Sport.pl

Kasper Hamalainen w Legii, problem dla Stanisława Czerczesowa?

Zatrudnienie Kaspra Hamalainena w Legii może znacząco wpłynąć grę drużyny Stanisława Czerczesowa. Czy jednak wkomponowanie reprezentanta Finlandii okaże się takie proste?


Na pewno wiadomo, kim Hamalainen dla Legii nie będzie - rozgrywającym w typie Miroslava Radovicia. - On chętnie długo trzyma piłkę, lubi dryblować i szybko się przemieszczać - mówił Fin w wywiadzie z poprzedniego sezonu. - Ja gram inaczej, bardziej bezpośrednio, biegnąc z piłką i szukając łatwiejszych rozwiązań. Jako napastnik nie jest typem odgrywającego jak ja, choć też nie jestem najlepszy w utrzymywaniu piłki pod presją obrońcy. Patrząc na nas i porównując, niezależnie od pozycji każdy z nas lubi dużo biegać po boisku. Nie trzymamy się sztywno roli "dziesiątki" czy napastnika - tłumaczył.

W Lechu Hamalainen współpracował także z innego typu napastnikami niż z Nemanją Nikoliciem. Zaur Sadajew oraz Łukasz Teodorczyk często grali tyłem do bramki, potrafili przytrzymać piłkę przy atakującym ich rywalu, szukali szybko wymienianych podań lub pojedynków w powietrzu. Tymczasem Węgier ma najniższą średnią pojedynków spośród napastników ekstraklasy. Jest świetny w uciekaniu rywalom, szukaniu podań za linię obrony lub w samym polu karnym. W grze kombinacyjnej uczestniczy znacznie rzadziej.

Warto pamiętać, że Hamalainen grał w drużynie o innym stylu niż Legia. Lech głównie dominował. Dopiero gdy zespół przejął Jan Urban taktyka stała się bardziej defensywna, w niej nowy trener widział drogę do wyjścia z kryzysu. Tak było w październikowym spotkaniu w Warszawie, gdy Legia została zmuszona do dominacji: stwarzała więcej okazji, a goście rzadko kontrowali. Wtedy w roli napastnika Lecha zagrał właśnie Hamalainen i strzelił jedynego gola. Mistrz Polski wygrał, a Fin jeszcze w meczach z Lechią Gdańsk, Zagłębiem Lubin i Koroną Kielce był decydującym o zwycięstwach Lecha piłkarzem.

Jednak Hamalainen zawsze musiał dostosowywać się do innego stylu, czy to w grającym bezpośrednio szwedzkim Djurgardens, czy w bardziej poukładanym Lechu. Jako zawodnikowi inteligentnemu przychodziło mu to z łatwością, szybko wyróżniał się swoimi umiejętnościami technicznymi i decyzjami na boisku. Chociaż nie jest zawodnikiem dynamicznym i szybkim, to przewagę nad rywalami zyskuje myśleniem. Z kolei Czerczesow po przejęciu zespołu mówił, że lubi właśnie "graczy mądrych, którzy pracują przede wszystkim głową, a dopiero później nogami". Jednak jesienią powtarzał się zarzut, że Legia gra w sposób czytelny i prosty, czasem nawet bezmyślny. Dlatego na transferze Halamainena warszawianie mogą tylko zyskać. W nim Czerczesow znajdzie zawodnika, który jego drużynie doda piłkarskiego IQ.

Pomaga to, że wiemy, jaką taktykę Czerczesow preferuje. Chociaż chce atakować, to wszystko musi opierać się na defensywie. - Dni w których można było mówić, że "po prostu strzeli się więcej goli od rywala" dawno minęły. We współczesnym futbolu żaden klub z ambicjami nie będzie wygrywał bez solidnych podstaw w obronie - pisze na swojej oficjalnej stronie. Wyznacznikiem defensywy ma być intensywny pressing, który Hamalainen także zna - tak w zamiarach Skorży miał atakować Lech.

Trudno sądzić, by w Legii Hamalainen zajął miejsce napastnika - to scenariusz wyobrażalny jedynie w wypadku odejścia Nikolicia, który jesienią strzelił 25 goli we wszystkich rozgrywkach. Węgier całkowicie zdominował grę drużyny, Czerczesow po przyjściu narzekał, że inni zawodnicy traktują napastnika jako alibi, jak najszybciej szukając do niego prostopadłych podań. Jednak było to dosyć naturalne, wynikało z doskonałej formy Nikolicia oraz słabszej Ondreja Dudy i skrzydłowych.

Oczywiście w Legii znalazłoby się miejsce dla trio Nikolić, Hamalainen i Duda. Fin na różnych etapach swojej kariery grał na każdej pozycji w środku pola. Chociaż w Legii trudno wyobrazić sobie go jako defensywnego pomocnika, to w parze z np. Tomaszem Jodłowcem już jak najbardziej. Czerczesow pod koniec rundy jesiennej ustawiał na tych pozycjach nawet Dudę i Guilherme. Brazylijczyk, nominalnie skrzydłowy, w meczu z Piastem Gliwice był tym najniżej cofniętym środkowym pomocnikiem. Nie dało to efektu, ale pokazało, że Czerczesow nie boi się wystawiać w tej strefie zawodników o profilu zdecydowanie bardziej ofensywnym - o ile wykonują swoje zadania w defensywie.

Pozycja Hamalainena i taktyka Legii zależałyby od innych ruchów kadrowych. Od dłuższego czasu mówi się o odejściu Dudy, choć konkretnych i dobrych ofert brak. Przyjście Fina mogłoby również oznaczać pożegnanie Prijovicia, który niemal w połowie jesiennych spotkań był rezerwowym. Jest on na pewno słabszym piłkarzem niż Hamalainen.





Więcej o: