Sport.pl

Radosław Cierzniak: Mój cel? Być numerem jeden [ROZMOWA]

- Wiosną w Legii nie zagrałem żadnego oficjalnego meczu, ale to od nowego sezonu się zmieni - mówi bramkarz Legii Radosław Cierzniak.
Radosław Cierzniak trafił na Łazienkowską na początku marca po tym, jak rozwiązał umowę z Wisłą Kraków. W mistrzowskim sezonie nie zadebiutował w pierwszej drużynie Legii. Wiosnę miał straconą. Ale nowy sezon - jak mówi Cierzniak - ma być w jego wykonaniu lepszy. - Chcę przyszłe rozgrywki rozpocząć jako pierwszy bramkarz Legii - przekonuje 33-latek, który o miejsce w składzie rywalizuje przede wszystkim z Arkadiuszem Malarzem.

Bartłomiej Kubiak: Czujesz się stuprocentowym mistrzem Polski?

Radosław Cierzniak: Tak.

Wiosną nie zagrałeś w Legii ani minuty.

- Z liczbami się nie dyskutuje. Nie zagrałem żadnego meczu, choć oczywiście bardzo chciałem. Pamiętajmy jednak, w jakiej sytuacji, a w zasadzie w jakim momencie tutaj przychodziłem. Od początku byłem na straconej pozycji.

Chodzi ci o to, że nie przepracowałeś z Legią okresu przygotowawczego?

- Tak. Ale też o to, że rzadko robi się zmiany na pozycji bramkarza. Zawodnik z pola ma łatwiej. Prędzej czy później może liczyć, że choćby na kilka minut wejdzie na boisko - pokaże się, strzeli gola, zaliczy asystę i trener w następnym meczu znowu da mu szansę. Z bramkarzami jest inaczej. Dopóki jeden jest zdrowy i w formie, to się go po prostu nie zmienia. Arek Malarz bronił dobrze, zagrał świetną rundę, więc trener nie miał powodów, by sadzać go na ławce i stawiać na mnie. Tym bardziej że na wiosnę goniliśmy Piasta, a później on deptał nam po piętach. Margines błędu był niewielki. Byłem jednak świadomy, że to wszystko może się tak dla mnie potoczyć.

Drżeliście o mistrzostwo do ostatniego meczu. Masz poczucie, że wyszarpaliście ten tytuł?

- Nie. Uważam, że w pełni zasłużyliśmy na mistrzostwo. Z całym szacunkiem do Piasta, ale wiosną byliśmy lepsi. Odkąd do Legii przyszedł trener Czerczesow, zaczęliśmy punktować najlepiej w lidze. I to tylko dzięki temu, jak trener przygotował zespół, możemy teraz na koniec sezonu świętować dublet.

A że emocje w lidze były do końca? To już nie jest tak jak kiedyś, że mistrza znamy miesiąc przed końcem rozgrywek. W ostatnich latach liga się wyrównała. Jest w niej więcej klasowych zespołów. Drużyny są coraz lepiej przygotowane fizycznie, pojawia się coraz więcej taktyki. Krótko mówiąc, nie jest prostą sprawą wygrać każdy mecz w ekstraklasie. Plus tego jest taki, że im więcej klubów goni Legię, tym bardziej nas to nakręca i podnosi poziom całej ligi.

Co ci dało to siedzenie na ławce w ostatnich miesiącach?

- Powiem tak: nie znałem się wcześniej z trenerem Krzysztofem Dowhaniem. Teraz już wiem, że to nie jest przypadek, że wychowuje tylu dobrych bramkarzy. To świetny człowiek i trener. Zawsze marzyłem, by z nim pracować. Mam nadzieję, że przekaże mi to, co będzie dla mnie przydatne. W przyszłym sezonie obiecuję sobie bardzo dużo po tej współpracy. Wiem, że jestem w Legii krótko, nie rozegrałem jeszcze żadnego oficjalnego spotkania, ale to się zmieni. Nowy sezon chcę rozpocząć jako pierwszy bramkarz.

Na Gali Ekstraklasy zostałeś nagrodzony za najlepszą paradę sezonu. To dla ciebie dodatkowa motywacja?

- Najważniejsze było zdobycie z Legią dubletu, ale wiadomo, że takie nagrody dają dodatkowego kopa. Tym bardziej że to pierwsze takie moje trofeum, pierwsza wizyta na gali. Zaskoczyła mnie nie tylko statuetka, ale też poziom całej imprezy - profesjonalizm w każdym calu. A wracając jeszcze do statuetki, to chciałbym podziękować kolegom i trenerom z Wisły. To dzięki nim zdobyłem tę nagrodę.

Jesteś zaskoczony, że trenerem roku w ekstraklasie został Radoslav Látal z Piasta, a nie Stanisław Czerczesow?

- Bardzo. Nie jest łatwo zdobyć dublet, a nam to się udało. To wielkie wydarzenie. Sukces całej Legii i w dużej mierze sukces trenera Czerczesowa. Jego zatrudnienie to był strzał w dziesiątkę. Pamiętajmy, że trafił do Warszawy w trudnym momencie [Legia w tabeli traciła 10 punktów do Piasta]. Odnalazł się błyskawicznie. Szybko pokazał, że potrafi zmobilizować piłkarzy, poprawić ich grę i osiągać z nimi lepsze wyniki. I właśnie dlatego jestem zaskoczony, że nagrodę otrzymał Látal, a nie trener, który zdobył podwójną koronę. No ale cóż, taki jest wybór i nie ma co go komentować. Zwycięzcy oczywiście gratuluję, bo to na pewno dla niego wielkie osiągnięcie.

Hucznie świętowaliście mistrzostwo?

- Oj, tak. Spaliśmy krótko. Ale to był czas na zabawę. Oby takich radosnych chwil w życiu było jak najwięcej.

Na polski klub w Lidze Mistrzów czekamy już 20 lat. Czemu tak długo?

- Nie wiem. Ale mam nadzieję, że w sierpniu to się zmieni. Najwyższy czas, by dostać się do Champions League. Uważam, że jesteśmy coraz bliżej tego awansu. Dlaczego tak myślę? Bo widzę, że do polskiej ligi przychodzą coraz lepsi zawodnicy. Do tego mamy piękne stadiony, a także kibiców, którzy na Legii potrafią zrobić oszałamiającą atmosferę. Już nawet dla nich samych w końcu musimy do tej LM awansować. Jestem pewien, że zrobiliby na stadionie fantastyczną atmosferę. Kluby, które przyjechałyby tutaj, musiałyby ją docenić.



Więcej o:
Komentarze (1)
Radosław Cierzniak: Mój cel? Być numerem jeden [ROZMOWA]
Zaloguj się
  • krolowa-mroku

    Oceniono 1 raz 1

    "Na polski klub w Lidze Mistrzów czekamy już 20 lat. Czemu tak długo?"

    Bo 20 lat temu Liga Mistrzów przestała być ligą faktycznych mistrzów, tylko stała się ligą bogaczy mających tam o wiele więcej drużyn niż tylko mistrz, a jednocześnie przed mniej bogatymi krajami stawia się bariery eliminacji takie, że nawet ten jeden mistrz się nie załapie. Proste.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX