Sport.pl

Nie staną przed sądem? Kibole w pelerynach wyglądali tak samo

Dlaczego przed sądem stanął tylko jeden z 36 kibiców Jagiellonii zatrzymanych po niedzielnych zadymach na stadionie Legii?
Kibole Legii Warszawa i Jagiellonii Białystok starli się w niedzielę na trybunach stadionu przy ul. Łazienkowskiej. Obie grupy już przed pierwszym gwizdkiem sędziego szukało zaczepki. Fani z Białegostoku wrzucili do sektora legionistów dwie petardy. Z kolei warszawscy kibice ukradli flagę gości i powiesili ją na trybunie do góry nogami, co w kibicowskim światku jest grubą zniewagą.

W niedzielę zamknięta była trybuna północna, tzw. Żyleta, na której zwykle zasiadają najbardziej zagorzali kibice. Klub wpuścił ich jednak na trybunę wschodnią, skąd mieli o wiele bliżej do sektora gości. Na ciąg dalszy awantury nie trzeba było długo czekać.

Kwadrans przed końcem pierwszej połowy meczu chuligani w barwach Legii wyłamali bramę ewakuacyjną i wdarli się do sektora Jagiellonii. Doszło do regularnej bitwy. Na filmach dostępnych w internecie widać wyraźnie, jak kibole okładają się pięściami po głowach i kopią. Ochrona nie reaguje.



Dopiero po kilku minutach na trybuny weszła policja. Trwało to długo, bo nikt nie potrafił znaleźć klucza do bramy - policja musiała sforsować ją siłą. Obecność policji wystraszyła chuliganów i szybko zapanował spokój.

Policjantom udało się zatrzymać tylko dwóch pseudokibiców Legii oraz 36 Jagiellonii. Tych dwóch po prostu zbyt późno zorientowało się, że oddziały prewencji weszły do sektora i nie zdążyli uciec. - Legionistów mamy w miarę rozpoznanych, dlatego skupiliśmy się na tych z Białegostoku - tłumaczył nam jeszcze w niedzielę oficer stołecznej policji.

We wtorek okazało się jednak, że z 36 szalikowców "Jagi" zarzuty udało się postawić tylko jednemu. Resztę trzeba było zwolnić po przesłuchaniach w charakterze świadków. Dlaczego? - Każdemu z zatrzymanych musimy udowodnić, że popełnił konkretne przestępstwo. Nie możemy stosować odpowiedzialności zbiorowej - tłumaczy asp. Mariusz Mrozek, rzecznik Komendy Stołecznej Policji. - Niestety, w tym przypadku materiał dowodowy to zindywidualizowanie odpowiedzialności - dodaje.

Wszyscy wyglądają tak samo

Co kryje się za ogólnymi stwierdzeniami rzecznika? Przeciwdeszczowe peleryny. Mimo że w niedzielę nie padał deszcz, większość kibiców z Białegostoku było ubranych w płaszcze z żółtej lub czerwonej (barwy klubu) folii z pokaźnymi kapturami. - Zwracaliśmy uwagę ochronie, żeby nie wpuszczała ludzi w pelerynach, ale zignorowali to - mówi oficer stołecznej policji.

Efekt? Na nagraniach z monitoringu wszyscy wyglądają tak samo. Nie sposób było rozpoznać kogokolwiek po elementach ubioru. Co więcej, głęboko naciągnięte na głowę kaptury skutecznie uniemożliwiły policjantom rozpoznanie rysów twarzy.

- Będziemy teraz godzinami ślęczęć przed monitorami i może uda się jeszcze wyciągnąć jakieś ujęcia, na których widać twarze, ale na razie nie wygląda to dobrze - przyznaje policjant.

Niedzielny mecz został przerwany po pierwszej połowie. W poniedziałek policja zwróciła się do wojewody mazowieckiego o zamknięcie stadionu przy Łazienkowskiej dla publiczności na najbliższe trzy mecze, czyli do końca tzw. rundy zasadniczej. Decyzja w tej sprawie zapadnie najwcześniej w piątek, bo wojewoda dał Legii czas do czwartku na ustosunkowanie się do wniosku policji. W środę kary wobec Legii przyznał za to organizator rozgrywek - Ekstraklasa SA.

Tymczasem prokuratura rozważa złożenie apelacji od wyroków, które we wtorek zapadły przed stołecznym sądem w sprawie trzech chuliganów zatrzymanych przez policję.

29-letni Piotr R. i 31-letni Tomasz B. stanęli przed sądem za zakłócenie imprezy masowej. Sąd skazał ich za to na osiem miesięcy prac społecznych (20 godzin miesięcznie) oraz dwuletni zakaz stadionowy. Oprócz tego w dniach, kiedy Legia Warszawa gra swoje mecze, mają obowiązek meldować się w komisariacie.

20-letni Przemysław B. odpowiadał przed sądem za udział w bójce. Usłyszał identyczny wyrok, jak pseudokibice Legii. Z tą tylko różnicą, że musi meldować się na komisariacie w czasie, kiedy na boisko wbiegać będą piłkarze Jagiellonii Białystok.

Policjanci, z którymi wczoraj rozmawialiśmy, byli zawiedzeni. - Taki kary tylko wzmagają w nich poczucie bezkarności - komentowali.

Więcej o: