Sport.pl

Niektórzy bez bagażu, ale już w hotelu. Pierwsza grupa legionistów dotarła w nocy do Sotogrande

Piłkarze Legii z problemami, ale powoli docierają do Hiszpanii na drugie zimowe zgrupowanie. W nocy z soboty na niedzielę, po kilkunastu godzinach w podróży, do hotelu Almanara dotarła pierwsza grupa zawodników.


W sobotę po porannym treningu Legia pojechała na warszawskie lotnisko, skąd miała się udać do Kopenhagi, a stamtąd do Malagi. W Hiszpanii legioniści mieli rozpocząć drugi zimowy obóz przygotowawczy. Na lotnisku okazało się jednak, że samolot do stolicy Danii został odwołany z powodów technicznych.

Kierownik drużyny Konrad Paśniewski zaczął szukać nowych połączeń. Piłkarzy podzielono na dwie grupy. Już wtedy wiadomo było jednak, że to będzie dla nich długi dzień. A dla niektórych nawet dwa dni. Głównie dla tych, co wracają do zdrowia po kontuzjach lub nadal leczą urazy. Czyli m.in. dla Tomasza Brzyskiego, Ivicy Vrdoljaka, Michała Kucharczyka czy Ondreja Dudy.

Oni zostali na noc w Paryżu. Z kolei pierwsza grupa zawodników (m.in. Duszan Kuciak, Jakub Kosecki, Dominik Furman, Miroslav Radović) w Sotogrande pojawiła się w nocy z soboty na niedzielę. Około godz. 2 zrezygnowani i zmęczeni piłkarze szybko uciekli do swoich pokojów. - Szkoda gadać - rzucił tylko Tomasz Jodłowiec, któremu razem z Adamem Ryczkowskim zginęły walizki.

W niedzielę przed południem ta grupa, która w nocy dotarła do Sotogrande, ćwiczyć będzie na siłowni. Po południu już wszyscy razem mają trenować na boisku.

Więcej o: