Sport.pl

Rosjanin, w porządku gość. Nie ma co się bać, ale lepiej nie zadzierać

Gdy tylko w Rosji zwalnia się posada trenera w dużym klubie lub reprezentacji, niezmiennie aspiruje do niej Stanisław Czerczesow. Ale dlaczego jak już dostaje robotę, prawie zawsze odchodzi przed końcem umowy?


52-letni Czerczesow od niedzieli jest w Warszawie. We wtorek podpisze z Legią dwuletni kontrakt, zostanie przedstawiony na konferencji prasowej i w środę poprowadzi pierwszy trening.

Przyszedł do Legii, bo w bogatym moskiewskim Dynamo, z którym zajął czwarte miejsce dające prawo gry w Lidze Europy, został zwolniony przed startem sezonu (umowa była ważna jeszcze rok). Czerczesow upierał się przy transferach Witalija Diakowa z FK Rostów nad Donem i Francuza Yanna M'Vili, zaś szefowie Dynama nie chcieli wyłożyć pieniędzy. "Trener w bardzo ostrej formie wyraził niezadowolenie" - pisano w mediach. Zresztą drużyna została wyrzucona z europejskich pucharów z powodu złamania reguł finansowego fair play - w latach 2012-14 moskwianie nie mieli pokrycia na wydatki wynoszące 275 mln euro.

Czerczesow urodził się w Płd. Osetii, ale grał głównie dla Spartaka Moskwa. W sezonie 1995/96 jego drużyna wygrała wszystkie mecze w grupie Ligi Mistrzów. Zmierzyła się wtedy m.in. z Legią i Blackburn z Henningiem Bergiem w składzie. - W Warszawie w ostatnim meczu wygraliśmy 1:0 na starym stadionie. Był chyba wtedy w remoncie, bo przebieraliśmy się w kontenerze - wspominał.

W sbornej zagrał 49 spotkań. Na więcej nie miał szans, bo na początku kariery rywalizował z Rinatem Dasajewem, wybitnym bramkarzem. Był na dwóch mistrzostwach świata (w 1994 roku w USA i osiem lat później w Japonii i Korei). Rinus Michels i Berti Vogts powołali go do reprezentacji Europy w 1997 roku, co Czerczesow uważa za swoje największe osiągnięcie.

Pieniądze są dla niego ważne, co dowodzi anegdota, którą sam kiedyś opowiedział: - W Dynamie Drezno (przeszedł tam w 1993 r.) graliśmy mecz charytatywny. "Dostaniemy premię za zwycięstwo jak wygramy?" - zapytałem trenera. Odpowiedział: "Sam ci ją wtedy wypłacę". I następnego dnia przyszedł do szatni z torbą drobnych monet.

I jeszcze jedna. Z Terekiem Grozny zajął - już jako trener - ósme miejsce w lidze, najwyższe w historii zespołu. Zwolniono go przed końcem sezonu. "Mieliśmy szansę na Ligę Europy, ale zamiast mobilizować drużynę, mówił, że najważniejsza jest premia za ósme miejsce - powiedział Ramzan Kadyrow, dyktator Czeczenii i honorowy prezydent Tereka. I dodał: "A jak już nie lubił jakiegoś piłkarza, potrafił nie podawać mu ręki".

Do Czeczenii trener Czerczesow dojechał po zatoczeniu koła przez Austrię, gdzie spędził kilka lat i zdobył trenerskie papiery, przez ukochany Spartak, gdzie zwolniono go, bo poróżnił się z gwiazdami (doszły też nieudane eliminacje Ligi Mistrzów). I przez Soczi, gdzie objął mającą wielkie aspirację Żemczużynę, lecz zamiast awansu do ekstraklasy był krach finansowy i likwidacja klubu. Cały czas marzył o powrocie do Spartaka, ale zadowolił się posadą w prowincjonalnym Amkarze Perm. Doprowadził go do dziesiątego miejsca z pomocą Janusza Gola. Ściągnął go do Amkaru tak jak do Tereka Macieja Rybusa i Marcina Komorowskiego. Ale i z Amkarem Czerczesow pożegnał się przed końcem umowy.

Jaki jest jako trener?

- Ma twardą rękę. Pracuje się z nim dużo i ciężko. Drużyna zyskuje przy nim charakter - opowiada Gol. Komorowski jednak ma trochę inne zdanie: - To nie jest szkoleniowiec ze starej radzieckiej szkoły. Nie spodziewałbym się na treningach Legii wielu sztang i biegania wokół boiska - mówi były obrońca Legii. I dodaje: - W Polsce wszyscy mają pełne gacie, ale zapewniam: żaden radziecki oprawca i dręczyciel nie przychodzi. Kiedy nie ma wyników, potrafi zareagować i mocno krzyknąć na piłkarzy. Zna angielski, niemiecki, jest obyty. Jeśli ktoś myśli, że do Polski przyjechał facet, który nie miał w ręku telefonu komórkowego, nie potrafi korzystać z komputera, tylko przeklina, pije i pali, to się mocno zdziwi. Nigdy nie widziałem, by Czerczesow pił alkohol czy palił papierosy. To jest naprawdę w porządku gość, który potrafi pożartować, ale i ochrzanić - zaznacza Komorowski.

- Opinie w internecie na jego temat mają niewiele wspólnego z prawdą. To nie jest żaden prymityw. Ostatni raz po górach biegałem w Polsce, a nie w Rosji - mówi Wojciech Kowalewski, były bramkarz Legii, który Czerczesowa poznał w Spartaku.

- Nim nie można sterować. Jest bezkompromisowy. Takich prezesi nie lubią. Nie waha się wyrzucać z drużyny nawet największych gwiazd, jeśli nie chcą mu się podporządkować - opowiada rosyjski dziennikarz. I przypomina konflikt z Igorem Denisowem, gwiazdą Dynama. - To nie jest ani dobry człowiek, ani trener - powiedział o Czerczesowie były reprezentant Rosji. - Nie spotka już mnie w klubie ani jako trenera, ani jako człowieka - skomentował Czerczesow.

Prowadzi stronę internetową, na której przedstawia swój futbol: "Elastyczne systemy: 4-4-2, 4-3-3 lub 4-2-3-1. "Ofensywna taktyka, jasny podział zadań na boisku, samodyscyplina i dyscyplina taktyczna, dominacja w grze, kreatywność, aktywność".

Jak oceniasz decyzję o zatrudnieniu przez Legię Stanisława Czerczesowa?
Więcej o: