Sport.pl

Czy Legia naprawdę zabiega o Miroslava Radovicia?

Drzwi dla Miroslava Radovicia w Legii są otwarte, ale w tej chwili nie jest on priorytetem, jeśli chodzi o zimowe transfery. Głównym celem jest znalezienie typowego skrzydłowego, który wypełni lukę po sprzedaży Michała Żyry.
- Na tę chwilę temat jest tak poważny, jak ten, że Ludovic Obraniak miałby grać w Pogoni Szczecin. Radović ma ważny kontrakt w Chinach i nie zakładamy, że w najbliższych dniach go rozwiąże - usłyszeliśmy w poniedziałek w klubie.

Obraniak w niedzielę sam zdementował swój transfer do Pogoni, więc raczej w niej nie zagra. Ale to nie znaczy, że Radović w Legii też nie. Nie udało nam się co prawda skontaktować z serbskim zawodnikiem, ale w klubie z Łazienkowskiej zapewniono nas, że sytuacja kontraktowa Radovicia w Chinach (umowa Serba z Hebei Chine Fortune wygasa za rok) jest cały czas monitorowana.

W skrócie: drzwi dla "Rado" są w Legii otwarte. Jego powrót nie jest jednak w tej chwili specjalnie wyczekiwany, bo priorytety na zimowe okno transferowe są inne. Władzom Legii przed wszystkim zależy, by jak najszybciej pozyskać typowego skrzydłowego, który wypełni lukę po sprzedaży Michała Żyry do Wolverhampton.

PRZECZYTAJ TEŻ: Dlaczego Legia powinna starać się o powrót Miroslava Radovicia?

Słowem, o Radovicia nikt w tej chwili specjalnie nie zabiega. Co nie oznacza, że - tak jak podał poniedziałkowy "Przegląd Sportowy" - nie wróci on na Łazienkowską. Jeśli chiński klub, który niedawno awansował do ekstraklasy, postanowi rozwiązać z nim kontrakt, to władze Legii chętnie usiądą do rozmów z piłkarzem. On zresztą pewnie też, bo sam niejednokrotnie deklarował, że chętnie wróciłby do Legii.

- Po tylu latach wszyscy chyba poznali, jaką jestem osobą. Liczę, że fani zrozumieją, że zasłużyłem na taką szansę. Wyjeżdżam tylko na chwilę - mówił Radović pod koniec lutego po tym, jak Chińczycy zapłacili Legii za niego ponad 2 mln euro, a jemu samemu zaoferowali drugie tyle za rok gry w drugiej lidze.

O tym, że Serb może wrócić do Legii pisało się już latem, kiedy z Hebei zwolniono Radomira Anticia, czyli trenera, który pół roku wcześniej namówił legionistę na wyjazd do Chin. W sierpniu leczący kontuzję barku Radović pojawił się w stolicy, by z trybun obejrzeć mecz Legii z Zorią Ługańsk. Spotkał się wtedy z prezesem Bogusławem Leśnodorskim, ale do poważnych rozmów na temat jego powrotu do Warszawy wówczas nie doszło.

Radović spędził w Legii blisko dziewięć lat. Trafił do Warszawy przed rozpoczęciem sezonu 2006/07 z Partizana Belgrad. Kosztował 600 tys. euro. Rozegrał łącznie 330 meczów, strzelił w nich 78 goli. Ze stołecznym klubem sięgnął dwukrotnie po mistrzostwo Polski i cztery raz po Puchar Polski.







Czy w Legii jest jeszcze miejsce dla Miroslava Radovicia? [SONDAŻ]




Czy Miroslav Radović powinien wrócić do Legii?
Więcej o: