Sport.pl

Liga Europejska. Legii żądza pieniądza

Mistrz Polski traktuje Ligę Europy poważnie, w czwartek nie chce pozwolić się stłamsić Turkom z Trabzonsporu. Tymi rozgrywkami wiele klubów gardzi, ale to się wkrótce zmieni. Początek meczu o 19. Relacja na żywo na Sport.pl
Relacja na żywo z meczu Trabzonspor - Legia >>

Gdy w sierpniu za błąd formalny wyrzucono Legię z eliminacji Ligi Mistrzów, pierwszy mecz po decyzji UEFA warszawski klub rozgrywał w Białymstoku. Tam Legii bardzo nie lubią, wychodzącym na rozgrzewkę piłkarzom złośliwie puszczono... hymn Ligi Mistrzów. Drwiny na angielskich stadionach spotykały też Manchester United, gdy odpadał z fazy grupowej LM i musiał potykać się w Lidze Europy. "Thursday nights, Channel Five" - krzyczeli kibice rywali w Premier League. Bo to w telewizji kojarzonej z uboższym programem pokazuje się w czwartek mniej prestiżowe mecze. Patrice Evra mówił wręcz, że granie wtedy jest poniżej godności klubu.

United szybko z LE odpadł, grać tam nie chciał. Legia kontynuuje w nich swoją kontynentalną podróż i marzy o Champions League za rok, dzięki zbieranym punktom do rankingu UEFA. Teraz w tureckim Trabzonie liczy na przedłużenie efektownej passy sześciu europejskich zwycięstw z rzędu. Trzy ostatnie wygrane miały już miejsce w Lidze Europy, w tym ostatnia w pierwszej kolejce fazy grupowej z belgijskim Lokeren.

Piłkarze Legii zdają sobie sprawę z wagi LE. Pamiętają, że to zeszłoroczna edycja pozwoliła im okrzepnąć i na ostatnie eliminacje LM wyjść jako zespół znacznie dojrzalszy. Rok temu drużynie Jana Urbana dwukrotnie skórę przetrzepał Trabzonspor, Lazio i raz cypryjski Apollon Limassol. Do zebranego przez zawodników doświadczenia następca Urbana Henning Berg dorzucił własne (wygrał LM w 1999 rok z Manchesterem United), a legioniści nauczyli się wygrywać. Ubiegłej jesieni z Trabzonsporem przegrywali w dziecinny sposób - dwukrotnie po 0:2 - odkrywali się, Turcy wykorzystywali kontry. Mecz w Trabzonie ma pokazać ich cwaniactwo na tle drużyny wzmocnionej latem za 30 mln euro.

Legia rozgrywki traktuje bardzo poważnie już od pierwszej kolejki, podobnie jak cała europejska trzecia liga, w tym grupowi rywale - Lokeren i Metalist. Problemem UEFA było zawsze lekceważące podejście drugoligowców - Trabzonspor należy wśród nich do wyjątków - rozczarowanych brakiem awansu do LM, gdzie start wycenia się na 8,3 mln euro, gdy w LE na ledwie 1,3 mln. Tych klubów, które nawet po zdobyciu trofeum nie miały ochoty go bronić.

UEFA długo najbardziej rozczarowywali Anglicy. Menedżer Harry Redknapp mawiał, że "drużyny, które dostaną się do Ligi Europy, chcą jak najszybciej się z niej wydostać", a trener Stoke niegdyś na rewanż 1/16 finału z Valencią zabrał tylko 15 piłkarzy. Reszta odpoczywała w domu. Trener Southampton Mauricio Pochettino też mówił wprost: "Nie interesuje mnie Liga Europy. To rozgrywki, które zabijają, gra tam wiele drużyn środka tabeli, wkładają cały wysiłek, a potem nie są w stanie niczego zdziałać u siebie w kraju".

Sytuacja zaczęła się zmieniać, odkąd UEFA ogłosiła, że triumfator LE dostanie miejsce w następnym sezonie LM. I nawet Pochettino już jako menedżer Tottenhamu zmienił śpiewkę: "LE to teraz inne rozgrywki".

Nowe okoliczności najpewniej sprawią, że większość europejskich drugoligowców potraktuje LE poważniej. Owszem, wspomniany Pochettino w meczu pierwszej kolejki z Partizanem w Belgradzie wystawił aż dziesięciu rezerwowych - ze składu ligowego powtórzył się tylko bramkarz Hugo Lloris. Ale już menedżer Evertonu Roberto Martinez wysłał na boisko przeciw z VfL Wolfsburg tę samą jedenastkę co parę dni wcześniej w Premier League. Trener Napoli Rafael Benitez też zachował szkielet: wystąpił podstawowy bramkarz, dwóch stoperów, defensywny pomocnik i środkowy Marek Hamsik i napastnik Gonzalo Higuain. Pięciu-sześciu podstawowych wystawiali też trenerzy Fiorentiny i Interu. Najbardziej odmienny skład pokazał obrońca trofeum. Unai Emery postanowił dać odpocząć siedmiu piłkarzom Sevilli. W poprzednim sezonie jego drużyna musiała rozegrać aż 19 meczów po drodze do tytułu. Triumfator LM ledwie 13.

Ten morderczy wysiłek dotąd najlepiej znosili Hiszpanie i Portugalczycy. Pytanie, czy nie musieli znosić przez brak pieniędzy - Sevilla za triumf w LE dostała od UEFA 14,5 mln euro, a za piąte w lidze hiszpańskiej tylko 32 mln. Obie iberyjskie nacje dostarczyły po 20 proc. wszystkich ćwierćfinalistów od 2009 r. Francuzi ledwie 3 proc., Włosi tylko pięć. Nieco lepiej wypadali Niemcy i Anglicy.

Niewykluczone, że LE będzie dalej zyskiwać na znaczeniu. Właściciel większościowy Legii Dariusz Mioduski ujawnił ostatnio w "Wyborczej", że w następnych sezonach UEFA zamierza wypłacać uczestnikom coraz więcej pieniędzy. Przewaga LM wciąż będzie znaczna, ale LE zacznie ją gonić. W tym specyficznym towarzystwie Legię wyróżnia żądza pieniędzy - niezbędnych, by się rozwijać - i zabłyśnięcia w skali kontynentu. To dlatego mniej poważnie jesienią traktuje rozgrywki ligowe, zostawiając wszystko, co najlepsze, na czwartkowe wieczory.

Mistrz Polski po drodze do LM spróbuje porozbijać się w tym gronie jak Salzburg. Austriacki klub w trakcie losowania pierwszej edycji LE był losowany z ostatniego - czwartego - koszyka. Od tego czasu pięć razy klub sponsorowany przez Red Bull wziął udział w fazie grupowej i ostatnio był losowany z najwyższego. To w końcu musi przełożyć się też na awans do Ligi Mistrzów.

Więcej o:
Komentarze (7)
Liga Europejska. Legii żądza pieniądza
Zaloguj się
  • drvx

    Oceniono 12 razy 12

    transmisja w niekodowanej stacji TTV dostępnej miedzy innymi w Naziemnej Telewizji Cyfrowej

  • rabe_tata_joea

    Oceniono 28 razy 6

    "Ubiegłej jesieni z Trabzonsporem przegrywali w dziecinny sposób - dwukrotnie po 0:2"
    Dziecinny sposób ? radzę wrócić do tych meczów i poprawić te brednie w artykule.

    @ewa5.0 - zajmij się śledzeniem ligi Islandzkiej - może im za kilka lat dorównacie.

  • eskulapp

    Oceniono 7 razy 5

    Dla mnie Liga Europy jest b.fajna do oglądania - taki pozytywny futbol bez ciśnień. Najgorsze jest to, że mimo że pół Europy te rozgrywki zwyczajnie olewa, to i tak bez problemów ogrywają te nasze śmieszne klubiki zazwyczaj do zera.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX