Sport.pl

Liga Europejska: Legii mission impossible?

Jeśli mistrzowie Polski przegrają z Trabzonsporem, trzy następne mecze w grupie zagrają tylko o premie z UEFA. Do Turcji polecieli bez najlepszych piłkarzy bramkarza Duszana Kuciaka i rozgrywającego Miroslava Radovicia. Mecz w czwartek o godz. 19.00. Relacja Z Czuba i na żywo w Sport.pl


W ekstraklasie zespół trenera Jana Urbana wygrał najwięcej meczów, strzelił najwięcej goli i mimo trzech porażek w 12 kolejkach (tyle samo miał w całym poprzednim sezonie) wciąż jest liderem. Jednak to, co w lidze gwarantuje maksimum satysfakcji, w Europie wystarczyło tylko do wypełnienia celu minimum. I to w bólach.

W eliminacjach Ligi Mistrzów Legia (126. miejsce w rankingu UEFA) nie wygrała z Molde (160.) i Steauą (46.). Remisy z Norwegami zagwarantowały jej awans do grupy LE, w której warszawianie przegrali z Lazio (46. lokata) i Apollonem Limassol (199.). Tej jesieni pokonali w Europie tylko półamatorski New Saints (278.).

- Porażka z Cypryjczykami na własnym boisku boli. Przyszła w najmniej spodziewanym momencie. Po losowaniu zakładaliśmy, że z Trabzonem będziemy rywalizować o drugie miejsce w grupie - mówi Urban.

Turcy (77. miejsce w rankingu) wydają się mieć w ręku wszystkie argumenty. Na ich tle najbogatsza w Polsce Legia wygląda na ubogiego krewnego. Takich zawodników jak Trabzonspor nie ma i długo mieć nie będzie. W składzie piątej drużyny ligi tureckiej jest m.in. 33-letni skrzydłowy Florent Malouda, 80-krotny reprezentant Francji, wicemistrz świata z 2006 roku, były mistrz Anglii z Chelsea, z którą dwa razy grał w finale Champions League. Latem podpisał z Trabzonem dwuletni kontrakt gwarantujący mu 2,5 mln euro rocznie plus bonusy.

Tyle co Malouda nie zarabia cała jedenastka Legii, obojętnie kogo rotujący składem trener by do niej nie wstawił. Roczne pensje najlepiej opłacanych legionistów (Hélio Pinto, Radović) nie przekraczają 300 tys. euro.

A Malouda nie jest jedyną gwiazdą rywala Legii.

Za reprezentanta Polski Adriana Mierzejewskiego Trabzonspor zapłacił dwa lata temu Polonii Warszawa 5,25 mln euro. Najdroższy piłkarz polskiej ligi właśnie przeżywa najlepszy sezon w Turcji. Z Lazio (Trabzonspor prowadził do 84. min 3:1, ale skończyło się remisem) Polak strzelił pięknego gola zza pola karnego i miał asystę. W tym sezonie 27-letni rozgrywający do czterech goli w 15 spotkaniach dołożył osiem asyst.

Za jego plecami biega Didier Zokora, czyli 115-krotny reprezentant Wybrzeża Kości Słoniowej, od lipca prawym obrońcą jest Portugalczyk José Bosingwa, który z Porto i Chelsea wygrywał Ligę Mistrzów. - Nasi rywale praktycznie nie mają słabych stron. Czasem sprawiają wrażenie, jakby grali jednostajnym tempem, ale jeśli wymaga tego sytuacja, przyspieszają i spychają przeciwnika pod własne pole karne. Grają otwartą piłkę, dzięki czemu rywale też mają mnóstwo sytuacji strzeleckich - mówi Kibu Vicuna, hiszpański asystent Urbana, który widział Trabzon na żywo w pojedynku z Konyasporem.

W dwóch meczach pucharowych Trabzonspor zdobył pięć bramek, a w ośmiu pojedynkach w lidze tureckiej... tylko sześć. Dwa ostatnie spotkania - z Sivassporem oraz liderem Fenerbahce - zakończyły się 0:0. - Mieli wiele okazji, ale nie wykorzystywali sytuacji sam na sam - powiedział Vicuna.

Bramkarz Legii Wojciech Skaba, który od 31 sierpnia zastępuje kontuzjowanego Kuciaka, tylko w jednym meczu nie puścił gola. W ośmiu ostatnich występach przynajmniej raz wyciągał piłkę z siatki, mimo że rywale oddawali dwa-trzy celne strzały. Słowacki bramkarz ma wrócić do gry dopiero w drugiej połowie listopada, już po przerwie na mecze reprezentacji. Nie zagra więc także w rewanżu z Turkami za dwa tygodnie. Bardzo możliwe, że wtedy Legia będzie grała już tylko o prestiż, pieniądze i punkty w rankingu UEFA.

Do wtorku w warszawskim klubie trwał wyścig z czasem. Lekarze robili, co mogli, by postawić na nogi kontuzjowanego od prawie miesiąca Radovicia. 29-letniego Serba, strzelca sześciu goli w lidze, z gry wyeliminował uraz mięśnia i silne przeziębienie. Został w Warszawie, być może zagra w niedzielę w Poznaniu z Lechem. Do pełnej sprawności wrócił kapitan Ivica Vrdoljak, który w niedzielnym meczu z Piastem mocno skręcił kostkę. Nadzieją Legii są również wracający do pierwszej jedenastki po kontuzji Jakub Kosecki oraz Władimir Dwaliszwili, który w ostatnim spotkaniu miał gola i asystę.

Ostatni raz legioniści rywalizowali z tureckim klubem dwa lata temu - w eliminacjach Ligi Europejskiej wygrali na wyjeździe z Gaziantepsporem 1:0. Powtórka tamtego wyniku wydaje się mission impossible.

Grupa J: Trabzonspor - Legia Warszawa; Apollon Limassol - Lazio 19

tabela



1. Trabzonspor245-4
2. Lazio244-3
3. Apollon232-2
4. Legia200-2
Do 1/16 finału awansują dwie najlepsze drużyny

Więcej o Legii na Facebooku Warszawa.sport.pl

Jakim wynikiem zakończy się mecz Trabzonspor - Legia?
Więcej o: