reprezentant Węgier został jednak przy Łazienkowskiej, i pomoże drużynie w fazie grupowej Ligi Mistrzów.





Więcej o:
Komentarze (61)
Strzały w okienko transferowe. Legia królową ostatniego dnia polowania
Zaloguj się
  • t0tylk0ja

    Oceniono 7 razy 5

    Mi się nie podoba sprzedaż Brzyskiego. Zrobiono z niego kozła ofiarnego po meczu z Arką. Nie wiem może w szatni robił złą robotę, ale na boisku zawsze można było liczyć na dobre wrzutki i odważną grę do przodu. Jego sprzedaż to błąd zwłaszcza, że Hlousek niczego specjalnego w tym sezonie nie prezentuje. Cracovia podpisując kontrakt z Brzyskim dokonała dobrego wzmocnienia. Szkoda, że nie udało się Wszołka ściągnąć.

  • abuelo

    Oceniono 2 razy 2

    Za wcześnie na oceny transferów ...

  • yoric

    Oceniono 2 razy 2

    Główny problem to nie jakość piłkarzy, tylko ich pozycje - najsłabsze są boki obrony i skrzydła, a wszystkie zakupy poza Langilem to środek. Fajnie mieć w składzie takich graczy jak Rado, Gui, Hama i ten Gruzin, ale jak oni będą grali razem? Radovic będzie po skrzydle biegał?
    I jeszce ten Węgier tak samo. Legia chce wystawić skład złożony z samych środkowych pomocników.

  • plendz

    Oceniono 6 razy 2

    Udało się nie sprzedać Nikolica i Pazdana - nikt nie chciał za nich wyłożyć tyle, ile kosztowaliby sensowni następcy - oraz rozwiązać kontrakt z Vdorljakiem, co jest jakąś oszczędnością w dalszej perspektywie. Udało się sprzedać Lewczuka, który grał w miarę dobrze i na jego miejsce ściągnąć Czerwińskiego oraz rozwiązać kontrakt z Brzyskim. Zważywszy na spadek formy Nikolica i niewiadomą formę Radovica + Nagy'ego a także de facto osłabienie formacji defensywnej, to nie wiem czy Legia stała się "królową grzybobrania", żeby się przekonać musimy poczekać aż ruszy LM i ekstraklapa. Trzon zespołu niby pozostał, jednak jest w nim aż 3 "nabytków", którzy jeszcze nie rzucili na kolana w którymkolwiek z meczów, a dojdą do nich następni. Jedyne prawdziwe stwierdzenie jest takie, że Legia jest w trakcie dość gruntownej przebudowy. W krótkiej perspektywie może to wręcz oznaczać spadek sportowej jakości zespołu.

  • waldits

    Oceniono 1 raz 1

    ...czy królową czy królem jest to wszystko jedno, proszę pokazać lepsze ruchy transferowe w lidze i udokumentować to, że prezes i Legia robi coś na pokaz, przeciw kibicom i sobie...tylko jeden zasraniec tak twierdzi i trzeba tępić głos z kibla...

  • Paweł Mossakowski

    Oceniono 1 raz 1

    Oddanie Lewczuka (i to za psie pieniądze) to błąd, za który Legia będzie długo płacić. Ledwo utworzyli z Pazdanem naprawdę zgrany i dobry duet stoperów, to już trzeba go rozbić. W ten sposób Legia nigdy nie będzie naprawdę drużyną, tylko ciągle zbieraniną przypadkowych zawodników.

  • rownowaznik

    Oceniono 1 raz 1

    Legia się rozwija, to dobrze. Jakby z łaski swojej, jakiś inny polski klub poszedł tą drogą, to być może i mistrz byłby nagradzany grupą LM, a nie eliminacjami.

  • matteo1922

    Oceniono 5 razy 1

    Królową ? hahahaha te tytuły są zajebiste

  • pushit

    Oceniono 5 razy 1

    szkoda też, że nie opchnęli nikomu Nikolica. Za pół roku czy rok straci połowę wartości.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX