Sport.pl

Jak trenuje Legia Besnika Hasiego?

Monotonnego biegania nie ma - wytrzymałość jest robiona z piłką. Ale to nie znaczy, że jest łatwo, lekko i przyjemnie - treningi Legii są wyczerpujące.
Wtorek, 21 czerwca, drugi dzień zgrupowania w Austrii. - Panowie, musicie porządnie rozegrać akcję. W przeciwnym razie nie obejrzycie nawet drugiej połowy! - krzyczy do legionistów trener Besnik Hasi i zatrzymuje ich na boisku, nie pozwalając obejrzeć meczu Polski z Ukrainą na Euro 2016.

Środa, dzień po wygranym 5:1 sparingu z SC Schwaz. Legioniści, co zdarza się rzadko, bo dzień po meczu z reguły poświęcony jest regeneracji, najpierw przez kilkadziesiąt minut biegają po parku, później ćwiczą na matach, następnie mają kilka minut treningu z piłkami i znowu biegają - tym razem interwały na boisku. Po południu wychodzą na jeszcze jeden trening.

Tak mistrzowie Polski od 10 dni przygotowują się do sezonu w Austrii. Od miesiąca pracują z nowym trenerem. Przystosowują się do jego metod, którym znacznie bliżej do tych wprowadzanych wcześniej przez Henninga Berga niż ostatnio przez Stanisława Czerczesowa. Ale jeśli ktoś myślał, że wraz z pożegnaniem Rosjanina w Legii skończyła się dyscyplina i wróciła sielanka, to jest w błędzie.

Hasi wymaga od piłkarzy dużo. Podobnie jak Rosjanin ceni ciężką pracę. To, co jednak różni obu szkoleniowców, to podejście do treningów. Pod tym względem Hasi bardziej przypomina Berga, dla którego najważniejsza była konsekwencja taktyczna, wypracowane schematy i szanowanie piłki.

U Rosjanina, choć przedstawiano go jako Europejczyka otwartego na nowinki i podążającego za trendami w piłce, treningi były dość przewidywalne. Na początek bieganie, potem doskonalenie pressingu, tuż przed meczem ćwiczenie stałych fragmentów gry, no i znowu bieganie. Jak najwięcej biegania, by zbudować to, co dla Czerczesowa najważniejsze, czyli wytrzymałość.

U Hasiego obciążenia są duże, legioniści budują wytrzymałość, ale akcenty rozłożone są inaczej. Z relacji Legia.Net wynika, że sztangi, piłki lekarskie, maty do ćwiczeń czy interwały na treningach w Austrii się pojawiają, ale znacznie więcej ćwiczeń wydolnościowych i siłowych wykonywanych jest z piłkami przy nodze. Nie ma już tego ciągłego, monotonnego biegania. Robienia kilku, a czasem nawet kilkunastu okrążeń wokół boiska na początku treningu.

Zmienia się też gra Legii. W taktyce Czerczesowa znakiem rozpoznawczym był przede wszystkim zorganizowany, wysoki pressing. Legioniści mieli być bezkompromisowi i nie szukać półśrodków. Hasi preferuje inny styl. Wymaga od piłkarzy szanowania piłki, przyzwyczaja ich do ataku pozycyjnego, a przy tym stara się indywidualizować treningi, czego Czerczesow w Legii nie robił. Tak samo jak nie przyglądał się młodzieży.

Albańczyk się przygląda, choć trochę z konieczności. Hasi zabrał do Austrii 12 młodych zawodników, otwiera przed nimi drzwi do składu, chwali na treningach i daje szanse w sparingach. Także dlatego, że musi, bo na sześć dni przed meczem o Superpuchar z Lechem połowa mistrzowskiej drużyny z poprzedniego sezonu jest albo nieobecna (Michał Pazdan, Tomasz Jodłowiec, Ondrej Duda, Nemanja Nikolić są na Euro lub na urlopach po nim), albo niegotowa (Aleksandar Prijović, Kasper Hämäläinen).

Więcej o: