Sport.pl

Tomasz Frankowski: Michał Pazdan? Do rany przyłóż. A potem... "bandzior"

- Szczerze mówiąc, to jestem zaskoczony, że on został kapitanem Legii. Nawet jeśli tylko na jeden mecz. Są tacy gracze, którzy grają dobrze, ale do opaski kapitana nigdy się nie spieszą - mówi Tomasz Frankowski.


Paweł Korzeniowski: W sezonie 2012/13 grał pan z Michałem Pazdanem w Jagiellonii. Jaki to był zawodnik?

Tomasz Frankowski: Już wtedy był jednym z najlepszych piłkarzy w drużynie, którego rola w Jagiellonii cały czas rosła. Pazdana pod względem umiejętności, stylu gry, boiskowej agresji porównałbym do Arkadiusza Głowackiego. W świadomości polskich kibiców i sędziów tacy gracze często uznawani są za brutali, ale to błąd. Zawodnicy jak oni potrzebni są każdej drużynie i bardzo cenieni przez kolegów w zespole.

Co go wyróżnia?

- Oprócz wspomnianej agresji, siły, to jeden z nielicznych środkowych obrońców, którzy potrafią zagrać mocne i dokładnie podanie przez linię pomocy. Nie boi się tego. Do tego potrafi grać i prawą, i lewą nogą. To też nieczęsto spotykane.

Co jeszcze łączy Głowackiego i Pazdana?

- To, że na początku kariery reprezentacyjnej przylgnęła do nich łatka piłkarzy słabych i niepotrzebnych. Ostatnie miesiące pokazują, że Michał bardzo dobrze funkcjonuje w drużynie narodowej. Gra u trenera Adama Nawałki, który wcześniej postawił na niego w Górniku Zabrze. Dobrze się znają i dzięki temu czują się pewnie.

Pazdan w kadrze jest długo, ale jej ważną postacią stał się niedawno. Kiedy zrobił taki postęp?

- Trudno powiedzieć kiedy. W Jagiellonii był bardzo dobry, pamiętam go jako zawodnika zaangażowanego na każdym treningu. Może właśnie ta ambicja trochę go czasami tłumiła piłkarsko, bo wściekał się na siebie za każde nieudane zagranie. Przez długi okres trenerzy nie wiedzieli gdzie go wystawić, być może dlatego był trochę zagubiony. Teraz to inny gracz, który poradziłby sobie w solidnym klubie zagranicznym.

Jaka jest nominalna pozycja Pazdana?

- Według mnie lepszy jest na stoperze niż defensywnym pomocniku. Nie pamiętam który trener to powiedział, ale mówiono: "Pazdan nigdy nie zagra w kadrze jako środkowy obrońca przez swój wzrost". Istnieje przekonanie, nawet wśród szkoleniowców, że ktoś poniżej 180 cm wzrostu się na tę pozycję nie nadaje. Grałem przeciwko niemu i się z tym nie zgadzam.

Pazdan po czterech miesiącach gry w Legii stał się jej tymczasowym kapitanem. Wcześniej w Górniku i Jagiellonii też pełnił tę rolę.

- Szczerze mówiąc, to jestem zaskoczony, że on został kapitanem Legii. Nawet jeśli tylko na jeden mecz. Są tacy gracze, którzy grają dobrze, ale do opaski kapitana nigdy się nie spieszą. Myślałem, że motywowanie zawodników, opaska kapitana odrobinę mu ciąży i że będzie tego unikał. Widocznie czuje się teraz na tyle mocny, że podejmuje się tego. To dobrze o nim świadczy.

On poza boiskiem jest miły, grzeczny, do rany przyłóż. Mogę mówić o nim w samych superlatywach. Czasami być może nawet za grzeczny. Na boisku jednak przemienia się w "bandziora".

Co - jako napastnik - sądzi pan o Nikoliciu. W przypadku Węgra często nasuwa się pytanie: dlaczego taki snajper trafił do Polski?

- Czegoś musi mu brakować, skoro wybrał Polskę. Ale to temat na głębszą analizę. Jestem jednak przekonany, że ekstraklasa będzie dla niego znakomitą odskocznią do jeszcze jednego transferu. Tym razem gdzieś na zachód. Skoro Orlando Sa strzelił dwa razy mniej bramek, a przeszedł do solidnej drużyny jaką jest Reading, to być może i Nikolić za rok odejdzie do mocniejszej ligi.

Nikolić to najlepszy napastnik w naszej lidze od lat?

- Tak. Od czasów Artjomsa Rudnewsa i Roberta Lewandowskiego nie było tutaj nikogo lepszego.





Więcej o: