Sport.pl

Legia Warszawa. Michał Pazdan - kapitan przyszłości?

- Ta opaska mu się należała - mówi Michał Kucharczyk. - To świetny piłkarz, ale zapamiętałem go jako osobę, która woli być z boku - twierdzi Tomasz Frankowski.


Michał Pazdan w niedzielnym meczu z Pogonią Szczecin (1:0) był kapitanem Legii w zastępstwie Jakuba Rzeźniczaka. Nominacja ta nie była jednak dla niego czymś nowym. Wcześniej w Górniku Zabrze, a później w Jagiellonii Białystok pełnił tę funkcję na stałe. Czy ma szansę na to samo w Legii?

28-letni obrońca w roli kapitana w spotkaniu z Pogonią czuł się świetnie. Poprowadził zespół nie tyle do zwycięstwa, ile do pierwszego od 16 spotkań meczu z czystym kontem. Po spotkaniu zebrał świetne recenzje, szczególnie za determinację oraz umiejętność kierowania obroną, a także za podłączanie się do gry w drugiej linii. - On zarówno w Legii, jak i reprezentacji gra kapitalnie. Ta opaska mu się należała, bo chociaż dopiero do nas przyszedł, to niezmiennie prezentuje wysoką formę - przyznał po meczu Michał Kucharczyk.

Z Pogonią na ławce rezerwowych usiadł dotychczasowy kapitan Jakub Rzeźniczak, który wcześniej grał regularnie. W tym sezonie nie wystąpił tylko w jednym spotkaniu - z Zagłębiem Lubin (2:2), wyłącznie dlatego, że musiał pauzować z powodu nadmiaru żółtych kartek. Czerczesow tłumaczył decyzję o odstawieniu Rzeźniczaka zmęczeniem piłkarza, lecz nie wyjaśnił, dlaczego akurat Pazdanowi przekazał opaskę kapitańską. Skwitował krótko: - To była moja autorska decyzja. Pazdan też skomentował to lakonicznie. - O tym, że będę kapitanem Legii w niedzielnym spotkaniu, dowiedziałem się dwie godziny przed meczem na odprawie - tłumaczył tak, jakby nic szczególnego się nie wydarzyło.

Obrońca wydawał się niewzruszony, być może dlatego, że nominacja ta nie była dla niego czymś nowym. W dwóch poprzednich zespołach Pazdan był postacią kluczową. I w Górniku, i w Jagiellonii funkcję kapitana pełnił na stałe.

Lata spędzone z opaską na ramieniu to nie przypadek. Pazdan na boisku ma zestaw cech, które obiektywnie uznawane są za pożądane u dobrego kapitana. - Pazdan to świetny piłkarz. Potrafi grać obydwiema nogami, jest zdecydowany i silny. Tacy piłkarze, o takiej agresji jak on, są potrzebni każdej drużynie. Koledzy z zespołu czują do kogoś takiego respekt - twierdzi Tomasz Frankowski, który w ostatnim sezonie swojej kariery grał z Pazdanem w Jagiellonii.

Z drugiej strony być może brakuje cech pozaboiskowych. - Michał jest miły, grzeczny, "do rany przyłóż". Dlatego wydawało mi się, że on jednak woli skromnie pracować, niż motywować kolegów z pozycji kapitana zespołu. Sądziłem, że opaska może mu odrobinę ciążyć - wspomina Frankowski Pazdana z Jagiellonii. - Może to się zmieniło. Widocznie czuje się teraz bardzo mocny - dodaje.

O ewentualnej kandydaturze Pazdana dobrze świadczy jego nastawienie. Trafił do Legii w czerwcu tego roku, kosztował 700 tys. euro. Od samego początku zyskał sobie wielki szacunek, błyskawicznie zaadaptował się w drużynie. - Przychodziłem do Legii bez obaw i pewny swego. Jestem w dobrej formie, dostaję powołania od selekcjonera, wszystko idzie w dobrym kierunku - mówi.

Obok Nemanji Nikolicia Pazdan uznawany jest za najlepszy transfer Legii od lat. Wraz z węgierskim napastnikiem znalazł się w jedenastce rundy jesiennej "Przeglądu Sportowego".

I Rzeźniczak, i Pazdan są jednak w Legii kapitanami tymczasowymi. Od ponad pięciu lat stanowisko to obsadza Ivica Vrdoljak. Chorwat opaskę otrzymał od Macieja Skorży jeszcze, zanim dobrze nauczył się języka polskiego. Powód? Jako najdroższy piłkarz w historii klubu (kosztował milion euro), miał stać się liderem powstającego wtedy projektu "nowej" Legii. Projekt Skorży skończył się fiaskiem, ale 32-latek swoją nobilitującą pozycję utrzymał.

Ale przeciągająca się kontuzja Vrdoljaka, a później zmiana trenera, zapoczątkowała serię pytań o przyszłość funkcji kapitana w Legii. Przed rozpoczęciem tego sezonu na boisku i billboardach reklamowych z opaską pozował Rzeźniczak, choć sam przyznawał, że nie ma kapitańskich roszczeń. - Pierwszym do tej roli jest Ivica, ja go tylko zastępuję - przekonywał.

Czerczesow w oficjalnych wypowiedziach twierdzi, że nie jest zwolennikiem nagłych zmian, od rewolucji woli ewolucję. - W drużynie jest ustalona hierarchia. Legia ma kapitana [Vrdoljaka], uważam, że nie trzeba tego zmieniać - mówił na swojej pierwszej konferencji prasowej. Nic dziwnego, bo odebranie opaski Vrdoljakowi byłoby dużym wotum nieufności w trudnym dla niego momencie. Pewnie do końca roku w tej kwestii zmian nie będzie, ale może Pazdan z opaską kapitańską na ramieniu to jeden z pomysłów Czerczesowa na nową Legię w przyszłym roku?









Więcej o:
Komentarze (3)
Legia Warszawa. Michał Pazdan - kapitan przyszłości?
Zaloguj się
  • juventusiak87

    Oceniono 2 razy 0

    KUNG FU PAZDAN - i wszystko jasne :p

  • aa1000

    Oceniono 1 raz -1

    Jedno jest pewne, że Pazdan zapamięta i dobrze oceni, czy został uderzony czy pogłaskany po twarzy przez kiboli-patriotów.

  • runn-er

    Oceniono 1 raz -1

    Bądź Szefem tylko nie wyczyniaj takich cudów, jak z Irlandią, w Ł3 zawsze najważniejszy był najtwardszy, Andrzej Zygmunt zapamiętaj jego numer (niestety młodzi nie załapią, a szkoda).

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX