Sport.pl

Legia - Cracovia. Cierzniak: Czuję, że trener Magiera we mnie wierzy [ROZMOWA]

- Po zmianie szkoleniowca, czuję się w Legii bardzo pewnie. Czuję, że trener we mnie wierzy. I to nawet, mimo że dotychczas u niego nie grałem - powiedział bramkarz Radosław Cierzniak, który w niedzielę przeciwko Cracovii (2:0) zaliczył ligowy debiut w barwach Legii.
Bartłomiej Kubiak: Była trema?

Radosław Cierzniak: Trochę na pewno, ale poradziłem sobie z nią. Jestem doświadczonym zawodnikiem.

Długo czekałeś na ligowy debiut w Legii.

- Nie była to dla mnie łatwa sytuacja. Na pewno była nowa, bo ostatnie pięć lat, gdzie nie byłem, to grałem regularnie. Dlatego cieszyłem się, że w końcu mogę znowu stanąć w bramce. Cieszyłbym się nawet, gdyby trener powiedział mi, że mam z Cracovią zagrać np. tylko kwadrans. W obecnej sytuacji każda minuta spędzona na boisku jest na wagę złota.

Wyobrażasz sobie, że w kolejnym meczu znowu siadasz na ławce?

- Wyobrażam, ale to nie znaczy, że spuszczam głowę i się z tym godzę. Zawsze byłem ambitny. Po przyjściu do Legii, to się nie zmieniło. Mimo że nie grałem, to na treningach cały czas starałem się ciężką pracą przekonać trenerów, że należy mi się miejsce w składzie. Mam nadzieję, że przekonałem.

A jeśli nie?

- Jeśli trener przyjdzie do mnie i powie, że do bramki wraca Arek [Malarz], to uszanuję jego decyzję. Żalu pewnie trochę będzie, ale to nie znaczy, że zacznę się na kogoś obrażać. Jestem profesjonalistą. Wciąż będę robił to, co robiłem do tej pory, czyli pracował z całych sił, by przekonać trenera do zmiany zdania.

W sierpniu zagrałeś w Pucharze Polski przeciwko Górnikowi. W Zabrzu przegraliście 2:3 i odpadliście z rozgrywek. Myślisz, że tamten mecz miał wpływ na to, że na kolejne spotkanie w Legii czekałeś aż do listopada?

- To był słaby mecz jeśli chodzi o wynik, ale ja w Zabrzu źle nie zagrałem. I to nie tylko moja ocena, ale też trenerów. Dlatego nie sądzę, by to miało wpływ.

Gdyby nie kontuzja Arkadiusza Malarza, to w niedzielę pewnie z Cracovią byś nie zagrał.

- Ja naprawdę szanuję to, w jakim klubie jestem. Reprezentuję Legię Warszawa, która musi mieć w kadrze dwóch, trzech świetnych bramkarzy. I ma. Poza tym wiem, w jakim momencie przychodziłem do Legii - wiosną poprzedniego sezonu Arek bronił świetnie, w nowym sezonie również sobie radzi. Dlatego jak teraz Arek wróci do bramki, to uszanuję decyzję trenera. Będę pracował dalej.

Oglądałeś ostatnio program Liga+ Extra, którego gościem był trener Magiera?

- Nie.

Wasz trener zapytany o to, czy ktoś w obecnej Legii przypomina mu siebie z młodości, wskazał na ciebie.

- Wiem, koledzy z szatni donieśli. Budujące słowa. Cieszę się, że trener wskazał mnie. A dlaczego akurat mnie? Nie wiem.

Może dlatego, że potrafisz zadbać o młodzież. Być dla niej tak, jak kiedyś trener Magiera, wychowawcą?

- Nie wiem, może. Na pewno jestem osobą, która szybciej pogłaszcze, niż skrzyczy. Wiem, jak czasami młodzi chłopcy reagują na krzyk. Też kiedyś byłem młody. Poza tym grałem choćby w Dundee United, gdzie do czynienia miałem z wieloma juniorami, których szybko sprzedawano do innych klubów. Myślę, że sporo nauczyłem się tam, jak z nimi postępować. Jak budować w nich przede wszystkim pewność siebie, którą w tak młodym wieku jest niezwykle ważna.

Trener Magiera też ją teraz w was buduje?

- Tak, trener nam ufa. Wierzy w każdego zawodnika, mimo iż ten może u niego nie łapać się do składu bądź występować tylko w trzecioligowych rezerwach. To bardzo budujące. Sam, po zmianie szkoleniowca, czuję się w Legii bardzo pewnie. Czuję, że trener we mnie wierzy. I to nawet, mimo że dotychczas u niego nie grałem.

Wcześniej Besnik Hasi nie wierzył?

- Każdy trener ma inne podejście. Ale skupmy się już na teraźniejszości. Nie ma sensu wracać do początku sezonu, który - nie ma co się oszukiwać - był dla nas fatalny. Nie popadajmy jednak teraz też w hurraoptymizm, ponieważ przed nami jest sporo ciężkiej pracy.



Jedenastka gwiazd ligi, które latem mogą być do wzięcia za darmo




Więcej o: