Sport.pl

Wojciech Kowalczyk: Legia nie dba o swoją historię

- Kluby nie dbają o historię. Legia też nie dba. Zaraz będzie wydana księga na stulecie. Ale to powinno być dodawane do karnetu, do biletu... O Legii za mało się czyta. Kibice nie interesują się historią ukochanego klubu. I to jest największy problem - mówi w ?Wywiadzie na 100? z serwisem Legia.net były napastnik stołecznego klubu Wojciech Kowalczyk.
Kowalczyk przy Łazienkowskiej grał w latach 1990 - 1994 oraz w 2001 r. W barwach Legii rozegrał łącznie 151 meczów w których strzelił 54 gole. Daje mu to 20 miejsce w historii najskuteczniejszych zawodników w historii klubu. W "Wywiadzie na 100" były reprezentant Polski m.in. wspomina jak trafił do Legii z Poloneza Warszawa.

- Strzelałem mnóstwo bramek dla Poloneza w czwartej lidze. W końcu doszło do meczu z rezerwami Legii, w którym zagrało sporo piłkarzy z pierwszej drużyny, m.in. Marek Jóźwiak. Świetnie mi się grało. Wygrywaliśmy z Legią do przerwy 2:1, ja strzeliłem oba gole. W drugiej połowie Legia zdobyła 5 bramek i wygrała z nami 6:2. Nie słyszałem o żadnych kontaktach między Polonezem a Legią czy Polonią. Pewnego dnia, kiedy wychodziłem na trening, zaczepił mnie ktoś z Poloneza i powiedział, że Polonia o mnie pyta - "ale idź trenować, my będziemy rozmawiać". Schodzę z treningu, a tam czeka na mnie Janusz Olędzki (były dyrektor sportowy Legii - przyp. red.) i mówi, że jutro mam test -mecz w Legii, pierwsza drużyna kontra testowani. Wszystko jednego dnia - przed zajęciami dowiedziałem się o zainteresowaniu Polonii, a po nich o Legii. Wiadomo, co wybrałem - mówi Kowalczyk.

I opowiada o początkach w drużynie - zarówno tych na boisku, jak i poza nim. - Wychodziłem z założenia, że skoro jestem najszybszy i strzelam bramki na treningach w Legii, to mogę strzelać każdemu. Wiedziałem, że musi to wypalić też w ważnych meczach. Ale pamiętam swój początek przy Łazienkowskiej. Marnowałem takie setki... Debiut z GKS-em Katowice - Janusz Jojko wychodzi na szesnastkę, kiwam go i nie trafiam do pustej bramki. Mecz w Krakowie, na chwilę przed Sampdorią - mam trzy sytuacje sam na sam, nie strzeliłem żadnej. To, co nie wpadło w Krakowie - wpadło w Genui.

- Dołączyłem do Legii w końcówce rundy, przed wspomnianym meczem z GKS-em. Trzy dni później graliśmy w Pucharze Polski w Wałbrzychu i był to ostatni mecz w rundzie. Strzeliłem w nim gola, ale zapisali go Iwanickiemu. Wtedy też Romek Kosecki zagrał z nami ostatni raz i to właśnie on mi asystował. Kiedy wracaliśmy, po raz pierwszy jechałem takim autokarem. Macieja Szczęsnego, z którym spędziłem przecież kilka lat, nigdy później nie widziałem w takim stanie, kiedy drzwi się otworzyły, po prostu wypadł z autobusu. Ja też aktywnie uczestniczyłem w tym powrocie, ale dopiero gdzieś w okolicach Piotrkowa dostałem pozwolenie na przedostanie się na tył. Jednak droga z Piotrkowa do Warszawy też wystarczyła, żeby się, powiedzmy, przypodobać.

Dziś Kowalczyk jest ekspertem Polsatu. W przeszłości wielokrotnie krytycznie wypowiadał się na temat Legii. Jego mocne komentarze nie spodobały się wielu kibicom. Na stadionie przy Łazienkowskiej pojawiały się nawet transparenty uderzające w byłego napastnika warszawskiej drużyny.

- Myślę, że gdyby dzisiaj Kaziu Deyna żył, to 3/4 ludzi nie wiedziałaby kto to jest, przechodząc obok niego koło stadionu. Wiedzieliby pewnie tylko dlatego, że Kazimierz Deyna też był człowiekiem z charakterem i znaliby go pewnie z krytycznych opinii na jakimś portalu informacyjnym. Kluby nie dbają o historię. Legia też nie dba. Zaraz będzie wydana księga na stulecie. Ale to powinno być dodawane do karnetu, do biletu... O Legii za mało się czyta. Kibice nie interesują się historią ukochanego klubu. I to jest największy problem. Przecież za swoich czasów Deyna albo później Kowalczyk nie byli jednymi piłkarzami w swoich drużynach, tam było wielu świetnych piłkarzy - mówi Kowalczyk.

I kończy: - A ktoś skrytykuje prezesa i już na trybunach wiszą te flagi, hasła. Myślisz, że przejąłem się tym, że u mnie na Bródnie też je wywieszono? No wywieszono, wywieszono naprzeciwko okna mojej mamy, no dobrze, i co z tego? Pobawili się i co? Ulżyło im? I ja mam nazywać takiego kogoś kibicem Legii? Dla mnie to po prostu bandyta. Żeby chociaż przyszedł, pokazał twarz. No ale nie, powiesić i uciec. Posłuchaj, to naprawdę nie chodzi o to, żeby ciągle żyć historią i opowiadać, jak to my nie graliśmy świetnie w piłkę w tamtych czasach. Chodzi jedynie o docenianie. Można mnie krytykować, ale nie miejcie pretensji, że ja krytykuję.





Leo Messi też jest już w 500+! Czy dogoni najskuteczniejszego Polaka? [RANKING]


Więcej o:
Komentarze (49)
Wojciech Kowalczyk: Legia nie dba o swoją historię
Zaloguj się
  • qznia

    Oceniono 7 razy 3

    1916 wywodzacy się z Galicji żołnierze Legionów zakładają na Wołyniu - "Drużynę Legionową".
    Drużyna przestaje istnieć wraz z zakończeniem wojny. (1918).
    W 1920 r. Wasserab zakłada w Warszawie WKS Warszawa i dopiero w 1922 roku powstaje Legia.
    I tylko po to by po 17 latach istnienia została w 1938 roku rozwiązana.
    Jakie sto lat?
    Zröbcie normalny reascherd znajdźcie prasowe informacje o Legii Warszawa wtedy pogadamy o Waszym stuleciu.
    Bo dziś w obliczu faktów naginanych dla Was to może się okazać że wraz z Państwem Polskim obchodzicie 1050 rocznicę powstania.

  • nino.rota

    Oceniono 4 razy 2

    Przychodzi kibic Legii do księgarni:
    - poproszę książkę pt. "Legia w Lidze Mistrzów"
    Sprzedawca:
    - Dział Archeologia na parterze, science-fiction na pierwszym piętrze.

    :)))

  • jml13060

    Oceniono 2 razy 2

    Mam księgę 60-lecia w nagrodę za wyniki sportowe. Jest ona dla mnie talizmanem. Pragnę zauważyć, że historia Legii to nie tylko piłka nożna. Raczej piłka nożna w Legii to był 'pikuś' w porównaniu z osiągnięciami w innych dyscyplinach - medale MŚw, MEu, Olimpiad, rekordy świata, rekordy Eu, rekordy Pl, etc.

    Tak przy okazji... trochę dziwnie się czuję kiedy widzę na trybunach stadionu Legii sektorówkę z gloryfikacją "żołnierzy wyklętych". Najwyraźniej kibice nie znają historii klubu i nazwisk kolejnych jej prezesów - generałów LWP. Czy Legię można za to piętnować ? Chyba nie, bo to był tylko sport. Czy można piętnować ekspedientkę w sklepie GS za to, że w czasach "komuny" sprzedawała pasztetową i w ten sposób wspierała ustrój narzucony przez sowietów ? Też nie. Takie były realia - ot, były kluby milicyjne (Gwardia Wa, Wisła Kr), kolejowe (Polonia Wa, Lech Po), wojskowe (Legia Wa, Śląsk Wr, Zawisza By), górnicze (....), ... . Sportowcy, trenerzy i działacze zajmowali się treningami i rywalizacją, a nie polityką.

    Zatem, sugeruję żeby w księdze 100-lecia, również na stronach internetowych klubu zamieścić historię innych dyscyplin, a nie tylko piłki nożnej.

  • iarna

    Oceniono 2 razy 2

    Wojtek, a kiedy ty cos przeczytasz? Tak sam z siebie, bez dodawania do karnetu?

  • mojalegia.pl

    Oceniono 4 razy 2

    Z całym szacunkiem do tego co Pan Kowalczyk zrobił i nie zrobił dla Legii. To już historia i widzę, że Pan Wojciech chce być w jej każdym rozdziale. Niestety nie może być i to nie wychodzi. Fajnie by było, gdyby "Karnetowcy" otrzymali taką książkę wraz z Karnetem, tylko kto za to zapłaci? Bo sama książka się nie wydrukuje, nie spakuje, nie prześle.
    Przyglądam się od początku sezonu mocno Marketingowi Legii Warszawa, który co tydzień wrzuca zajawki o historii. Uważam, że Legia Warszawa jest fajnie promowana, a to, że trzeba będzie zakupić książkę, specjalnie wybite monety, przyjść na mecz, czy na uhonorowanie trybuny Brychczego i wielu spotkań, promocji no to taki jest świat.

    Widzę żal do Legii, złość wewnętrzną i chęć bycia w Legii, choć już dawno nic innego niż krytyki nie ma...

  • jednorazowe

    Oceniono 3 razy 1

    Historią Legii rzeczywiście trzeba się zająć! Oddać problem historykom, a odebrać PR-owcom i kibolom. Bo dzieje Legii to sprawa bardzo skomplikowana, dziś ewidentnie manipulowana w celach komercyjno-wizerunkowych! I nie chodzi tu wyłącznie o sławne powołania do wojska, zakulisowe rozbijanie największych rywali, likwidację konkurencyjnych klubów, czy wątpliwości dotyczące daty powstania. Nie wolno zapominać jak powstała powojenna Legia i jak działała przez pierwszych 10 lat komuny! Robb-Narbut, Better, Szemberg, Neuding, Mineckij, Bordziłowski - to są według dokumentów prawdziwe nazwiska fundatorów powojennego klubu. Wszyscy powiązanie z NKWD! Karol Rudolf, którego z lubością podaje się jako łącznika z przedwojniem, wrócił do Polski pół roku później niż wskazują legijne fałszywki. Nie przypadkiem Legii odmówiono rejestracji w WOZPN wskazując na to, że "nie ma nic wspólnego z przedwojennym klubem".
    A po okresie stalinizmu na Łazienkowskiej objawiały się kolejne szemrane nazwiska: generałowie Barański, Huszcza, Ryba, według księgi pamiątkowej Legii również łaskawym okiem patrzył na klub Jaruzelski.

    Na pewno trzeba mocno podkreślać jedno:
    Że Legia jest największym w tym kraju sportowym beneficjentem komuny. Sukcesy z czasów PRL gwarantowały jej masową, bezrozumną lub koniunkturalną preferencję kibiców. Tego nie było w niezniszczonych przez wojnę Budapeszcie i Pradze. Tam bliźniacze Honved i Dukla zostały po upadku komuny zmarginalizowane. To jak nasz Śląsk. Potęga Górnika? Owszem, za komuny tak. Ale później podupadł wraz z likwidacją przywilejów dla regionu i nierentownego przemysłu. Niestety. Centralna Legia pasąca się na blokowiskach Gierka musiała być uratowana po 1989 dzięki medialno-biznesowemu uprzywilejowaniu Warszawy.

    Na koniec anegdota pokazująca schizofrenię legijnych fanów i dziennikarzy. Klub kibica Legii został powołany przez władze klubu po zmianie 1956 roku, a do działań organizacyjnych oddelegowano Bronisława Nissenbauma. Hmm. Bardzo coś tam dużo działaczy żydowskiego pochodzenia, zdaje się, że jeszcze Walter do kolekcji? Wybitnie to śmieszy w kontekście wszystkich nazistowskich flag i nieustającego nacjonalistycznego wzmożenia na Łazienkowskiej.

  • si4mano

    Oceniono 1 raz 1

    Wojciech Kowalczyk nie dba o swoją wątrobę.

  • augenthaler

    Oceniono 1 raz 1

    Kowalczyk dość interesująco gada o futbolu, ale w tematach pozafutbolowych się ośmiesza. Jakiś czas temu pozwolił sobie nawet na antysemickie sugestie, co jest dla osoby publicznej kompromitujące. Takie teksty to mogą sobie rzucać menele spod budki z piwem albo...kibole Legii, a nie szanujący się komentator sportowy.

  • radek_sziwa

    0

    Idź pijaczku jaką butelczynę obal, w tym jesteś dobry. % wyżarły ci mózg o ile jakikolwiek tam był w tej łepetynie.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX