Sport.pl

Henning Berg: W Legii liczy się przede wszystkim wynik

- Nie unikam odpowiedzialności za porażkę. Wiemy, gdzie popełniliśmy błędy i co wymaga natychmiastowej poprawy - mówi trener Legii Henning Berg.


Konrad Ferszter: Trudno było zaakceptować utratę mistrzostwa?

Henning Berg: - Bardzo. Wiosną nie graliśmy tak, jak potrafimy. Mamy poczucie, że bardziej przegraliśmy tytuł, niż Lech go zdobył. W lidze graliśmy z poznaniakami trzy razy, zawsze przeważaliśmy i kontrolowaliśmy mecz. Obraz gry zmieniały nasze indywidualne błędy, a nie doskonała postawa rywala. Nie czujemy się gorsi od Lecha.

Trudno było podnieść zespół po porażce?

- Nie. Moi zawodnicy to profesjonaliści, którzy zdają sobie sprawę, że w sporcie nie zawsze można wygrywać, a z porażek trzeba jak najszybciej wyciągać odpowiednie wnioski. Kiedy wszedłem do szatni po ostatnim meczu ligowym, widziałem w oczach piłkarzy ogromne rozczarowanie i złość. Natomiast kiedy spotkaliśmy się po urlopach, zobaczyłem drużynę zmotywowaną do pracy i żądną rewanżu.

Co zdecydowało o porażce?

- Wiele czynników, najważniejsze było odejście Miroslava Radovicia. Nie byliśmy na to gotowi, nie mieliśmy czasu na znalezienie następcy. Trudno znaleźć rozwiązanie, jeśli lider i najlepszy piłkarz odchodzi pięć dni przed zamknięciem okna transferowego.

Jeden piłkarz naprawdę może być bardzo ważny. Z Luisem Suárezem Liverpool walczył o mistrzostwo Anglii. Po jego odejściu klub wydał na transfery 100 mln funtów, a mimo to nie zakwalifikował się do Ligi Mistrzów. "Rado" był naszym Suárezem. Byliśmy jednak w gorszej sytuacji, bo odejścia Serba nikt nie planował. Jego transfer był dla mnie szokiem.

Mimo odejścia Radovicia Legia wciąż była jednak na tyle silna, by wygrać ligę.

- Oczywiście, ale bez niego było to zadanie dużo trudniejsze. Nie unikam jednak odpowiedzialności za porażkę. Rozumiem krytykę, jaka spadła na mnie, choć uważam, że jeden gol więcej w meczu z Lechem w rundzie finałowej zmieniłby spojrzenie wielu ludzi na miniony sezon. Wiemy, co zrobiliśmy źle i gdzie popełniliśmy błędy. Długo rozmawialiśmy z Kazimierzem Sokołowskim i Paco na temat poprzedniego sezonu i wiemy, co wymaga natychmiastowej poprawy.

Przygotowanie fizyczne? Wiosną piłkarze sprawiali wrażenie biegających dużo, ale w jednostajnym tempie.

- Nie zgadzam się z tym. Korzystamy z programu Amisco [system zamontowany na stadionie Legii, mierzący m.in. dystans oraz tempo biegu zawodników - red.]. Dostarcza on nam konkretnych informacji i dzięki niemu wiemy, że pięć meczów o największej intensywności rozegraliśmy w rundzie wiosennej. Fizycznie drużyna wyglądała dobrze.

Legia wiosną strzeliła 23 gole, czyli siedem mniej od Lecha. Skuteczność nie była waszą mocną stroną.

- To jeden z kolejnych czynników, które zdecydowały o naszej porażce. Tworzyliśmy sytuacje, ale mieliśmy spory problem z ich wykańczaniem. Wydaje mi się, że nie przesadzę, jeśli powiem, że wiosną powinniśmy zdobyć około 12 bramek więcej, co dałoby nam jakieś siedem, osiem punktów więcej. Wtedy sprawa tytułu byłaby rozstrzygnięta.

Dlaczego w takim razie nie zdecydował się pan na zmianę taktyki? Może skutecznym rozwiązaniem okazałoby się wprowadzenie do składu jednego ofensywnego gracza więcej.

- Jeśli uznalibyśmy, że dwójka napastników pomoże zespołowi, to na pewno byśmy to zrobili. Ale nie uważam, żeby brakowało nam ofensywnych piłkarzy na boisku. Często z ustawienia 4-5-1 przechodziliśmy do 4-3-3 z Orlando Sa, Michałem Żyro i Michałem Kucharczykiem w ataku, a do tego mieliśmy ofensywnego pomocnika w postaci Ondreja Dudy. W ofensywę angażowali się też boczni obrońcy, a więcej tego typu zadań miał również Tomasz Jodłowiec. Brakowało nam po prostu jakości w decydującej fazie ataku.

Tę często dawał wspomniany Sa. Wiele mówiło się o tarciach między wami - za każdym razem pan temu zaprzeczał. Ostatni dzień sezonu, kiedy Portugalczyk nie odebrał medalu za wicemistrzostwo Polski, pokazał jednak, że problem był.

- Próbowałem go traktować tak samo jak każdego innego zawodnika. Kiedy robił coś dobrze, chwaliłem go, a kiedy uważałem, że popełniał błędy - wytykałem mu je. Często wolałem postawić na Marka Saganowskiego, z czym Orlando się nie zgadzał. Chciał grać więcej, był niezadowolony ze swojej roli w zespole, więc nie chcieliśmy mu robić problemów z odejściem.

Co do sytuacji z ostatniego dnia sezonu, to muszę przyznać, że to było bardzo rozczarowujące. Nie podważam jego urazu w meczu z Górnikiem [Sa, nie czekając na zmianę, zszedł z boiska w pierwszej połowie - red.], ale zachowanie po spotkaniu było nieprofesjonalne. Mimo wszystko życzę mu powodzenia w nowym klubie, bo to naprawdę dobry napastnik. W rundzie jesiennej mieliśmy z niego wiele pożytku, co pokazuje kwota, za jaką sprzedaliśmy go do Reading [ok. 1,5 mln euro - red.].

Z klubu odszedł Radović, za chwilę odejdzie także Ondrej Duda. Jak będzie wyglądała Legia bez niedawnych liderów?

- Mamy Nemanję Nikolicia i Michała Masłowskiego. Nie będą to jednak następcy "Rado" i Dudy w skali jeden do jednego. Zaczniemy grać inaczej, ale nie zdradzę, jak zmieni się nasza taktyka.

Rozmawiamy w połowie jedynego letniego zgrupowania, a do drużyny dołączyło tylko dwóch nowych piłkarzy.

- Okno otwiera się 1 lipca. Nad wzmocnieniami pracujemy od dawna, ale mamy ograniczony budżet. Trudno sprowadzić wszystkich piłkarzy, których byśmy chcieli. Dla mnie jest ważniejsze, by zawodnik pasował do koncepcji, niż to, by trafił do nas szybko. Nie widzę problemu w tym, by poczekać na kogoś dwa tygodnie dłużej.

Kogo jeszcze potrzebuje Legia?

- Chciałbym, by dołączył do nas jeszcze jeden napastnik. Przydałby się też skrzydłowy, bo do odejścia gotowy jest Jakub Kosecki, a my potrzebujemy goli z różnych sektorów boiska, nie tylko od napastników.

A lewy obrońca? Guilherme znów będzie grał na tej pozycji?

- Wszystko zależy od pieniędzy. Nie stać nas, by rywalizować o piłkarzy ze Steauą, Dynamem Kijów, Szachtarem czy Kopenhagą i Midtjylland. Musimy działać mądrze - tak jak w przypadku Dudy. Jeżeli uda nam się znaleźć piłkarza w rozsądnej cenie i uznamy, że będzie w stanie rywalizować z Tomaszem Brzyskim, to spróbujemy go sprowadzić. Jeżeli nie, nie będzie tragedii, bo Guilherme ma predyspozycje do gry na lewej obronie.

Jak wygląda pańska współpraca z działem skautingu w kwestii pozyskiwania nowych piłkarzy?

- Przede wszystkim opiera się ona na dyskusji i wzajemnym wysłuchiwaniu uwag. Na bieżąco otrzymuję raporty dotyczące piłkarzy, którzy w danym momencie są obserwowani przez naszych skautów, i wyrażam o nich swoją opinię. Oczywiście zgłaszam także własne potrzeby z propozycjami nazwisk. Najbardziej cieszy mnie, że zgadzamy się w najważniejszej kwestii, czyli jakości zawodników i ich umiejętności.

Michał Żewłakow, który pracował do tej pory jako dyrektor ds. skautingu, ma teraz pełnić nową rolę w klubie. Na czym ma ona polegać?

- Michał to bardzo mądry człowiek, który w czasie swojej kariery piłkarskiej nabył wiele bezcennych doświadczeń i - co ważne - jest w Legii od kilku lat i wie, jak ona funkcjonuje. Do tej pory był szefem skautingu, teraz ma pełnić tę samą rolę z dodatkową odpowiedzialnością za negocjowanie kontraktów zarówno z naszymi obecnymi piłkarzami, którym wygasają dotychczasowe umowy, jak i z nowymi zawodnikami, których będziemy chcieli pozyskać.

Nie wiem, skąd pojawiły się informacje, jakoby miał zasiadać na ławce rezerwowych w czasie meczów. Nie jest to prawdą. Oczywiście będziemy rozmawiać o naszych potrzebach i jego zadaniem będzie ich realizacja w ramach budżetu, ale na takie dyskusje znajdziemy znacznie lepszy moment i miejsce niż rozmowy na ławce rezerwowych w trakcie spotkań o stawkę.

Co będzie priorytetem Legii w tym sezonie?

- Odzyskanie mistrzostwa. Doskonale byłoby też powtórzyć zeszłoroczny wynik w Lidze Europy. W odróżnieniu od poprzedniego sezonu, przynajmniej do Bożego Narodzenia, Puchar Polski nie będzie dla nas tak ważny. To z powodu terminarza, który z uwagi na Euro 2016 jest jeszcze bardziej napięty niż rok temu. Jesienią zagramy jeszcze więcej meczów przy krótszych przerwach.

Znów będzie pan rotował składem?

- Na razie nie planuję tylu zmian. W zeszłym roku chcieliśmy jak najlepiej wypaść we wszystkich rozgrywkach, ale teraz z powodu terminarza będziemy musieli bardziej skupić się na lidze i europejskich pucharach. Tak czy inaczej zmiany będą potrzebne, bo regularna gra co trzy dni w każdym tygodniu naraża zawodnika na przemęczenie i zwiększa ryzyko kontuzji.

Czy w sezonie 2015/16 więcej szans otrzymywać będą młodzi zawodnicy?

- Nie zdecydowaliśmy jeszcze, którzy z tych chłopaków zostaną z nami na stałe, a których wyślemy na wypożyczenie, by ogrywali się w seniorskiej piłce na poziomie ekstraklasy albo pierwszej ligi. Na pewno część z nich będzie z nami przez cały sezon. Ale nie mogę obiecać im regularnej gry, bo w Legii przede wszystkim ważny jest wynik. Chciałbym jednak, by ci piłkarze przekonali mnie, że są już gotowi do rywalizacji o miejsce w składzie. Na pewno nie będzie tak, że ktoś otrzyma je ze specjalnych względów, czyli tylko dlatego, że np. jest młody.

Był moment, w którym bał się pan, że zostanie zwolniony?

- W tym zawodzie nigdy nie można być pewnym posady. Ale choć nie zdobyliśmy mistrzostwa, miniony sezon był dobry. Zdobyliśmy Puchar Polski, z pierwszego miejsca w awansowaliśmy do 1/16 Ligi Europy, a kto wie, co osiągnęlibyśmy w Lidze Mistrzów, gdyby nie administracyjny błąd. Zarobiliśmy sporo pieniędzy, poprawiliśmy ranking klubu w Europie. W styczniu przedłużyłem kontrakt, wsparcie władz klubu czuję do dziś.





Herb czy eLka, zieleń, biel. Koszulki Legii z ostatnich 20 lat, która najładniejsza? [SONDAŻ]


Komentarze (28)
Henning Berg: W Legii liczy się przede wszystkim wynik
Zaloguj się
  • antropoid

    Oceniono 128 razy 72

    Pewnie, Legia była najlepsza, a rywale włącznie z Lechem do niczego, skoro tak to trzeba było znimi wygrać, a nie teraz p...przyć głodne kawałki :)

    Myślałem, że ten Berg ma jednak trochę więcej klasy, a tę najlepiej poznaje się po porażkach.
    Norweskiego mądralę stać jednak tylko na głupie gadki lekceważące przeciwników, z którymi przegrał.

  • rlmarmur97

    Oceniono 79 razy 59

    No taaak, bo o tym, że w ostatnim sezonie Legia dwa razy przegrała z Lechem i raz zremisowała - pamiętać nie chce. Lech był bardziej konsekwentny do końca i wygrał. Oj Bergu, nie ośmieszaj się już.

  • koles751

    Oceniono 68 razy 52

    W pojedynkach bezpośrednich dwa razy wygrał Lech, raz padł remis.
    Rzeczywiście trudno wskazać zwycięzcę :-)

  • velmaria

    Oceniono 50 razy 30

    Heniek nie kompromituj się już. W każdym wywiadzie zachowujesz się jak zmanierowana panienka, której coś OBIECANO i nie dotrzymano słowa. Przegraliście, bo byliście słabi i liczyliście na pomoc sędziów. Poślizgnęliście się na Jadze jak na g... a trzeba było grać, a nie liczyć na pomoc "opatrzności"...

  • labson671

    Oceniono 44 razy 28

    WIelka Legia, byliśmy lepsi, to my przegraliśmy, nie Lech wygrał. A co było powodem porażki? Jeden zawodnik...

  • perun1984

    Oceniono 42 razy 26

    Gdyby... Gdyby Lech nie tracił punktów w końcówkach spotkań rundy jesiennej, to by miał 10 punktów więcej przed rundą zasadniczą. Gdyby sędziowie byli lepsi, to by Legia skończyła sezon na 3 miejscu. Gdyby..

  • rulz007

    Oceniono 41 razy 21

    hahaha ale skończony błazen!!

  • odsasa-dolasa

    Oceniono 27 razy 19

    Widzę, że słoneczko mocno przygrzało na zgrupowaniu w Austrii :) Ale spoko, dla Poznania to fantastyczna wiadomość, że ten zblazowany mitoman nadal trenuje Legię.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX