BYŁ TAKI MECZ. Jagiellonia - Legia 1:2. Czerwony "Banan", Radosław Kałużny między słupkami, czyli jak Jaga walczyła z Legią

Jagiellonia - Legia

Jagiellonia - Legia (Fot. Rafał Siderski / AG)

Czerwona kartka dla bramkarza Jacka Banaszyńskiego, Radosław Kałużny między słupkami i gol Rogera w ostatnich sekundach spotkania - mecz w Białymstoku pomiędzy Jagiellonią i Legią w 2008 obfitował w wielkie emocje. Goście ze stolicy wygrali 2:1 i skazali zespół prowadzony przez byłego legionistę Dariusza Czykiera na nerwową końcówkę sezonu.
Przed nami ostatnia prosta ligi. W niedzielę Legia zagra u siebie z Jagiellonią, która będzie pierwszą z jej trzech ostatnich przeszkód w walce o mistrzostwo. W naszym cotygodniowym cyklu przypominamy spotkanie z wiosny 2008 roku, które oba zespoły rozegrały w Białymstoku.

Dwie kolejki przed końcem sezonu drużyny były w całkowicie odmiennych położeniach. Druga w tabeli Legia grała bez presji - nie miała już szans na mistrzostwo, ale kilka dni wcześniej zapewniła sobie udział w pucharach (awansowała do finału PP, gdzie miała zmierzyć się z pewną już mistrzostwa Wisłą). W obozie Jagielloni atmosfera była napięta. Piłkarze przegrali siedem spotkań z rzędu, niespodziewanie w oczy zaczęło zaglądać im widmo gry w I lidze, dziesięć dni wcześniej zwolniono trenera Artura Płatka. Zespół przejął jego asystent, wychowanek Jagi, a kiedyś piłkarz Legii - Dariusz Czykier.

W debiucie przegrał przy Bułgarskiej z Lechem 1:6. Jego zespół kończył mecz w dziewiątkę, ale w pojedynku z jego byłym klubem kości też miały trzeszczeć . - Chcę na boisku widzieć zespół walczący, by masażystom i lekarzom Legii nie brakowało pracy - mówił Czykier. Skład Legii był dla niego zagadką. Z jednej strony trenerowi Janowi Urbanowi zależało na wicemistrzostwie, z drugiej opiekun Legii miał świadomość, że niedługo w finale Pucharu Polski jego zespół spotka się z Wisłą. We wcześniejszym meczu z Ruchem dał zagrać rezerwowym. W Białymstoku nie kombinował, do boju posłał najlepszych, w tym dwóch snajperów: Bartłomieja Grzelaka i Takesure'a Chinyamę.

Obaj świetnie się rozumieli. Już w 10. minucie Grzelak otrzymał podanie od Chinyamy i mimo asysty dwóch obrońców mocnym strzałem z pola karnego pokonał Banaszyńskiego. Popularny "Banan" tego dnia zastępował między słupkami maturzystę Grzegorza Sandomierskiego. Stracony gol całkowicie wybił z rytmu gospodarzy, którzy do momentu straty bramki radzili sobie przyzwoicie. Mimo że zaczęli popełniać mnóstwo strat, zdołali doprowadzić do remisu. W 26. min Renusz zagrał prostopadle podanie obok Dicksona Choto, Vuk Sotirović dośrodkował piłkę przed bramkę Legii, a Remigiusz Sobociński trafił do siatki.

Zanim oba zespołu zeszły do szatni stworzyły jeszcze po jednej groźnej okazji. Najpierw po rzucie rożnym dla Legii Banaszyński obronił uderzenie z bliska Vukovicia, później z rzutu wolnego minimalnie niecelnie na bramkę Muchy strzelał Radosław Kałużny. W Drugiej połowie gościom szybko udało się Jagiellonię zdominować. W 48. minucie jej zawodnicy tylko przyglądali się jak Radović podaje do Rybusa, który po wyjściu na czystą pozycję nie trafił nawet w bramkę. Wystraszeni zawodnicy Czykiera cofnęli się na własną połowę, broniąc się przed nacierającą Legią niemal całym zespołem. Warszawiacy bili jednak głowa w mur, a gospodarze dopiero z czasem zaczęli śmielej i składniej kontraktować. Nie przyniosło to żadnego efektu.

W 88. minucie Czykier wykorzystał trzecią zmianę. Na boisku wpuścił Tomasza Sokołowskiego, który kilka lat wcześniej, przez dziewięć sezonów, bronił barw Legii. Były to jego ostatnie sekundy na boiskach ekstraklasy, po zakończeniu sezonu skończył mu się kontrakt i zawodnik ogłosił zakończenie kariery. Gdy wydawało się, że zespoły podzielą się punktami, Banaszyński niepotrzebnie w polu karnym sfaulował Grzelaka. Bramkarz Jagiellonii po raz trzeci (!) w rundzie wiosennej obejrzał czerwony kartonik i musiał zejść z boiska. Jego miejsce miedzy słupkami zajął Kałużny. Z jedenastu metrów bez problemów pokonał go Roger, ale do końca meczu były reprezentacyjny stoper popisał się dwoma skutecznymi interwencjami.

Strzelec drugiego gola dla Legii mógł w Białymstoku czuć się jak intruz. 20 dni wcześniej otrzymał polskie obywatelstwo, kibice na stadionie przywitali go transparentem: "Roger - nigdy nie będziesz Polakiem".

Legia zakończyła sezon jako wicemistrz, a kilka dni później sięgnęła jeszcze po Puchar Polski. Jagiellonia miała grać w barażu o utrzymanie, ale po decyzjach PZPN ostatecznie zachowała ligowy byt bez konieczności rozgrywania dwumeczu z Arką Gdynia.

Skomentuj:
BYŁ TAKI MECZ. Jagiellonia - Legia 1:2. Czerwony "Banan", Radosław Kałużny między słupkami, czyli jak Jaga walczyła z Legią
Zaloguj się

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

LOTTO Ekstraklasa 2017/18

lp. Drużyna M Pkt Br. Zw. R Por.
1 Legia Warszawa 37 70 55-35 22 4 11
2 Jagiellonia Białystok 37 67 55-41 20 7 10
3 Lech Poznań 37 60 53-34 16 12 9
4 Górnik Zabrze 37 60 68-54 16 12 9
5 Wisła Płock 37 57 53-45 17 6 14
6 Wisła Kraków 37 55 51-42 15 10 12
7 Zagłębie Lubin 37 52 45-42 13 13 11
8 Korona Kielce 37 49 49-54 12 13 12
9 Cracovia Kraków 37 50 51-52 13 11 13
10 Śląsk Wrocław 37 50 50-54 13 11 13
11 Pogoń Szczecin 37 45 46-54 12 9 16
12 Arka Gdynia 37 43 46-48 11 10 16
13 Lechia Gdańsk 37 39 46-58 9 13 15
14 Piast Gliwice 37 37 40-48 8 13 16
15 Bruk-Bet Termalica 37 36 39-66 9 9 19
16 Sandecja 37 33 34-54 6 15 16

  • Grupa mistrzowska
  • Grupa spadkowa