Sport.pl

Legia nie wygrywa ze Zrinjskim. Remis mistrzów Polski w Mostarze

Tragedii nie było, ale wielkiej radości też nie. Legia zremisowała pierwszy mecz II rundy eliminacji Ligi Mistrzów ze Zrinjskim Mostar 1:1. Rewanż za tydzień w Warszawie.
- Jest gorąco, ale mimo trudnej pogody zagramy po swojemu - mówił dzień przed meczem Besnik Hasi. Albański trener nie wyjaśnił, co znaczy "zagrać po swojemu", ale pewne jest, że jego drużyna we wtorek nie oczarowała. Nie pokazała zbyt wiele, by można ją było chwalić. Z ocenami należy się jednak wstrzymać, bo choć Legia nie forsowała tempa, nie stworzyła sobie wielu dobrych okazji, to jak na pierwszy mecz w tym sezonie, do tego rozgrywany w 35-stopniowym upale, nie wypadła aż tak źle. Było jak w poprzednich latach, kiedy też praktycznie za każdym razem zaczynała sezon od przeciętnego występu, by później zacząć grać lepiej.

- Gdy strzelasz gola na wyjeździe w europejskich pucharach, to zawsze jest to dobra rzecz. Sami widzieliście, jak przebiegała gra. Nie zasłużyliśmy dzisiaj na więcej - powiedział po meczu Hasi. - W pierwszej połowie byliśmy lepsi, ale po przerwie rywal zaczął ryzykować. Zrobiło się trochę miejsca na boisku, więc stworzyliśmy sobie sytuacje, ale gdy straciliśmy bramkę na 1:1, przestaliśmy atakować - dodał, sugerując, że rywalowi bardziej sprzyjała pogoda. - Zrinjski wyglądał lepiej fizycznie, nam brakowało świeżości. Nie jesteśmy jeszcze w optymalnej dyspozycji. Mamy problemy kadrowe, piłkarze dopiero do nas dołączyli po powrocie z Euro. Dlatego biorąc pod uwagę wszystkie okoliczności, trzeba ten remis szanować.

Hasi przez ostatnie kilka tygodni bezustannie powtarzał, że czeka na reprezentantów odpoczywających po Euro 2016. Że dopiero po ich powrocie jakość gry zespołu zdecydowanie wzrośnie. Kadrowicze w poprzednim tygodniu wrócili do treningów - Ondrej Duda i Nemanja Nikolić w czwartek, Tomasz Jodłowiec w niedzielę (jedynie Michał Pazdan dostał urlop do środy). Mało kto się jednak spodziewał, że po zaledwie kilku dniach treningów wszyscy trzej od razu wskoczą do składu. A jednak. Hasi na mecz ze Zrinjskim wystawił ich od pierwszej minuty.

Najwięcej obaw było o pogodę. Upał i duchota miały pomóc gospodarzom, ale nie pomogły. Bośniacy od początku meczu sprawiali wrażenie, jakby bezbramkowy remis był dla nich satysfakcjonujący. To Legia dominowała. Może z akcjami się nie spieszyła, ale kontrolowała przebieg meczu: szanowała piłkę i starała się grać do przodu, rozrzucając ją najczęściej z jednego skrzydła na drugie.

Większego pożytku z tego jednak nie było. Strzał z dystansu Thibaulta Moulina i zablokowane uderzenie Nikolicia - to wszystko, co pokazała Legia w pierwszym kwadransie spotkania. O całej pierwszej połowie też wiele więcej napisać się nie da. Jedynie tyle, że najlepszy na boisku był Guilherme. Piłkarze Zrinjskiego nie potrafili zatrzymać brazylijskiego skrzydłowego. W pierwszej połowie za faule na nim zobaczyli trzy żółte kartki, po przerwie - kolejne dwie.

Guilherme sprytnymi zwodami, głównie z prawej strony boiska, próbował mijać rywali. Dryblingi mu nawet wychodziły, ale wypracowane przez niego okazje partaczyli koledzy z drużyny. Najlepszą w 37. minucie zmarnował Ondrej Duda, kiedy w polu karnym nie opanował piłki i nie oddał strzału na bramkę.

Po przerwie obraz gry się nie zmienił. Jedyne co się zmieniło, to bramkarze. Arkadiusza Malarza (zgłosił problem z pachwiną) zastąpił na Radosław Cierzniak. Legia jednak nadal grała tak samo: niemrawo, anemicznie i w jednostajnym tempie. W 49. minucie po golu Nikolicia - dodajmy że wypracowanego przez Moulina - cofnęła się na własną połowę, jakby nie miała ochoty strzelać kolejnych. Zrinjski szybko wykorzystał asekuracyjną grę mistrzów Polski i już w 57. minucie doprowadził do remisu.

Po tej bramce wiele na boisku się nie działo. Obie drużyny nie podkręciły tempa. Nieco odważniej zaczęli grać Bośniacy, ale nie na tyle, by zasłużyć na jeszcze jednego gola. Legia też na niego nie zasługiwała. Zremisowała w Mostarze 1:1 i teraz musi rozstrzygnąć wszystko w rewanżu (wtorek, godz. 20.45). Nim go jednak zagra, to w sobotę meczem z Jagiellonią zainauguruję ekstraklasę.

Wszystkie miny Joachima Loewa, czyli najlepszy mecz Euro 2016 [MEMY]







Więcej o:
Komentarze (46)
Legia nie wygrywa ze Zrinjskim. Remis mistrzów Polski w Mostarze
Zaloguj się
  • zawszeprawdomowny

    Oceniono 5 razy 5

    W tej fazie turnieju nie ma latwych przeciwnikow, udowodnila to Cracovia.

  • gumis63

    Oceniono 2 razy 2

    Legia kolejny już raz pokazuję jak by nie wygrać. I nie ma się czym podniecać. Legia na tą kasę któro obecnie posiada to co roku powinna grać w LM,a nie plątać się oczywiście jak się uda w meczach grupowych LE. Bo i tam ich gra jakoś nie powala, albo uda im się wyiść z grupy.albo dostają bencki od przeciętniaków i odpadają już w pierszej fazie. Dlatego wynik jaki Legia uzyskała w Bośni nic im nie gwarantuje.I wcale nie był bym tak pewny tego,że awansują dalej

  • scierplaminoga

    Oceniono 4 razy 2

    w Europie nie ma już słabych drużyn, prócz 16 z ekstraklapy

  • gumis63

    Oceniono 4 razy 2

    Legia kolejny już raz pokazuję już kolejny raz brak chęci gry o fazę grupową LM. Z taką grą to oni daleko nie zajdą. Co to za tłumaczenie,że upał,zmęczenie.To ich zawód,a co ma powiedzieć Hutnik.Górnik Murarz czy Dekarz którzy pracują od 8 do 12 h w upale za psią kasęAle to są robole a w Legi grają geniusze.Nie można wymagać gry na 100 procent od Pazdana,który tyrał na ME ale są inni którzy powinni tyrać tak żeby pod z jajek leciał.Tylko trzeba chcieć, a Legi widocznie się nie chce. A sam Pazdan nie wystarczy

  • the-voice-of-reason

    Oceniono 4 razy 2

    Grali reprezentanci Polski, Węgier i Czech...
    W Warszawie też może pierwsi strzelą bramkę i oczywiście zaczną się asekurować, co pozwoli przeciwnikowi wyrównać. A w dogrywkach, wiadomo różne rzeczy się dzieją. Może "gwiazdom" się grać zupełnie odechce? Hasni poleci ze stołka, a Leśnodorski będzie szukał frajerów na wakat, chyba już tylko spośród tych pozwalnianych z e-klasy.

  • spectator_zm

    Oceniono 6 razy 2

    Ależ dziadostwo!
    A Kucharczyk udowodnił, że słusznie na Euro nie pojechał...

  • the-voice-of-reason

    Oceniono 1 raz 1

    Byli siebie warci. Widać po ogromnej radości po golach. Jest to przerażające, jak nisko upadła przez te dekady polska piłka klubowa. Leśnodorski bardzo chce pielęgnować tradycję absencji w LM.

  • y.woodoo

    Oceniono 1 raz 1

    Bandyci katoliccy z zylety, kibole wykleci, bydlo stadionowe blogoslawione przez kosciolek chleje ze szczescia. Dla tepych kretynow, znawcow rozroby na meczach, to byl wielki sukces. Niech PiSda dalej was ochrania.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX