Sport.pl

Legia ramię w ramię z Celtikiem. Dariusz Mioduski: Nasze cele są wyjątkowo zbieżne [ROZMOWA]

- Wiem, że kibiców dużo bardziej interesuje to, czy kupimy lewego obrońcę, ale fundamenty klubu to nie tylko sport - mówi Dariusz Mioduski, od stycznia 2014 r. właściciel Legii, a od kilku dni członek zarządu ECA.


Mioduski został wybrany do kierownictwa największego zrzeszenia klubów piłkarskich w Europie (European Club Association). Tym samym jako pierwszy Polak znalazł się wśród takich postaci jak Karl-Heinz Rummenigge z Bayernu Monachium czy Edwin van der Sar z Ajaksu Amsterdam. Jego kadencja w ECA potrwa dwa lata.

Bartłomiej Kubiak: Przeprowadza się pan do Nyonu?

Dariusz Mioduski: Nie mam takich planów. W Szwajcarii i tak spędzam bardzo dużo czasu, a sprawy Legii wciąż wymagają ode mnie wiele pracy i uwagi.

Jaką władzę będzie miał pan jako członek zarządu ECA?

- Nie lubię słowa "władza". Prawdą jest, że ECA to bardzo wpływowa organizacja. Zrzesza ponad 200 klubów. Na ostatnich mistrzostwach świata trzech na czterech powołanych piłkarzy to byli zawodnicy, którzy na co dzień grają w europejskich klubach reprezentowanych przez ECA.

Czym zajmuje się ECA?

- Reprezentuje interesy europejskich klubów względem UEFA i FIFA. Negocjuje m.in., ile pieniędzy z praw telewizyjnych do Ligi Mistrzów czy Ligi Europy ma trafić do klubów. Zajmuje się też sprawami kontraktów, formatami rozgrywek, prowadzi negocjacje z FIFPro [Międzynarodowa Federacja Piłkarzy Zawodowych - przyp. red.] i realizuje jeszcze naprawdę wiele różnych projektów. Ma także wpływ na terminarz rozgrywania mistrzostw świata i Europy. Udziela się w inicjatywach dotyczących rozwoju piłki młodzieżowej, czyli np. UEFA Youth League, w której grają juniorzy Legii.

Kto oprócz pana zasiada w zarządzie ECA?

- Przedstawiciele Realu Madryt, Manchesteru United, Milanu, Barcelony, Arsenalu, Juventusu. Ci najwięksi. Ale też kilku mniejszych, np. z Ajaksu, Anderlechtu czy Celticu.

Podajecie sobie rękę z Peterem Lawwellem?

- Oczywiście. Co prawda ludzie, z którymi się spotykamy, wciąż jeszcze wspominają sytuację sprzed roku, kiedy Celtic naszym kosztem zagrał w Lidze Mistrzów, ale my już do tego nie wracamy. Było, minęło. Skupiamy się na celach, które przed nami. Akurat dla Legii i Celticu są one wyjątkowo zbieżne.

To znaczy?

- Z punktu widzenia naszej piłki, ale też innych, tych średnich i mniejszych europejskich klubów, kluczową sprawą jest tzw. konkurencyjność. Chodzi o to, by przepaść między tą największą dwudziestką a pozostałymi klubami się zmniejszała. By nie dochodziło do rozwarstwienia, czyli żeby najbogatsi, mówiąc potocznie, nie odjeżdżali całej reszcie. Chodzi o wyrównanie szans, które w przyszłości takim klubom jak Legia pozwoli rywalizować o najwyższe cele.

Czyli chodzi o pieniądze?

- Nie tylko. Też o takie sprawy jak liczba rund kwalifikacyjnych czy kartki, które po eliminacjach nie są kasowane. Grając w fazie grupowej z zespołami, które awans mają zapewniony z automatu i siłą rzeczy są lepsze, takie zespoły jak Legia czy Celtic nie mogą często skorzystać ze swoich najlepszych graczy. Nie chcę wchodzić w szczegóły, ale to jeden z przykładów, na co zwracamy uwagę. ECA nie jest opozycją dla FIFA czy UEFA, ale w wielu przypadkach interesy są rozbieżne. Mówiąc obrazowo, jeśli za pucharowe rozgrywki europejska federacja dostaje od nabywców praw medialnych miliard euro, to trzeba usiąść i ustalić, ile z tego miliarda ma trafić bezpośrednio do klubów.

"Polska, jeśli chodzi o kontakty i znajomości, już nie tylko w UEFA, ale też w niezależnych organizacjach, jest turbosłaba. Doszło do tego, że w głosowaniach w ECA popieramy ludzi ze Slovana Bratysława, Sparty Praga, Ukraińców i Rumunów" - mówił rok temu Bogusław Leśnodorski.

- No to teraz się tak porobiło, że to oni popierają nas. W wyborach zaufała mi zdecydowana większość z 26 klubów z naszej subdywizji - m.in. FC Kopenhaga, Malmö, Rosenborg, Dynamo Mińsk, Maccabi Tel Awiw, Celtic, Hapoel Tel Awiw, Partizan Belgrad, BATE Borysow, Molde czy też cypryjski Apoel. O czymś to świadczy.

Wiem, że kibiców dużo bardziej interesuje to, czy kupimy lewego obrońcę, ale fundamenty klubu to nie tylko sport. Budowa pozycji Legii w strukturach międzynarodowych jest równie ważna.

Kiedy po raz pierwszy pojawiła się myśl, by kandydować do zarządu ECA?

- To nie jest coś, o czym pomyślałem dwa tygodnie temu. Wyszło to naturalnie, poprzez to, że od wielu miesięcy, praktycznie odkąd zostałem właścicielem Legii, zacząłem odpowiadać za międzynarodowe kontakty.

Od wielu lat słyszy się też, że najzamożniejsze kluby chcą stworzyć w Europie zamkniętą, elitarną ligę.

- Nie sądzę, by do tego doszło. Ale jestem zdania, że Liga Mistrzów jako produkt potrzebuje świeżości. Tylko że w drugą stronę, czyli nowych drużyn, dopływu świeżej krwi.

Na polską drużynę w Champions League czekamy już 20 lat.

- Dlatego też chcemy się zająć rozważeniem zmian, jeśli chodzi o przyznawanie punktów do rankingu krajowego. Dla przykładu problemem Celticu jest to, że choć co roku wygrywa ligę, to walkę o LM rozpoczyna od III rundy eliminacji.

Jak chcecie to zmienić?

- Jest za wcześnie, by mówić o szczegółach. Teraz po prostu chcemy o tym porozmawiać, zastanowić się, czy wszystko działa, jak należy. Oczywiście na szybkie zmiany nie ma co liczyć. Coś się może wydarzyć najwcześniej za trzy lata. Ale ECA jest właśnie od tego, by już teraz szukać i wyznaczać kierunek tych zmian.

Współpracując z postaciami takiego formatu jak Karl-Heinz Rummenigge, Umberto Gandini, Pedro López Jiménez, Edwin van der Sar, będę ich traktował jak partnerów do dyskusji. Mam swoje pomysły, swoje koncepcje i na pewno będę o nich głośno mówił i starał się je realizować. Mam mandat, żeby reprezentować kluby nie tylko z Polski, ale także między innymi ze Skandynawii, Chorwacji oraz Rumunii, i zadbam, aby nasz głos był słyszalny.

Poza Legią w ECA są też przedstawiciele Lecha, Wisły, Ruchu i Śląska. Co to oznacza?

- Tylko Legia i Lech mają prawo głosu, bo polska liga ze względu na ranking może mieć tylko dwóch przedstawicieli. Reszta nie może głosować, ale samo jeżdżenie na spotkania, rozmowy, kontakty i prace w zespołach roboczych to też bardzo dużo. Tym bardziej że wszyscy mamy wspólny interes. To bardzo dobrze, że coraz więcej polskich klubów dołącza do ECA.

Kolejny krok to wejście do struktur FIFA bądź UEFA?

- Nie mam takich ambicji. Dla mnie to praca społeczna. Bycie działaczem mnie nie interesuje. W ECA przede wszystkim patrzę na to, co mogę dać, a nie co sam mogę wziąć. Tak samo jak w Legii. Wierzę, że jeśli chcemy zbudować wielki klub, musimy działać wielowymiarowo, także na arenie międzynarodowej.







Więcej o:
Komentarze (8)
Legia ramię w ramię z Celtikiem. Dariusz Mioduski: Nasze cele są wyjątkowo zbieżne [ROZMOWA]
Zaloguj się
  • czlowiekzwildy

    Oceniono 12 razy 12

    Panie redaktorze, czy może Pan przekazać p. Mioduskiemu że kartki po eliminacjach LM i LE się zerują i nie musi toczyć o to żadnej batalii?

  • piotrus8268

    Oceniono 6 razy 6

    "kiedy Celtic naszym kosztem zagrał w Lidze Mistrzów" panie Darku, Celtic nie zagrał w LM, w ostatniej rundzie eliminacji odpadł z Mariborem :)

  • kriskris22

    Oceniono 2 razy 2

    Kilka miesiecy temu przypadkowo mialem okazje spedzic wieczor w tym samym hotelowym barze w Sztokholmie co Panowie prezesi z ECA. W jedej czesci sali Rummenigge, van der Sar i inni "wielcy" - miedzynarodowe towarzystwo przy winie i koniaczku (Karl-Heinz R.). W drugiej czesci w samym rogu Pan Mioduski w jedynie polskim towarzystwie. Nigdy bym nie powiedzial ze Pan Legia ma jakiekolwiek wplywy. Jak wiadomo najwiecej spraw zalatwia sie w kuluarach i przy kieliszku....

  • jan_xxiii_wazny

    Oceniono 2 razy 0

    Popieram. Lepiej z mądrym zgubić, niż z głupim znaleźć.

  • lobuz5

    Oceniono 1 raz -1

    Droga GW, czyzby przeciwnicy przyjecia uchodzcow nie pisali listow???

  • manini

    Oceniono 3 razy -1

    panie Michnik czemu tak pan sie zeszmacil ,ufalem panu

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX