Sport.pl

Duszan Kuciak odszedł do Hull. Czy Arkadiusz Malarz obroni Legię?

Pierwszy bramkarz Duszan Kuciak odszedł do Hull, jego następca Radosław Cierzniak przyjdzie dopiero w lipcu. Zanosi się na to, że wiosną Legia będzie się mierzyła z problemem, którego nie miała od lat.
- Zawsze marzyłem, by zagrać w Premier League. Teraz jestem o krok od celu - mówił w poniedziałek Kuciak po podpisaniu umowy z liderem II ligi angielskiej. Hull zapłaci ok. 400 tys. euro za Słowaka, który od 2011 r. zagrał w Legii 193 mecze. Wśród bramkarzy daje mu to czwarte miejsce w historii klubu, po Władysławie Grotyńskim (199), Zbigniewie Robakiewiczu (250) oraz Jacku Kazimierskim (271).

Kuciak już w pierwszym sezonie w ekstraklasie był niepokonany przez 759 minut, od pobicia rekordu Grotyńskiego dzieliło go zaledwie 180 sekund. W poprzednim sezonie przez 644 minuty nie puścił gola w europejskich pucharach i pobił rekord klubu.

Teraz warszawianie stają w obliczu problemu, którego nie mieli od lat. Od ponad dekady bramki Legii bronili niemal wyłącznie golkiperzy znakomici albo bardzo dobrzy - Radostin Stanew, Artur Boruc, Łukasz Fabiański oraz Jan Mucha. Tego ostatniego w 2010 r. miał zastąpić Marijan Antolović. Jego transfer okazał się jednak klapą, sezon dokończył solidny Wojciech Skaba. Po roku między słupki wszedł Kuciak.

- Legia straciła bardzo ważnego zawodnika, którego zastąpić nie będzie łatwo - mówi były bramkarz stołecznego klubu Wojciech Kowalewski. - Duszan latami zapracował na pozycję i szacunek kibiców. Potrzebował jednak nowych wyzwań i klub musiał być na taką decyzję gotowy.

Warszawianie następcą Kuciaka mianowali Cierzniaka, ale podpisali z nim kontrakt obowiązujący od lipca. Chcieli go przejąć już zimą, ale nie dogadali się z Wisłą. Na porozumienie mają czas do końca lutego.

- Jeżeli legioniści chcą odzyskać mistrzostwo, a później walczyć o awans do Ligi Mistrzów, to nie wyobrażam sobie, by w miejsce Kuciaka nie sprowadzili dobrego, doświadczonego zastępcy. Jeśli zimą nadarzy się okazja, by kupić bramkarza, klub powinien z niej skorzystać - mówi Kowalewski.

Dziś trener Stanisław Czerczesow wielkiego wyboru nie ma. W kadrze zostali Arkadiusz Malarz i Jakub Szumski, na zgrupowaniu na Malcie z drużyną trenuje też 16-letni Radosław Majecki. Wiele wskazuje na to, że numerem jeden wiosną będzie Malarz, którego Legia sprowadziła rok temu z GKS Bełchatów. Na jego transfer naciskał wówczas Henning Berg. Norweg uważał, że mający problemy z ustabilizowaniem formy Kuciak potrzebuje konkurenta. Na początku rundy wydawało się, że 35-letni golkiper z zadania wywiązuje się dobrze. Wygryzł nawet Słowaka ze składu, ale tylko na chwilę. W marcowym meczu z Lechem Malarz wybiegł z bramki i za polem karnym zagrał ręką, za co obejrzał czerwoną kartkę. Chwilę później Lech strzelił gola z rzutu wolnego, a osłabiona Legia przegrała 1:2. Na kolejną szansę Malarz czekał aż do końca października. Łącznie przez rok zagrał ledwie 11 spotkań.

- Kiedy Malarz przychodził do Legii, zapowiadał, że chce być numerem jeden, mimo że niepodważalną pozycję miał Kuciak. Teraz otwiera się przed nim szansa, na którą czekał. Tylko od niego zależy, czy ją wykorzysta. Jest doświadczonym bramkarzem, więc z nową sytuacją powinien dość szybko sobie poradzić. Jesienią dostał od Czerczesowa kilka szans, trener wie, na co go stać. Gdyby Rosjanin się na nim zawiódł, na pewno naciskałby na sprowadzenie kolejnego bramkarza - uważa Kowalewski.

- Kiedy gra się regularnie, bramkę zna się na pamięć. Automatycznie wiesz, jak się ustawiać, poruszać. Teraz bramkę musiałem odkrywać na nowo. Nie grałem ponad pół roku. Myślę jednak, że nie było źle i dałem sobie radę - powiedział Malarz po listopadowym meczu z Chojniczanką Chojnice (4:1).

Teraz okazuje się, że ma pomóc zdobyć Legii mistrzostwo na stulecie klubu. Na dziewięć meczów przed końcem rundy zasadniczej drużyna z Warszawy traci do prowadzącego Piasta Gliwice pięć punktów. Przed rundą finałową punkty zostaną podzielone. Rundę wiosenną Legia zainauguruje 14 lutego, meczem z Jagiellonią Białystok.









Patrząc na ostatnie trzy lata gry w Lidze Europy - Legia się...?
Więcej o: