Sport.pl

LM. Wołowski po meczu Legii: Duma i nadzieja

W rywalizacji europejskiej polskie kluby żywiły się ostatnio głównie wstydem. Przegrywały już nie tylko z lepszymi od siebie, ale z równymi, a nawet słabszymi. Może jednak wysokie zwycięstwo nad Celtikiem okaże się początkiem przełamywania barier niemocy? - zastanawia się dziennikarz Sport.pl i "Wyborczej" Dariusz Wołowski.
4 lipca 1999 roku w grupowym meczu Copa America w Lugue Argentyńczyk Martin Palermo przestrzelił trzy rzuty karne w meczu z Kolumbią. "Albicelestes" przegrali 0:3, co skazało ich na ćwierćfinał z Brazylią. Przy stanie 1:2 Argentyńczycy znów wywalczyli jedenastkę, tym razem zaprzepaścił ją obrońca Roberto Ayala i drużyna pojechała do domu. Na powrót do kadry Palermo czekał 10 lat, powołał go dopiero Diego Maradona na mundial w RPA.

Argentyńska anegdota pokazuje, że strzał z jedenastu metrów nie jest sprawą tak banalną, jak by się z pozoru wydawało. Gdyby był, Kostaryka mogłaby dziś nawet świętować mistrzostwo świata. Odpadła przecież z brazylijskiego turnieju, nie ponosząc porażki. Jeśli piłkarze Legii uważają, że Ivica Vrdoljak jest tak fantastycznym specem od karnych, to być może mecz z Celtikiem musimy uznać za incydent. Strach pomyśleć, co by było, gdyby w Edynburgu gospodarze wygrali po dogrywce 4:1. Do karnego musiałby podejść nie tylko Chorwat, ale i co najmniej czterech innych legionistów.

Paradoksalnie jednak właśnie te przestrzelone karne Vrdoljaka podkreślają niezwykłość postawy Legii środowego wieczoru. Najbardziej pasjonująca fabuła to taka, w której bohater pada i powstaje. Tak było właśnie z drużyną Henninga Berga. Nie minęło 8 minut, a już trzeba było się podźwignąć po ciosie McGregora, który w każdej innej sytuacji pozbawiłby polski ligowy zespół wiary w cokolwiek. Legia się nie poddała, pomógł geniusz Miroslava Radovicia. Nie waham się użyć słowa "geniusz", bo to, co wyprawiał Serb, wykracza poza wszelkie skale dostępne dla piłkarza ekstraklasy. Dwa gole i asysta to nie koniec, to on podawał do Michała Kucharczyka, czym zmusił Ambrose do faulu, po którym gracz Celticu wyleciał z boiska.

Radović był klasą dla siebie. W 84. min wkręcał w ziemię Izaguirre w tak spektakularny sposób, że szefowie Legii śmiało mogliby pomyśleć o wystawieniu w tym miejscu pomnika bezradności swoich rywali. Na takie dzieło sztuki w wykonaniu innego gracza ekstraklasy poczekamy długo, chyba że Serb pomoże kolegom przełamać bariery. Trzeba przyznać, że zmiana, którą dał w środę Jakub Kosecki, była imponująca. Wywalczony karny, gol i kilka spektakularnych akcji w kwadrans to wyczyn niecodzienny jak na rezerwowego.

Legia musi pomyśleć, jak nie zmarnować wysiłku w Edynburgu. Celtic to drużyna uważana za solidnego europejskiego średniaka. W poprzedniej edycji Champions League zajął ostatnie miejsce w grupie, ale dwa lata temu dotarł do 1/8 finału, przegrywając z Juventusem. To dokonania, o których każdy polski klub od 18 lat może tylko śnić. Zespoły ekstraklasy zbyt często zaprzepaszczały swoje wielkie szanse, byśmy na rewanż czekali spokojnie. Może jednak wysokie zwycięstwo nad Celtikiem okaże się początkiem przełamywania barier niemocy, a nie tylko odstępstwem od smutnych reguł pisanych przez polskie drużyny w rywalizacji międzynarodowej?

Miły był środowy wieczór, ale musi mieć dalszy ciąg, by nie zmienił się w incydent bez znaczenia. Legia jest na drodze do Ligi Mistrzów - choć odległość od celu wciąż ogromna. Najedli się mistrzowie Polski wstydu w Lidze Europy w ubiegłym sezonie. Chwilami miało się wrażenie, że ich nogami kieruje jakaś masochistyczna, wyniszczająca siła.

W rywalizacji pucharowej wszystkie polskie kluby żywiły się ostatnio głównie wstydem. Przegrywały już nie tylko z lepszymi od siebie, ale z równymi, a nawet słabszymi - tak jak Legia przed rokiem z Apollonem Limassol.

Dobrze, że ból i nauka nie poszły na marne, wzmogła się chęć przeżycia czegoś niezwykłego. W piłce cudowne jest to, że właściwie nieustannie dostaje się okazję rewanżu. Legia dominuje ostatnio w ekstraklasie tak zdecydowanie, że jej porażki za granicą sprowadzały obraz nędzy i rozpaczy na całą ligę. Poczucie zaściankowości naszej piłki stało się tak nieznośne, że kibic chciał uczepić się każdej nadziei. W środę nadzieja przetrwała próbę Celticu.

Dyskutuj z autorem na jego blogu "W polu karnym"

Więcej o:
Komentarze (14)
LM. Wołowski po meczu Legii: Duma i nadzieja
Zaloguj się
  • jurek953

    Oceniono 24 razy 22

    Ciekaw jestem co teraz mówi ;wielki znawca futbolu; niejaki Wojciech Kowalczyk.Gdyby mnie posłuchał i walnął parę setek,to może nie opowiadał by takich bzdur.

  • lokomotywa32

    Oceniono 22 razy 18

    Nie lubie Legii ale fakt że wykorzystała słabość Celtiku jest godny pochwały.

  • szycham88

    Oceniono 15 razy 5

    A Wisła w Pucharze Uefa? Lech w LE? Legia, Wisła w LE? Groclin w Pucharze Uefa? Wisła z Panathinaikosem i Apoelem? Z resztą rok temu Legia też nie była tak daleko od awansu. Aż taki wstyd? Co jakiś czas nam się jednak coś udaje, ale lepiej pieprzyć non stop o tym, że jest beznadziejnie. Krytykować i płynąć z nurtem najłatwiej.

  • fanarsenalupl

    Oceniono 8 razy 4

    Poprawcie małą literę na początku tytułu na głównej

  • bukaj22

    Oceniono 15 razy 3

    Spokojnie z tymi peanami. Oczywiście Legii należą się gratulacje za efektowne zwycięstwo, ale jedna jaskółka wiosny nie czyni. Kto będzie pamiętał o tym zwycięstwie jeśli Legia przegra 3-0 w rewanżu i odpadnie ? To jest dwumecz i trzeba na to patrzeć całościowo. Zobaczymy jak będzie w rewanżu i ewentualnej 4 rundzie o ile Legia w niej zagra i czy zdoła pokazać, że to zwycięstwo z Celticiem nie było jednorazowym meczem życia a czymś co da nadzieję na przyszłość. Niestety bardzo łatwo wpadamy z skrajności w skrajność i starczy jedno zwycięstwo, by mówić "Legia w LM" i zarówno jedna porażka, by wszystko przekreślić. Krótko mówiąc trzeba zaczekać na rewanż a póki co można z minimalnym optymizmem patrzeć na rewanż w Szkocji.

  • skate133

    Oceniono 5 razy 3

    Wstydem to jest początek nagłówka tego artykułu rozpoczynającego się z małej litery na stronie głównej

  • darrek11

    Oceniono 1 raz 1

    Spokojnie. Do przerwy 1:0 dla Legii. Tylko, ze jak legionisci ledwie zremisolwali z St Patrick to lecialy gromy. Wczoraj zagrali dobry mecz ale poczekajmy do rewanzu. Na te chwile Legia okazuje sie chimeryczna choc forma zwyzkuje.

  • pawcio67

    Oceniono 1 raz 1

    Polecam lekturę tego blogera. Z wczorajszego wczesnego popołudnia. W temacie.
    stacjaalienacja.wordpress.com/2014/07/30/jestes-juz-skonczony-czyli-o-polskiej-pilce-i-polskim-dziennikarstwie/

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX