Sport.pl

Tomasz Brzyski: W Legii przydałby się konkurent na moją pozycję

- Nie ma się co oszukiwać, nie byłem w takiej formie, jak choćby rok temu, przed operacją. Na treningach i na meczach starałem podchodzić do swojej pracy jak najlepiej potrafię. Nie zawsze to jednak wychodziło - mówi w wywiadzie dla serwisu Legia.net obrońca wicemistrzów Polski Tomasz Brzyski.


33-letni zawodnik od dłuższego czasu jest jednym z najbardziej eksploatowanych piłkarzy w zespole. W kilku ostatnich okienkach transferowych przy Łazienkowskiej przewija się temat sprowadzenia do klubu nowego lewego obrońcy, jednak do tej pory się to nie udało. Mimo, że Brzyski jest jednym z najbardziej doświadczonych legionistów, to regularnie co trzy dni znajduje się w podstawowej jedenastce.

- Jestem świadomy, że wiele grania mi nie zostało, więc cieszę się, że trenerzy na mnie stawiają. Muszę sobie dawać radę, bo gdybym grał beznadziejnie, to trener szybko by jakiegoś zastępcę znalazł - mogą przecież na moim miejscu wystąpić choćby Łukasz Broź czy Bartek Bereszyński - mówi zawodnik w wywiadzie dla serwisu Legia.net.

I dodaje: - Czasem przydałoby się kilka dni wolnego, szczególnie że gramy co trzy dni. Ale jest, jak jest. Nie mam zmiennika, więc muszę szybko się zregenerować i być gotowym do gry. Nie ma więc miejsca na rozrywki. Trzeba iść do domu, wcześnie położyć się spać, wstać wyspanym - sen jest najlepszą regeneracją. Na szczęście zawsze byłem typem domatora, nie lubiłem włóczyć się po mieście czy centrach handlowych.

Jak sam zainteresowany zapatruje się na brak zmiennika i konkurencji w zespole? - Jeśli gramy na trzech frontach, mamy 60 meczów w sezonie, to potrzeba minimum dwóch piłkarzy na jedną pozycję. Konkurencji nigdy się nie obawiałem. Jak przychodziłem do Legii, to wiedziałem z kim muszę rywalizować - z reprezentantami kraju, Kubą Wawrzyniakiem i Kubą Koseckim. Miałem wygrać rywalizację z jednym z nich. Gdybym się bał, że sobie nie poradzę, to bym tutaj nie przyszedł. Wiedziałem, że to dobrzy zawodnicy, ale podjąłem walkę i nie wyszedłem na tym źle. Teraz przydałby się konkurent. Tym bardziej, że mam już swoje lata i czas szykować zawodnika, który będzie na tej pozycji w Legii na lata.

W ostatnich miesiącach Brzyski był krytykowany przez dziennikarzy i kibiców. 33-latek w rundzie jesiennej popełnił kilka błędów w obronie. Ponadto zatracił jeden ze swoich największych atutów - dobrze wykonywane stałe fragmenty gry. Skąd obniżka formy u zawodnika?

- Nie lubię szukać usprawiedliwień. Nie ma się co oszukiwać, nie byłem w takiej formie, jak choćby rok temu, przed operacją. Na treningach i na meczach starałem podchodzić do swojej pracy jak najlepiej potrafię. Nie zawsze to jednak wychodziło. Kibice przychodzą na trybuny i chcą oglądać jak piłkarze oddają serce za klub. My je oddajemy, ale czasem po prostu nie wychodzi. Trudno powiedzieć czy przyczyną jest słabsza forma czy zmęczenie, ale żaden piłkarz na świecie nie jest w stanie przez 40 meczów utrzymać stałej i wysokiej formy. Ja pracuję cały czas nad formą i ostatnio się ona poprawiła. Nie jest jeszcze tak, jakbym sobie wymarzył, ale jest lepiej - zakończył Brzyski.

Więcej o: