Sport.pl

Legia rozmawiała z Cezarym Trybańskim. Czy pierwszy Polak w NBA mógłby być twarzą klubu?

Przedstawiciele koszykarskiej Legii spotkali się we wtorek z Cezarym Trybańskim, pierwszym Polakiem w NBA, który w drugiej połowie lat 90. w koszykówkę zaczynał grać w koszykówkę właśnie w Legii. Czy jest możliwe, by 35-letni gracz występował w przyszłym sezonie w pierwszoligowym zespole Piotra Bakuna?


- Chyba jesteśmy jeszcze trochę za malutcy na takie postacie. Chcielibyśmy, żeby Czarek u nas grał, ale nie da się ukryć, że zatrudnienie takiego gracza przerasta nasze możliwości finansowe - mówi prezes koszykarskiej Legii Robert Chabelski, która niedawno awansowała na zaplecze Tauron Basket Ligi. - Na razie spotkaliśmy się towarzysko, porozmawialiśmy. Czarek wrócił do Warszawy po grze w Koszalinie, niebawem leci na miesiąc do USA - dodaje Chabelski, który w drugiej połowie lat 90. prowadził młodego Trybańskiego w Legii.

W popołudniowym spotkaniu uczestniczyli Trybański z żoną, Chabelski, a także przedstawiciel stowarzyszenia Zieloni Kanonierzy Marcin Gacoń oraz Jarosław Jankowski, prezes Grupy Waryński, sponsora Legii. - Bardzo chcieliśmy się spotkać z Czarkiem i porozmawiać o naszym projekcie - mówi Jankowski, który coraz bardziej angażuje się w działalność sekcji. - Spotkanie się przedłużyło, Czarek wspominał z trenerem Chabelskim stare czasy, ale rozmawialiśmy też o kondycji koszykówki, o szkoleniu. Czarek ma bogate doświadczenia z USA, z Litwy. Widać, że się tymi tematami interesuje.

- Złożyliśmy mu ofertę, chcielibyśmy, żeby u nas grał - przyznaje Jankowski. - Ale chcielibyśmy, by Czarek był u nas kimś więcej niż tylko zawodnikiem. Widzielibyśmy go jako twarz klubu, kogoś, kto przyciągnie kibiców, kto pomoże w szkoleniu - dodaje.

Czy Legia ma pieniądze na Trybańskiego? Według nieoficjalnych informacji środkowy w minionym sezonie (najpierw grał w Polpharmie Starogard, potem w AZS Koszalin) zarabiał 15 tys. złotych miesięcznie - w pierwszej lidze, w której teraz zagra Legia, byłaby to jedna z najwyższych pensji. Dla warszawskiego klubu to kwoty nieosiągalne od lat, choć w Legii chcieliby zgromadzić około milionowy, a może nawet wyższy budżet. - Nie rozmawialiśmy o pieniądzach. Czarek był bez agenta, dopiero skończył sezon - mówi Jankowski.

Prezes Grupy Waryński dodaje: - Jako zawodnik, Trybański byłby dla nas drogi, za drogi. Ale jako zawodnika, twarz klubu, osobę, która przyciąga ludzi na nasze mecze i pomaga w odbudowie warszawskiej koszykówki, moglibyśmy jego zatrudnienie rozważyć - mówi Jankowski. Do pomysłu zapalił się prezes piłkarskiej Legii Bogusław Leśnodorski, który opublikował na Twitterze zdjęcie ze spotkania. Piłkarska Legia ma 33 proc. udziałów w spółce koszykarskiej.

W minionym sezonie Trybański - po raz pierwszy od 2002 roku, gdy wyjeżdżał z Pruszkowa do Memphis - grał w Polsce. Zaczynał sezon w Polpharmie Starogard Gdański, kończył w AZS Koszalin. W sumie, w 35 meczach, zdobywał średnio po 6,2 punktu, 4,5 zbiórki oraz 1,3 bloku.

Więcej o: