Sport.pl

Czerczesow show przy Łazienkowskiej. Rosjanin z przytupem pożegnał się z Legią

To był cały Stanisław Czerczesow. Niespełna tydzień po oficjalnym rozstaniu z mistrzami Polski Rosjanin przyjechał do Warszawy, by pożegnać się z dziennikarzami i pracownikami klubu. Na konferencji prasowej były już trener warszawian po raz kolejny zrobił wielkie show.
Konferencja na stadionie Legii rozpoczęła się kilka chwil po godz. 18. - Spotykamy się w specjalnym dniu. Na pewno nie jest to tak przyjemne spotkanie, jak wtedy kiedy zaczynaliśmy współpracę. Dzisiaj oficjalnie kończymy pracę. W imieniu klubu i zawodników chciałbym podziękować trenerowi za wszystko, co dla nas zrobił. To nie było tylko mistrzostwo i Puchar Polski. To przede wszystkim duża nauka i doświadczenie. Mamy w Legii już nowego szkoleniowca, lecz szanując to, co zrobił dla nas trener Czerczesow, chcieliśmy dać mu możliwość spotkania się na konferencji prasowej - powiedział na wstępie dyrektor sportowy klubu Michał Żewłakow.

Potem głos zabrał Czerczesow. I nie oddał go praktycznie do końca konferencji. - Bardzo dziękuję za możliwość takiego spotkania. Wielokrotnie o nie prosiłem, ponieważ jeżeli ktoś wchodzi drzwiami, to również powinien nimi wychodzić. Powiedziano mi, że w Legii do tej pory czegoś takiego nie było. Ja nie przywykłem do tego. Po zwycięstwach i porażkach trzeba być sobą. Dzisiaj przyniosłem coś specjalnego. Jeżeli mamy odnosić sukces, to trzeba się do niego przygotować - zaczął Rosjanin.

Czerczesow z teczki wyjął dwa teksty - w języku polskim i rosyjskim. Ten pierwszy do oczytania dał tłumaczowi Adamowi Mieszkowskiemu. Był to tekst, który pojawił się na łamach portalu Weszło.com zaraz przed przybyciem Rosjanina do Legii. Zawierał on 10 punktów - wyzwań, które stoją przed nowym szkoleniowcem warszawskiego klubu po odejściu Henninga Berga.

Każdy z punktów odczytywał Mieszkowski, a Czerczesow za każdy z nich wystawiał sobie ocenę.

Weszło.com: Po pierwsze: sprowadzić piłkarzy z powrotem na ziemię.

"Odyseja kosmiczna kapitana Berga trwa w najlepsze już od dłuższego czasu, Norweg hula poza orbitą i nawet przegrane mistrzostwo nie okazało się wystarczająco dobrym powodem, by wrócić do rzeczywistości. Co gorsza, kilku piłkarzy również przywdziało skafandry i ruszyło na wyprawę razem ze swoim szkoleniowcem. Chyba nie ma potrzeby wymieniania nazwisk, każdy wie, o kogo chodzi. Zresztą, szybciej byłoby wymienić tych, którym palma w żadnym z momentów nie odbiła. Tryskająca woda sodowa, śmieszne bojkoty mediów, pokazówki, fochy, opowiadanie bajeczek.

Ktoś tu uwierzył, że jest członkiem "polskiego FC Hollywood". Także inni piłkarze Ekstraklasy w prywatnych rozmowach mówią, że bycie piłkarzem Legii to już stan umysłu, nie do końca zdrowego - np. w stosunku do kolegów po fachu bądź sędziów. Nawet zwykli wyrobnicy nabierają niezdrowych gwiazdorskich manier.

Dlatego przyda się trener z twardą ręką, który zamiast jeszcze bardziej podpuszczać piłkarzy idących w kierunku absurdu, zdecydowanym ruchem wskaże im przeciwny kierunek."

Czerczesow: - Proszę mnie ocenić w tej kwestii. Czy udało mi się rozwiązać ten problem? Proszę mi postawić ocenę w skali od 1 do 6 za poruszoną kwestię. Piątka czy szóstka? Piątka? Okej.

Weszło.com: Po drugie: dotrzeć do Ondreja Dudy.

"Ma to oczywiście związek z poprzednim punktem, ale problem z Dudą wydaje się być znacznie głębszy. Tomasz Łapiński twierdzi, że słaba gra Dudy związana jest z blokadą psychiczną - z tym, że gość już ma w głowie popisy na alonach, a tu nagle każą mu dalej bawić się w jakkolwiek patrzeć w podrzędnej tancbudzie w skali Europy. Ciężko się nie zgodzić z tą opinią, więc potrzebny jest ktoś, kto przekona chłopaka, że tu też trzeba dawać popisy, że jedno "magic touch" na kilka kolejek to za mało.

Przywrócenie Dudy do formy doraźnie pomoże drużynie, lecz przede wszystkim - ma spowodować, że przy jego nazwisku znów pojawią się miliony, a za część z nich będzie można budować drużynę na własną modłę. Potrzebny jest - nazwijmy to - trener-sprzedawca"

Czerczesow: Przy rozmowie z Ondrejem był Żewłakow i tata Dudy. Udało nam się go przywrócić do formy z poprzedniego sezonu. Miał pięć strzelonych goli i osiem kluczowych podań. Robił to, co robił wcześniej, chociaż grał na nowej pozycji. Ondrej to fajny chłopak, ale 20 lat czasami robi swoje. Ostatnie dwa mecze, które rozegrał w reprezentacji pokazały, że zrobiliśmy dobrą pracę. Odegrał dużą rolę w zdobyciu mistrzostwa i w zdobyciu Pucharu Polski. Jaka ocena za dotarcie do Ondreja Dudy? Cisza? No to sześć.

Weszło.com: Po trzecie: sprawić, by piłkarzom chciało się zawsze i wszędzie.

"To teraz się nie chce? Cóż, mamy poważne wątpliwości. W ostatnią niedzielę w Lidze+ Extra gościł Nemanja Nikolić. Opowiadał raczej banały, ale jedna rzecz utkwiła nam w pamięci. Każdego przeciwnika traktuje na równi, stąd biorą się jego świetne bilanse strzeleckie. Akurat w jego przypadku liczby mówią same za siebie, więc naprawdę wierzymy na słowo.

I taka mentalność przydałaby się każdemu z zawodników. Nieważne, czy przeciwnikiem jest Napoli czy Termalica, są kilometry do przebiegnięcia, jest robota do wykonania.

Oczywiście absolutną podstawą takiego myślenia jest pełna gotowość, jeśli chodzi o przygotowanie fizyczne. Zamordyści z wiadomych względów nie mają wysokich notowań u piłkarzy, ale specjalista będący przekonany co do swoich metod nie powinien o to przesadnie dbać. Czyli raczej dwa dni wolnego i do roboty, zamiast tygodnia wakacji w środku sezonu. Ktoś musi uzmysłowić piłkarzom, że wbrew pozorom da się grać co 3-4 dni i łączyć ligę z pucharami."

Czerczesow: Zanim przyszedłem do Legii, to słyszałem że Nemanja Nikolić strzela trochę mniej goli niż wcześniej. Trzeba tu podkreślić, że za mojej kadencji w ataku Legii do Nikolicia dołączył Aleksandar Prijović, który także zaczął strzelać gole. Do czasu, kiedy Nikolić strzelał więcej, to Legia miała 10 punktów straty do lidera. Nie raz z nim rozmawialiśmy. Później, w 11 meczach tylko dwa zagraliśmy na zero. Po przerwie zimowej zagraliśmy tylko dziewięć razy na zero. To świadczy o tym, że Nikolić stał się zawodnikiem grającym dla zespołu. Podsumowując, w czasie kiedy Nikolić grał z Prijoviciem zespołowo, to staliśmy się kolektywem. Musiałem podjąć decyzję. Czy lepiej, żeby ktoś był skuteczniejszy, czy lepiej żeby drużyna więcej zdobywała punktów. Po zakończeniu mojej pracy w Legii otrzymałem smsa od Nikolicia. To tylko świadczy o jego klasie. Cieszę się, że miałem okazję trenować takiego gracza. Stawiam sobie szóstkę za to zadanie.

Weszło.com: Po czwarte: zachowanie rozsądku przy łataniu dziur.

"Kadra Legii jest mocna, ale nie jest idealnie skonstruowana. O lewej obronie już nie ma co mówić - zamiast 2 piłkarzy jest 0,75 - ale obstawianie innych pozycji też czasami przypomina zarządzanie sytuacją kryzysową. Cała sztuka polega chyba na tym, by nie udawać przy okazji gościa mądrzejszego od całego świata. Weźmy sytuację z życia wziętą - nie ma kto wystąpić na środku obrony, a gotowi do gry są:

a) Tomasz Jodłowiec, który ma doświadczenia w grze na tej pozycji, nawet w reprezentacji Polski

b) Rafał Makowski, który ma doświadczenie w grze na tej pozycji z piłki młodzieżowej

c) Stojan Vranjes, który nie ma doświadczenia w grze na tej pozycji, i podkreśla, że nie lubi i nie potrafi tam grać.

Kogo na pewno NIE wybieramy? Nieudanych eksperymentów Berga było znacznie więcej."

Czerczesow: Jaka ocena? Trzy punkty dla dyrektora sportowego i trzy dla mnie. Dziękuję ci Michał. Wykonaliśmy kawał dobrej roboty. Trzy plus trzy? Wychodzi szóstka.

Weszło.com: Po piąte: nie być przywiązanym do nazwisk.

"Za zasługi można dostać co najwyżej mecz pożegnalny z pełną pompą i miejsce na ścianie w klubowym muzeum. Sorry, taka prawda."

Czerczesow: Nie będę nikogo pytał o ocenę. Niby skala jest od 1 do 6, ale tym razem postawię sobie 10. Może to nieskromne, ale takie są fakty.

Weszło.com: Po szóste: dogadać się ze współpracownikami.

"Na pewno nie gryzą. Co więcej, istnieje uzasadnione podejrzenie, że podobnie jak trenerowi leży im na sercu dobro klubu. Nawet przy dość autorytarnych rządach - a chyba trenera tego typu szuka Legia - można dogadywać się z całym pionem sportowym. Umówmy się, polemika z dyrektorem sportowym na łamach prasy to zagrywka, której bliżej do piaskownicy niż do poważnego klubu, w którym podobno wprowadzone są standardy korporacyjne."

Czerczesow: Nie będę mówił o innych, ponieważ niezbyt często miałem z nimi do czynienia. Michał nie wiedział o tym, co będzie tutaj czytane, ale jak widać siedzi obok mnie. Byłem bardzo szczęśliwy, że pracowałem z nim. Nawzajem się uzupełnialiśmy. On jest młody, bardzo wiele chce i jest energiczny. Ja jestem spokojniejszy i dzięki temu świetnie się dopełnialiśmy. Razem zasługujemy na szóstkę.

Weszło.com: Po siódme: zadomowić się.

"Warszawa to całkiem przyjemne miejsce do życia. Spokojnie można rozpakować walizkę w wynajętym apartamencie i poczuć się jej częścią. Zadomowić można się również w polskiej lidze, choć rozumiemy, że pokusa bycia światowcem w tej dziczy jest wielka. Wszystkim to powinno wyjść to na dobre, prosta sprawa - chyba każdy z nas lepiej, swobodniej czuje się w towarzystwie domowników niż gości."

Czerczesow: Nigdy nie mogliście odczuć, że się tutaj nie zadomowiłem. Czułem się w Warszawie jak w domu. Od pierwszego momentu staram się pracować w danym miejscu na sto procent. Różne bywają jednak losy i nikt nie jest w stanie tego przewidzieć. Bez miłości nic się nigdy nie udaje. Dla mnie szóstka.

Weszło.com: Po ósme: wykreować młodego.

"Ale na własnych warunkach. Nie dlatego, że ktoś jest tylko młody i - jak podpowiadają tu i ówdzie - utalentowany. Różnie układają się późniejsze losy podobno zdolnej legijnej młodzieży, ale nie dajmy się zwariować: na pewno da się znaleźć chłopaka, którego można wprowadzić za rękę do dorosłej piłki, wyszlifować, dać mu prawdziwą szansę. Czasami może to być ktoś inny niż faworyci mediów, menedżerów. To zadanie trenera, nikogo innego."

Czerczesow: Właśnie, na własnych warunkach. To jest zadanie trenera i nikogo więcej - ani dziennikarzy ani nikogo więcej. Otrzymałem zadanie do wykonania. Na stulecie trzeba wygrać mistrzostwo. Dla tworzenia farsy i eksperymentów, nie było na to czasu. Na pewno lepiej jest cieszyć się teraz z tytułu niż z tego, że jakiś młody piłkarz zagrał osiem meczów i żebyśmy zakończyli rozgrywki na trzecim miejscu. Gdybym wiedział, że ktoś jest gotowy, to na pewno bym to zauważył. Nie dzielę zawodników na młodych i starych. Piłkarze są do wykonywania zadań, a dobrym tego przykładem jest Arkadiusz Malarz. Mówiono, że jest za stary i nigdy nie grał. Jestem zadowolony, że nie pomyliłem się co do niego. W pierwszym momencie, kiedy odchodził Duszan Kuciak, to zaufaliśmy Arkowi i Michał doskonale o tym wie, że nie miałem w stosunku do niego żadnych wątpliwości. Jeżeli wierzysz w zawodnika, to on odpłaca się tym samym. Jestem zadowolony, że 36-letni Arek zdobył mistrzostwo i puchar. Wydaję mi się, że to jego pierwsze tytuły. Zasługuję na szóstkę.

Weszło.com: Po dziewiąte: sprawić, by ligowcy znów obawiali przyjazdu do Warszawy.

"Najmłodsi z was już tego nie pamiętają, ale uwierzcie - gdzieś w podziemnych archiwach zachowały się wspomnienia piłkarzy, dla których gra przy Łazienkowskiej w barwach innego klubu była szczególnym przeżyciem. Przyjemny ze względu na prestiż, zazwyczaj nieprzyjemnym ze względu na wynik.

Dziś do Warszawy nawet Termalica przyjeżdża jak po swoje, nie czując większego respektu. A gdy wyjeżdża, jest go jeszcze mniej."

Czerczesow: Jeżeli dobrze pamiętam, to u siebie w lidze przegraliśmy tylko raz - z Lechem, chociaż tamto spotkanie mogło potoczyć się różnie. Jestem przekonany, że goście na Łazienkowskiej nie czuli się dobrze. Najwięcej zagraliśmy na zero z tyłu, kiedy już przygotowałem drużynę. Ze wszystkich klubów strzeliliśmy u siebie najwięcej goli. Statystyka to dobra rzecz. Szóstka.

Weszło.com: Po dziesiąte: wytłumaczyć Michałowi Kucharczykowi, że szansy w aktorstwie już raczej nie dostanie.

Czerczesow: Strzelił 5 bramek i miał 10 asyst. Również Guilherme miał dużo lepsze statystyki - 8 bramek i sporo asyst. I choć Gui nie rozumiał tego co robiłem, to ma lepszą osobowość. Pomogliśmy mu stać się innym człowiekiem. Skromność zdobi człowieka, ale mężczyźnie nie potrzebują ozdób.

- Krótko mówiąc. Wszystkie życzenia dziennikarzy zostały spełnione. Nie było nam wspólnie nudno. Dlatego dziękuję wam bardzo. Najważniejsze jest to, że osiągnęliśmy sukces nie słowami, ale czynami. Wielki szacunek dla graczy Legii. Mogę zacząć tutaj od kapitana i wymienić wszystkich. Mówię im wielkie ogromne dziękuję. Nikomu nie płacę pensji i nikogo nigdy nie kupowałem do drużyny. Chciałbym oddać wielki szacunek klubowi, który spełnił życzenia moje i dyrektora sportowego, jeśli chodzi o transfery. Pragnę także wspomnieć o kibicach, bez których nic byśmy nie zrobili. Bardzo fajnie kibicują i podtrzymują drużynę na duchu. Razem na stulecie zrobiliśmy Legii znakomity prezent. Ja swoją misję wypełniłem razem z całym sztabem trenerskim.

Rosjanin nie chciał jednocześnie odpowiedzieć na pytania dotyczące kwestii, które poróżniły go z Legią i spowodowały, że jego drogi z klubem się rozeszły. Czerczesow zaprzeczył jedynie, że nie chciał sprowadzać na Łazienkowską doświadczonych, rosyjskich piłkarzy. 52-letni szkoleniowiec pracował w stolicy od października 2015 roku, kiedy na stanowisku zastąpił Norwega Henninga Berga.





Więcej o:
Komentarze (29)
Czerczesow show przy Łazienkowskiej. Rosjanin z przytupem pożegnał się z Legią
Zaloguj się
  • wolverine_14

    Oceniono 4 razy 4

    Szacunek za mistrzostwo i za osobowość.

  • honkers

    Oceniono 3 razy 3

    No cóż, dla trenera plus i szacun dla Legii i środowiska jakie tam rządzi minus i popelina.

  • 6nine9

    Oceniono 3 razy 3

    Brawo za wyniki (choć nie za styl) i brawo za konferencje prasowe i stawianie niektorych przygłupów do pionu.

  • j.urbanski

    Oceniono 1 raz 1

    Panie Trenerze,
    szacunek i wielkie dzięki za dublet dla (L) i za wielką klasę.

  • placowy

    Oceniono 1 raz 1

    Następca Nawałki po EURO???????????

  • maxgazeta.pl

    Oceniono 3 razy 1

    sodówka i ego jeszcze wieksze niz u Lensego, nic dziwnego ze sie nie dogadali bo samiec alfa moze byc tylko jeden.

  • thearsenewenger

    Oceniono 1 raz 1

    Staszek dobry gość. Bardzo ciekawa i fajna osobowość, jako trener też spełnił swoje zadania. Nadrobił straty (10 punktów do Piasta), wygrał Puchar Polski, więc wykonał swoją "misję".
    W grze jego Legii brakowało mi troszkę stylu i takiej dominacji, na wzór Salzburga z ligi austriackiej, chociaż widać było tą jakość chociażby w meczu z Piastem. No i mógłby stawiać bardziej na młodzież, chociażby na Niezgodę, ciekawy piłkarz. Będę troszkę tęsknił za Rosjaninem. Ja osobiście spodziewam się wiele po nowym szkoleniowcu- Besniku Hasim.
    Jego Anderlecht grał całkiem fajnie, dzielnie stawiał się Arsenalowi (1:2, 3:3), Galatasaray też napsuł sporo krwi (1:1, 2:0), Borussi (1:1), (0:3) czy Tottenhamowi (2:1, 1:2). Poza tym gość potrafi pracować z młodymi.

  • bredzio85

    Oceniono 3 razy 1

    KOZAK.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX