Sport.pl

Legia chce działać jak Bayern. Skupować najlepszych od swojej konkurencji

Pięć lat temu warszawskich kibiców frustrowali zagraniczni piłkarze z ?zaciągu truskawkowego?. Teraz nadzieję budzą transfery czołowych zawodników znanych z ekstraklasy.
W poniedziałek kontrakty z Legią podpisali Kasper Hämäläinen i Ariel Borysiuk. Obaj w ostatnim czasie grali w innych polskich klubach - Lechu i Lechii. Wcześniej wicemistrzowie Polski sprowadzili doskonale znanego w Warszawie Artura Jędrzejczyka, możliwe, że przy Łazienkowskiej pojawi się także ktoś z trójki Marcin Kamiński, Barry Douglas i Deniss Rakels. A przed trwającym sezonem do Legii przyszli grający w ekstraklasie Stojan Vranjes i Michał Pazdan.

Klub się wzmacnia, osłabiając rywali Lecha, Lechię, Jagiellonię, a na dodatek minimalizuje ryzyko, które jest większe w przypadku sprowadzania piłkarzy z zagranicy. I to nie przypadek, to już prawidłowość. Tak na rynku transferowym zaczyna działać Legia Bogusława Leśnodorskiego.

Naśladować Bayern

Pod tym względem warszawski klub naśladuje Bayern Monachium. Mistrzowie Niemiec znani są z wyciągania najlepszych zawodników z innych klubów Bundesligi. Korzystają przy tym ze swojej przewagi sportowej, marketingowej, a przede wszystkim - finansowej. W ostatnim czasie na Allianz Arenę trafili m.in. Robert Lewandowski, Mario Goetze (Borussia Dortmund), Manuel Neuer (Schalke 04), Luiz Gustavo (Hoffenheim), Dante (Borussia Moenchengladbach) czy Mario Mandżukić (VfL Wolfsburg). Od lata 2010 roku do stolicy Bawarii trafiło blisko 20 piłkarzy z innych klubów niemieckiej ekstraklasy.

Legia za kadencji Leśnodorskiego sprowadziła 12 piłkarzy z ekstraklasy, do tego doszli młodzi, których należy traktować w kategorii inwestycji, Krystian Bielik, Mateusz Szwoch, Jarosław Niezgoda. To wyraźna zmiana w porównaniu z poprzednimi prezesami (Piotr Zygo, Paweł Kosmala, Leszek Miklas) i właścicielami (ITI).

- Wiadomo, że sprowadzając piłkarzy z Polski, minimalizujemy ryzyko. Większe kluby mogą sobie pozwolić na to, by kupić kilku zawodników w jednym oknie - gdzie każdy z nich kosztuje między milionem a dwoma milionami euro - i mogą sobie założyć, że połowa z nich odpadnie. Nas nie stać na taki luksus, dlatego dokonując transferów, musimy działać bardzo rozważnie. I chyba dzięki ciężkiej pracy wielu ludzi związanych z naszym działem skautingu nam się to udaje - przyznaje Leśnodorski.

Zagraniczne wpadki

Ale jeszcze kilka lat temu wyglądało to zupełnie inaczej. Apogeum transferów z zagranicy przypadło na lato 2010 roku. Legia miała się wzmocnić na otwarcie stadionu, nowi gracze byli twarzami kampanii reklamowej, ale na boisku zawodzili. Ostał się tylko Ivica Vrdoljak, a kompletną klapą okazali się Srdja Kneżević, Marijan Antolović, Bruno Mezenga, Alejandro Cabral i Manu. Całą grupę nazwano "zaciągiem truskawkowym", bo transfery Legii TVN promował klipem, w którym Andrzejowi Strejlauowi, byłemu trenerowi Legii, podtykano do ust truskawki.

Pół roku po nich na Łazienkowską przyszli Michal Hubnik, Felix Ogbuke i Dejan Kelhar, za którymi nikt dziś nie tęskni. Przed sezonem 2011/12 do zespołu dołączyli: Moshe Ohayon, Duszan Kuciak oraz Danijel Ljuboja, i tylko o dwóch ostatnich można powiedzieć, że byli gwiazdami drużyny. Nacho Novo, Ismael Blanco, Marko Suler i Jorge Salinas rozczarowali tak jak większość zagranicznych piłkarzy schyłku epoki ITI. Z ekstraklasowej konkurencji do Legii trafili w tych latach tylko Janusz Gol z GKS Bełchatów i Marek Saganowski z ŁKS Łódź.

Leśnodorski prezesem Legii został w grudniu 2012 roku. Zaczęły się zmiany i w klubie, i w drużynie. Zwolniony został dyrektor ds. skautingu Marek Jóźwiak, a Legia szybko wykorzystała rozpad Polonii (Tomasz Brzyski, Władimir Dwaliszwili), kupiła Tomasza Jodłowca ze Śląska, pozyskała też Bartosza Bereszyńskiego z Lecha, który okazał się odkryciem rundy wiosennej.

W lecie 2013 roku Legia Leśnodorskiego postawiła mocniej na piłkarzy z zagranicy. Hélio Pinto i Henrik Ojamaa okazali się niewypałami, ale już Dossa Junior był kluczowym graczem defensywy. Gdyby nie kontuzje, można byłoby o nim mówić jako o ostoi zespołu. Na poziom reprezentacyjny wybił się w Legii za to sprowadzony z Widzewa Łukasz Broź.

Zimą zagraniczne transfery Legii były jeszcze lepsze - Ondrej Duda i Guilherme grają nierówno, ale byli ważnymi postaciami u Henninga Berga, są nimi u Stanisława Czerczesowa. Orlando Sa strzelał gola za golem, tylko nie chciało mu się ciężko trenować u Berga. Nieudaną inwestycją okazali się Brazylijczycy z Fluminense, ale trudno mówić, by na tych wypożyczeniach Legia traciła.

- Każde okno transferowe nas czegoś uczy. I to nawet bardziej tego, kogo nie sprowadzać, niż sprowadzać. Słowem, uczy nas przede wszystkim selekcji negatywnej - mówi Leśnodorski.

Transfery z ekstraklasy

Miniony sezon to już kierunek ekstraklasowy - Arkadiusz Piech, Igor Lewczuk, Mateusz Szwoch, Łukasz Budziłek, Krystian Bielik, a potem także Arkadiusz Malarz i Michał Masłowski byli wyróżniającymi się piłkarzami w swoich klubach, w Legii zapewnili drużynie szeroką kadrę. Z jednych zespół z powodzeniem korzysta (Lewczuk, Malarz), innych nie potrzebował (Piech, Budziłek). Na Bieliku zarobił 2 mln euro, na Masłowskim na razie traci (kosztował 700 tys. euro). A latem 2015 roku poszedł krok dalej - sprowadzenie Pazdana, reprezentanta kraju, było hitem transferowym w lidze, Vranjes jest solidnym zmiennikiem.

Strzałem w dziesiątkę okazał się transfer z zagranicy, bo Nemanja Nikolić w jednej rundzie zdobył dla Legii już 25 goli w 36 meczach, gole strzela także Aleksandar Prijović. Z trójki piłkarzy z innych lig nie sprawdził się Ivan Triczkowski, ale szukanie piłkarzy w innych krajach wyszło warszawianom z dużo lepszym skutkiem niż wcześniej.

- Dwa lata temu - kiedy startowaliśmy z działem skautingu - nasza wiedza na temat zawodników z Europy była niewielka. Teraz już większość piłkarzy, którzy do nas przychodzą albo przynajmniej myślimy o ich sprowadzeniu, obserwujemy przynajmniej od roku. A bywa, że nawet od dwóch lat, tak jak choćby w przypadku Prijovicia, którego Siergiej Chitrikow raportował, jeszcze gdy był skautem Lecha - opowiada Leśnodorski.

I dodaje: - W zasadzie, nie licząc piłkarzy z Fluminense, którzy trafiali do nas za niewielkie pieniądze, nie zaliczyliśmy wpadki transferowej. Przecież np. kontuzji Michała Masłowskiego nie mogliśmy przewidzieć.

W trwającym okienku transferowym Legia podbija już tylko znane obszary - Hämäläinen, Borysiuk i Jędrzejczyk to byłe lub obecne gwiazdy ekstraklasy, ryzyko, że nie zaadaptują się przy Łazienkowskiej, nie odnajdą w lidze, jest znikome. Cała trójka powinna być ważnymi postaciami w walce o odzyskanie tytułu na stulecie klubu.

Wizją rozwoju Legia kusi też młodych piłkarzy, których sprowadza do swojej Akademii. Tak było m.in. w przypadku Adama Ryczkowskiego, Bartłomieja Urbańskiego i Bartosza Skowrona (wszyscy sprowadzeni z Polonii) oraz Miłosza Kozaka (Lech), Michała Trąbki (Górnik Zabrze) czy Konrada Handzlika (Wisła Kraków).

Czy Legia może być polskim Bayernem? Hämäläinen zamienił Poznań na Warszawę, a dostał więcej pieniędzy (ok. 400 tys. euro za sezon), bo zdaniem jego żony stolica jest bardziej atrakcyjna, bo szansa na awans do Ligi Mistrzów Legii wydaje się bardziej realna niż Lecha.

- Mając taką przewagę finansową, jaką Legia ma nad innymi klubami w Polsce, musi tak robić. Najlepsi piłkarze w Polsce idą do Legii i chcą w niej być. Jakiś czas temu namawiałem prezesa Bogusława Leśnodorskiego, aby działał tak, jak działa Bayern Monachium, który skupuje najlepszych graczy od bezpośredniej konkurencji - mówił przed rokiem "Polsce The Times" menedżer Cezary Kucharski.



Legia czy Lech. Czy wiesz gdzie oni grali? [QUIZ]




Patrząc na ostatnie trzy lata gry w Lidze Europy - Legia się...?
Więcej o:
Komentarze (57)
Legia chce działać jak Bayern. Skupować najlepszych od swojej konkurencji
Zaloguj się
  • boras1691

    Oceniono 10 razy 6

    Pomysł Legii jest dobry ale tylko połowicznie bo ligę mogą w ten sposób zdominować ale na puchary może nie wystarczyć. Brakuje w naszej lidze piłkarzy kreatywnych którzy mogą robic różnicę w pucharach. Bazą zespołu mogą być "walczacy" z naszej "szkoły trenerskiej" ale ktoś jeszcze musi grać w piłkę.
    Nasza liga nie stawia wysokich wymagań zawodnikom jeśli chodzi o szybką grę piłką a więc zawodnicy tego nie potrafią a w pucharach to odbija się czkawką.

  • koles751

    Oceniono 10 razy 4

    Dobre :-) Trzymam kciuki za wybitnych strategów Ległej z Bogusiem na łysym czole.
    W przypadku Bayernu oznacza to ściąganie najlepszych zawodników na świecie.
    Legła będzie kupować zawodników, którzy wymagania finansowe będą mieć ponad polską ligę, a umiejętności w sam raz na nią. Pozostałe zespoły będą za rozsądne pieniądze brać talenty, z których część się rozwinie i pójdzie za granicę, a część zawiedzie i trafi do Ległej.
    Boguś z tym swoim głupawym uśmieszkiem będzie się drapał w głowę, dlaczego KKS mistrzem jest, a stołeczni dziennikarze będą pisać wzruszające artykuły nabijające się z Kolejorza, że zatrudnił jakiegoś Lewandowskiego ze Znicza Pruszków.

  • bonaventurajankanty

    Oceniono 8 razy 4

    Legia może się cmoknąć ze swoja akademią. Niech wychowuje podwarszawską patologię, a od juniorów z reszty kraju - wara. Nikt młody, rozsądny tam nie pójdzie do akademii, bo zwyczajnie nie ma szans na grę w I zespole. Inaczej jest w Krakowie, Lubinie, Szczecinie, gdzie "akademicy" są znacznie bliżej pierwszej drużyny.

  • mk30553

    Oceniono 14 razy 4

    rok temu mieli być drugim Ajaxem ,teraz drugim Bayernem. Co będzie za rok? Real, Barca?

  • forestfc

    Oceniono 12 razy 4

    co za ciul na tym zdjeciu ...typowy przedstawiciel warszawskich cwaniakow majacych zero w glowie ale kombinujacych jak by tu wszystkich naookolo wy...c nie cierpi was cala polska a teraz mam nadzieje ze gdzie nie przyjedziecie to wpier..l dostaniecie

  • sterlecki

    Oceniono 14 razy 4

    Legia budowała potęgę kradnąc innym klubom piłkarzy, teraz przynajmniej coś im płaci.

  • szczepix_1

    Oceniono 14 razy 4

    Nasladować Bayern..bosze ludzie wy w tej warszawce to naprawde juestescie oderwani od rzeczywistosci,przypominam ze w Pl mieszkasz i oglasdasz lige ktorej lideruje Piast Gliwice hehe ,gimnazjum jeszcze swiezo w pamieci u redaktora najwyrazniej,

  • el.commendante

    Oceniono 7 razy 3

    Żeby działać jak Bayern to musiałaby tych co skupuje od innych zatrzymać u siebie na kilka sezonów, a potem ewentualnie sprzedać za co najmniej kilkanaście milionów €, a nie sprzedawać na pniu za psi grosz gdy uda się takiemu kilka razy dobrze kopnąć piłkę.

  • maras63

    Oceniono 2 razy 2

    Nawyków trudno się pozbyć, robił to CWKS, teraz Legia, a potem zdziwko łapie, że wszyscy nienawidzą warszawski klub. Róbcie tak dalej, a macie gwarancje, że nikt, literalnie nikt, nie zagra ambitnie w meczu o pietruchę, jeśli będzie mógł zaszkodzić L. W Paryżu w 1944 k. strzyżono głowy na glacę, teraz z L będzie tak samo.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX