Michał Masłowski: To było słabe pół roku. Legia mnie przerosła [ROZMOWA]

Michał Masłowski podczas treningu Legii

Michał Masłowski podczas treningu Legii (FOT. KUBA ATYS)

- Po meczu z Ajaksem wydawało się, że wszystko idzie w dobrym kierunku. Ale szybko zgubiła mnie nadgorliwość - mówi Michał Masłowski


Michał Masłowski trafił do Legii pod koniec stycznia. Stołeczny klub zapłacił za niego Zawiszy Bydgoszcz ok. 800 tys. euro. Oczekiwania były duże. Masłowski miał zastąpić Miroslava Radovicia, ale przez pierwsze pół roku nie spełnił pokładanych w nim nadziei - w 18 spotkaniach strzelił tylko jednego gola.

Konrad Ferszter: "Nie tak to miało wyglądać" - te słowa pasują do twojego pierwszego półrocza w Legii. Zgodzisz się?

Michał Masłowski: Trochę tak. Na pewno nie mogę być z siebie zadowolony. Nie spełniłem oczekiwań, które przed przyjściem do Legii sobie założyłem. Mówiąc krótko - to było słabe pół roku.

Dlaczego?

- Od pierwszego dnia w Legii chciałem być wszędzie i wszystko robić perfekcyjnie. Teraz z perspektywy czasu wiem, że ta nadgorliwość trochę mnie zgubiła.

Wyjaśnij, na czym ona polegała.

- Zewsząd chłonąłem różne wskazówki niezbędne do odnalezienia się w Legii. Pomagali mi koledzy z drużyny, swoje uwagi mieli także trenerzy. Miałem wiele zadań na boisku, które chciałem wykonywać bezbłędnie. A do tego jestem typem zawodnika, który lubi pomagać chłopakom na murawie. W efekcie te wszystkie rzeczy mnie przerosły. Było tego za dużo. I chociaż bardzo chciałem, starałem się, to nie pokazywałem tego, na co mnie stać.

Piłkarze Legii podkreślają, że taktyki u Henninga Berga jest bardzo dużo. Miałeś problem z jej opanowaniem?

- Tak. Ale łatwo jest o tym mówić z perspektywy czasu, kiedy widzę różnicę. Na początku starałem się, próbowałem, chłonąłem te wszystkie wskazówki, ale mi nie wychodziło. Teraz czuję się dużo lepiej i pewne zachowania na boisku przychodzą automatycznie - wiem, gdzie i jak mam się poruszać. Jeszcze pół roku temu bardziej skupiałem się na tym, by być dokładnym, a nie na tym, by dać coś więcej od siebie.

Rozmawiałeś z trenerem na temat swojej gry?

- Tak i wspólnie przeanalizowaliśmy, co było dobre, a co wymaga poprawy. Ale nawet bez tej rozmowy już wcześniej dobrze wiedziałem, że w żaden sposób nie nawiązuję do swojej postawy z wcześniejszych miesięcy. Chciałem grać tak, jak wymaga trener, a do tego dokładać od siebie coś ekstra. W Zawiszy potrafiłem wziąć na siebie odpowiedzialność i rozwiązać indywidualnie sytuację, w Legii nie pokazałem tego ani razu. Ale to się zmieni.

Przeskok z Zawiszy do Legii okazał się zbyt duży?

- Możliwe, że tak było, zwłaszcza jeśli chodzi o wejście do drużyny. Nie jestem typem człowieka, który od razu wchodzi do szatni i jest pierwszą osobą do dyskusji. Zwykle na początku trzymam się z boku i obserwuję, co się wokół dzieje. Być może przez mój bardzo spokojny charakter moje kroki w Legii na początku były mniejsze.

Co po przeprowadzce z Bydgoszczy do Warszawy zaskoczyło cię najbardziej?

- Różnica w infrastrukturze. Dużo inaczej tutaj pracuje też sztab szkoleniowy, który jest o wiele większy niż w Zawiszy. Wskazałbym także na szum medialny. Rozumiem go, bo trafiłem do Legii, czyli największego klubu w Polsce, ale muszę przyznać, że z uwagi na mój charakter na początku czułem się tym lekko przytłoczony.

Start w Legii miałeś jednak dobry. Na konferencji po pierwszym meczu z Ajaksem wyróżnił cię trener Berg - próbował dodać ci otuchy czy faktycznie zasłużyłeś na pochwały?

- Naprawdę rzadko jestem z siebie zadowolony, ale pierwsze spotkanie z Ajaksem rzeczywiście należało do tych, po których nie miałem do siebie wielkich pretensji. Wtedy wydawało mi się, że wszystko idzie w dobrym kierunku.

Wiosną grałeś w parze z Ondrejem Dudą albo za napastnikiem. Trener widział cię też w roli skrzydłowego. Te zmiany pozycji ci nie przeszkadzały?

- Nie było to dla mnie problemem. Nie wiem, skąd to się bierze, ale każdy nowy trener próbuje ustawiać mnie na boku pomocy i te pierwsze mecze, choć zdecydowanie najlepiej czuję się jako ofensywny pomocnik, wychodzą mi na tej pozycji najlepiej.

Teraz w Austrii próbowany jesteś także w środku pola razem z Dominikiem Furmanem. Pasuje ci ta pozycja?

- Na pewno bardziej niż gra na skrzydle. W przeszłości zdarzało mi się występować w roli defensywnego pomocnika i wypadałem całkiem przyzwoicie. Lubię być tak ustawiany. Mam wtedy przed sobą całe boisko, co stwarza mi lepsze możliwości do zagrania prostopadłej piłki do napastników.

Jeszcze niedawno mówiono o tobie, że zdarza ci się grać nonszalancko. W Legii przez pół roku dorobiłeś się do tego opinii gracza chimerycznego, który po kilku dobrych zagraniach zalicza kilka słabszych.

- Słyszałem o tym. Tak samo jak o opinii, że wyglądam na piłkarza, który w czasie meczu potrafi zniknąć na kilka minut. Wydaje mi się, że wynikało to z zadań taktycznych. Często musiałem być w ciągłym ruchu i ułatwiać pracę innym zawodnikom na boisku. Chociaż odbijało się to na moich ocenach, to najważniejsze było i jest dobro zespołu. Do takich opinii o mojej grze, podobnie jak do wielu innych rzeczy w życiu, podchodzę z dużym dystansem. Liczy się dla mnie przede wszystkim to, co słyszę od trenera i sztabu.

Często nie chodziło nawet o samą grę, ale o mowę ciała podczas meczu - brak energii, zniechęcenie, obojętność.

- Bardzo rzadko się uśmiecham, trudno poznać po mnie, kiedy się denerwuję, a kiedy analizuję boiskową sytuację. Dawno temu jeden trener wprost powiedział mi, że wyglądam na człowieka, który wcale go nie słucha i mimo uszu puszcza wszelkie uwagi. Tymczasem ja szybko przyjąłem jego słowa i byłem gotowy do gry. Taki już jestem i na pewno nie mam zamiaru się dla kogoś zmieniać, bo wtedy sam czułbym się niekomfortowo. Nie znaczy to jednak, że nie przykładam się do gry.

Wciąż przypomina się kwotę 800 tys. euro, którą Legia za ciebie zapłaciła. Ma to dla ciebie znaczenie?

- Nie. Od samego początku mojego pobytu w Legii mówiłem, że te pieniądze nie wywierają na mnie dodatkowej presji, i swoje zdanie podtrzymuję. W żaden sposób nie wpływało to na moją postawę.

Jesteś gotowy zastąpić w Legii Ondreja Dudę?

- Ja nie jestem Duda, tylko Masłowski, i nie będę go zastępował. Ondrej ma swoje zalety, a ja mam swoje. Czy jestem gotowy być liderem? To pokaże boisko. Obietnic składać nie będę, bo patrzę realnie. Ale chciałbym na siebie brać więcej odpowiedzialności - po piłkarsku: "wziąć piłkę i jechać". Wiadomo, że trudno porównywać Legię do Zawiszy, ale wierzę, że jak w Bydgoszczy, tak i w Warszawie mogę być liderem zespołu.

Stawiasz sobie jeszcze jakieś cele przed nowym sezonem?

- Oprócz tego, by pokazać, że mogę tutaj pełnić funkcję jednego z liderów, to chciałbym także poprawić swoje statystyki. Goli co prawda zawsze strzelałem niewiele, ale za to słynąłem z asyst i tego mi brakuje najbardziej.

Jakie są twoje pierwsze wrażenia ze współpracy z Nemanją Nikoliciem?

- Bardzo pozytywne. Wiosną często schodziłem do boku, gdzie na prawej stronie najczęściej grałem w trójkącie z Łukaszem Broziem i Michałem Żyro, a w polu karnym czekał Orlando Sa. Nikolić jest zawodnikiem, który lubi zejść do środka i ułatwić mi zagranie mu prostopadłej piłki. Poza tym to piłkarz, który potrafi grać kombinacyjnie, ale także zastawić piłkę i krótko ją rozegrać, jest wszechstronny. Myślę, że Legia będzie miała z niego bardzo dużo pożytku.

Gdybyś pół roku temu wiedział, jak trudny będzie to dla ciebie czas w Legii, to podjąłbyś tę samą decyzję?

- Zdecydowanie tak. Postawiłem krok naprzód i teraz muszę mocno pracować, żeby udowodnić, że na niego zasługiwałem. Nie chcę w Legii tylko być - chcę mieć poczucie, że zrobiłem tutaj postęp i dałem klubowi coś od siebie. To pół roku nauczyło mnie dużo. Przede wszystkim tego, że nawet przy najlepszych chęciach czasem nie da się zrobić wszystkiego od razu. Jestem perfekcjonistą i chciałem jak najlepiej, a to obróciło się przeciwko mnie.

"Może być tylko lepiej" - to zdanie powtarza sobie teraz Michał Masłowski?

- Musi być lepiej! Przed podpisaniem kontraktu słyszałem o syndromie pół roku w Legii, który przechodzi każdy nowy zawodnik. Absolutnie nie chciałem w to wierzyć. Uważałem, że jeżeli zawodnik maksymalnie przykłada się do treningu, pracuje nad sobą i realizuje założenia taktyczne, to nie ma możliwości, żeby jego aklimatyzacja trwała tyle czasu. Nie chcę się usprawiedliwiać, ale teraz widzę, że rzeczywiście jest w tym trochę prawdy. Czas ochrony dla mnie się skończył.

Komentarze (6)
Michał Masłowski: To było słabe pół roku. Legia mnie przerosła [ROZMOWA]
Zaloguj się
  • legi0nista.com

    Oceniono 14 razy 12

    pamiętam jak w Amsterdamie klepnąłem Cie po plecach po meczu i powiedziałem, było zajebiście. Później jednak ciągle czegoś brakowało, jakbyś był przytłoczony przez wszystko w około. Wierzę, że w końcu odpalisz, bo przecież masz do tego świetne warunki i co najważniejsze talent. Więcej wiary w siebie Masło!

  • t0tylk0ja

    Oceniono 6 razy 2

    A ja wierzyłem i wierzę w Masłowskiego, uważam, że lepiej pasuje do Legii niż Duda, który po odejściu Rado zaczął za bardzo gwiazdorzyć i to, że Legia od Interu wykręciła (o ile to juz 110%, bo 100 to juz dawno było z tym transferem) taką kasę to sukces niewiarygodny zwłaszcza, że po obecnych transferach Interu, nie zdziwiłbym się jak pójdzie gdzieś na wypożyczenie jak nie teraz to za pół roku, chociaż życzę mu sukcesów. Michał tak jak pisze @legi0nista.com tylko uwierz w siebie, a możesz być liderem środka nie tylko Legii, ale i reprezentacji i pisze ci to człowiek z pod Bydgoszczy, który od dziecka przez 40 lat kibicuje Legii. Powodzenia Michał.

  • filut69

    0

    No, nie wiem, ja nadmiaru motywacji w jego grze nie widziałem . Raczej kompletne unikanie gry i chowanie się za kolegów. W obserwowanych sparingach z ostatniego obozu zero zmian. Nie mam wielkich nadziei.

  • clemek

    Oceniono 11 razy -3

    Jaki okres ochronny? Czy w MU, Real czy innej potedze pilkarz mowi o jakims okresie ochronnnym?
    Albo pilkarz odpala albo nie i tyle. Maslowski w Legii nie odpalil i raczej nie odpali

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

LOTTO Ekstraklasa 2018/19

lp. Drużyna M Pkt Br. Zw. R Por.
1 Lechia Gdańsk 15 31 25-15 9 4 2
2 Jagiellonia Białystok 15 28 26-18 8 4 3
3 Legia Warszawa 15 26 25-18 7 5 3
4 Wisła Kraków 15 25 28-19 7 4 4
5 Piast Gliwice 15 25 21-18 7 4 4
6 Korona Kielce 15 25 18-15 7 4 4
7 Pogoń Szczecin 15 22 22-18 6 4 5
8 Lech Poznań 15 21 21-21 6 3 6
9 Arka Gdynia 15 20 21-17 5 5 5
10 Wisła Płock 15 18 23-24 4 6 5
11 Zagłębie Lubin 15 17 22-26 5 2 8
12 Śląsk Wrocław 15 16 24-22 4 4 7
13 Cracovia Kraków 15 14 11-18 3 5 7
14 Górnik Zabrze 15 13 15-25 2 7 6
15 Miedź Legnica 15 13 16-32 3 4 8
16 Zagłębie Sosnowiec 15 11 21-33 2 5 8

  • Grupa mistrzowska
  • Grupa spadkowa