Marta Ostrowska: W Legii jak za sterami myśliwca

Marta Ostrowska, nowa kierownik drużyny, w rozmowie z Janem Urbanem.

Marta Ostrowska, nowa kierownik drużyny, w rozmowie z Janem Urbanem. (Fot. Kuba Atys / Agencja Gazeta)

- Najbardziej obawiałam się trenera Urbana, bo bałam się, że będzie chciał kierownika, który jest obyty w świecie piłki. Ale okazało się, że trenerzy szukają kogoś, kto im się nie wtrąca w sprawy sportowe. A z trenerem Urbanem szybko złapaliśmy świetny kontakt - mówi w rozmowie z Warszawa.sport.pl nowa kierownik Legii Marta Ostrowska.
Rusz się w Warszawie. Już teraz możesz wybrać imprezy na następny weekend

Na początku lutego zastąpiła Piotra Strejlaua i, jak podawała Legia.com, została jedyną kobietą w Europie, która pełni funkcję kierownika drużyny klubowej. Skąd wzięła się w Legii, co należy do jej obowiązków, jak wyglądają jej relacje z zespołem?

Bartek Kubiak: Pochodzi pani z Warszawy?

Marta Ostrowska: Z Kujaw, ale w stolicy mieszkam od blisko 20 lat. Jestem bardzo związana z tym miastem, no i oczywiście z Legią. Może to zabrzmi banalnie, ale nie wyobrażam sobie życia bez Legii. Podczas pobytu w klubie nigdy nie czułam się, jakbym pracowała w korporacji. Gdybym nie miała Legii w sercu, to na pewno bym tutaj tyle lat nie wytrzymała.

Skąd ta Legia w pani życiu?

- Trafiłam do Legii z ITI. To była naturalna zmiana, ponieważ przyszłam na Łazienkowską razem z prezesem Pawłem Kosmalą. Przez wiele lat byłam jego asystentką. Byliśmy taką nierozłączną parą zawodową. W klubie od razu rzucono mnie na głęboką wodę. Organizowałam otwarcie strefy VIP w czasie meczu z Arsenalem. Później przejmowałam stopniowo obowiązki administracyjne. Zajmowałam się naprawdę poważnymi sprawami. Współtworzyłam na nowym stadionie cały dział administracji operacyjnej, czyli flotę samochodową, organizację dnia meczowego czy dużych przetargów.

Od kogo i kiedy wyszła propozycja, że to pani zostanie kierownikiem Legii?

- W połowie stycznia od prezesa. Nie zastanawiałam się długo, bo Legii się po prostu nie odmawia. Ale nie pchałam się tutaj na siłę. Najważniejsza była dla mnie zgoda sztabu szkoleniowego. Jeśli Jan Urban powiedziałby nie, to na pewno plan by nie wypalił.

Pierwsza reakcja po usłyszeniu propozycji?

- Tak jakby ktoś do mnie przyszedł i powiedział: "Marta, będziesz od dzisiaj pilotem myśliwca". Myślałam, że to żarty. Dostałam cały weekend na przemyślenia i szybko nasunęły mi się trzy. Po pierwsze, jak wspomniałam, Legii się nie odmawia. Po drugie, że jest to dla mnie duże wyzwanie. A po trzecie, najważniejsze, że ja za tym nie chodziłam. Ta propozycja do mnie przyszła sama.

W dzień oficjalnego ogłoszenia nominacji...

- ...wzięłam sobie wolne. I od razu największym hitem stały się moje czerwone włosy na zdjęciu z Facebooka.

Zdjęcie dość szybko zniknęło z sieci.

- Historia zrobienia tej fotki jest banalna. Z okazji dnia dziecka bawiłam się na pikniku, a zdjęcie zrobiła mi moja czteroletnia córka Kalina. Nie zdawałam sobie sprawy, że będzie wokół tego taki duży szum. Wszystko stało się tak szybko, że nawet nie zdążyłam pomyśleć o tym, żeby je wykasować. Traktuję to jako nauczkę. Na przyszłość będę troszeczkę ostrożniejsza. Zobaczyłam, że takie głupie zdjęcie może wywołać lawinę komentarzy. Nie są mi one potrzebne.

W klubie dużo osób wcześniej wiedziało, że będzie pani nowym kierownikiem?

- Decyzja o tym, że zostanę kierownikiem, trzymana była w tajemnicy. Gdy ją ogłoszono, to widziałam, kto do mnie podszedł i mi gratulował, a kto nie. Dlatego wychodzę z założenia, że prawdziwych przyjaciół poznajemy w sukcesie, a nie w biedzie.

Czuje pani, że inni pani zazdroszczą?

- Wiem, że dużo ludzi trzyma kciuki, żeby mi się nie udało. Staram się być ponad to. Nie jestem tutaj po to, żeby ktoś mnie na siłę lubił czy żebym komuś się podobała. Dla mnie najważniejsze jest dobre wykonywanie swojej pracy. Chcę, aby piłkarzom i trenerom pracowało się w Legii łatwiej. Mają myśleć o sporcie i wynikach. Reszta to moja działka.

Co należy do zakresu pani obowiązków?

- Nie dostałam od nikogo listy, ale wiem, co mam robić. Organizuję sparingi, wyjazdy, noclegi i pilnuję przedmeczowych protokołów. Liczenie kartek czy wpisywanie w okienko numerów zawodników to przecież nic trudnego. Robiąc na Legii przetargi, liczyłam w życiu dużo poważniejsze rzeczy.

Jak przyjął panią sztab szkoleniowy?

- Bardzo serdecznie. Czuję z ich strony absolutne wsparcie i tak jak wcześniej mówiłam, nie zgodziłabym się pełnić tej funkcji, gdyby się na to nie zgodzili. Jesteśmy ze sobą praktycznie cały czas. Poznajemy się i wzajemnie obserwujemy. Z każdym dniem wygląda to coraz fajniej.

Zgrupowanie w Hiszpanii było pierwszym z panią w roli kierownika. Były jakieś obawy?

- Najbardziej obawiałam się trenera Urbana, bo bałam się, że będzie chciał kierownika, który jest obyty w świecie piłki. Ale okazało się, że trenerzy szukają kogoś, kto im się nie wtrąca w sprawy sportowe. Na tematy piłkarskie więc się nie mądrzę. I jeszcze pewnie długo nie będę tego robiła. A z trenerem Urbanem szybko złapaliśmy świetny kontakt.

Znała pani wcześniej piłkarzy?

- Z boiska - wszystkich. Jestem na każdym meczu Legii od trzech lat. Wcześniej osobiście poznałam tych starszych, np. Jakuba Wawrzyniaka czy Jakuba Rzeźniczaka, bo mają samochody służbowe. Nie były to znajomości bardzo zażyłe. Znaliśmy się po prostu z pracy.

Nie krępuje się pani, wchodząc do szatni?

- Nie jestem od wchodzenia do szatni. Moim zadaniem jest tak zorganizować życie chłopaków, żebym nie musiała do niej zaglądać. Od tego są trenerzy. Poza tym to nie jest tak, że jestem pierwszą babą, która ma do niej wejść. Przecież tam często przebywają inne dziewczyny. Przynoszą piłkarzom posiłki czy napoje. Dla nich to jest normalne, więc jeśli zajdzie taka potrzeba, to ja też wejdę do szatni. Uważam, że kierownik drużyny to nie jest stanowisko tylko dla mężczyzn. Kierownikiem powinna być osoba, która przede wszystkim podoła organizacyjnie. Jeden z zawodników powiedział mi nawet, że są dumni z tego, że jestem z nimi. Czują się z tego powodu wyjątkowi, a inne drużyny mogą nam jedynie zazdrościć. Nie chciałabym, żeby mnie jakoś szczególnie z tego powodu traktowali, ale nie da się ukryć - czuję się kobietą i ten szacunek ze strony zawodników i trenerów jest widoczny. Już wiem, że sztab szkoleniowy będzie stał za mną murem w trudnych momentach.

Poza mistrzostwem Polski przyświeca pani jakiś cel indywidualny?

- Życzę trenerowi Urbanowi, aby na Łazienkowskiej pracował jak najdłużej, bo dobrze się dogadujemy. Ale nawet jeśli musiałabym kiedyś pracować z kimś innym, to po prostu chciałabym być takim uniwersalnym "kiero", który robi swoje i pasuje do tej funkcji. Wierzę, że mi się uda.

A jeśli nie, to co?

- To po prostu się zawinę i pójdę. Jak mawia prezes - karawana jedzie dalej. Zawsze mogę wrócić za biurko. Jestem jednak świadoma, że zanim dostałam tę propozycję, to moje kompetencje zostały dokładnie sprawdzone i ocenione. Legia to jest zbyt poważny klub, żeby powierzając mi tę funkcję, wystawiał siebie i mnie do wiatru. Mamy wspólny cel. Wierzę, że już niedługo razem będziemy świętować mistrzostwo Polski.

Jaka Legia » na Koronę


Skomentuj:
Marta Ostrowska: W Legii jak za sterami myśliwca
Zaloguj się

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

LOTTO Ekstraklasa 2017/18

lp. Drużyna M Pkt Br. Zw. R Por.
1 Legia Warszawa 37 70 55-35 22 4 11
2 Jagiellonia Białystok 37 67 55-41 20 7 10
3 Lech Poznań 37 60 53-34 16 12 9
4 Górnik Zabrze 37 60 68-54 16 12 9
5 Wisła Płock 37 57 53-45 17 6 14
6 Wisła Kraków 37 55 51-42 15 10 12
7 Zagłębie Lubin 37 52 45-42 13 13 11
8 Korona Kielce 37 49 49-54 12 13 12
9 Cracovia Kraków 37 50 51-52 13 11 13
10 Śląsk Wrocław 37 50 50-54 13 11 13
11 Pogoń Szczecin 37 45 46-54 12 9 16
12 Arka Gdynia 37 43 46-48 11 10 16
13 Lechia Gdańsk 37 39 46-58 9 13 15
14 Piast Gliwice 37 37 40-48 8 13 16
15 Bruk-Bet Termalica 37 36 39-66 9 9 19
16 Sandecja 37 33 34-54 6 15 16

  • Grupa mistrzowska
  • Grupa spadkowa