Sport.pl

Nemanja Nikolić: Chcę być najlepszym strzelcem i asystentem w lidze [ROZMOWA]

- Lubię grać przeciwko każdemu zespołowi w polskiej lidze, bo każdemu strzeliłem już gola. No, poza Pogonią Szczecin, ale z nimi jeszcze zagramy w tym sezonie, więc będę miał okazję wyrównać porachunki - powiedział po meczu z Cracovią napastnik Legii Warszawa Nemanja Nikolić.
Konrad Ferszter: Guilherme nie miał pretensji do ciebie, że "zabrałeś" mu gola na 3:0?

Nemanja Nikolić: Nawet tak nie żartujcie. Gui zagrał świetną piłkę z rzutu rożnego, ale wyraźnie ją dotknąłem głową.

Dzięki temu trafieniu stałeś się najlepszym strzelcem w lidze polskiej w XXI wieku. Na swoim koncie masz już 26 goli, Tomasz Frankowski zdobył 25 bramek.

- Wiem o tym. Czuję ogromną dumę i radość. Pobiłem już kilka rekordów w polskiej lidze, ale naprawdę strzelone gole nie są dla mnie najważniejsze. Najbardziej cieszy mnie to, że drużyna gra dobrze, wygrywamy spotkania i zmierzamy po mistrzostwo Polski. Nie jestem egoistą. Często rozmawiam z trenerem, który podkreśla, że to nie bramki, ale praca na korzyść drużyny jest najważniejsza. Widać to po liczbie asyst, które już zanotowałem. Mam nadzieję, że kibice to dostrzegają.

Starasz się być też najlepszym asystentem ligi?

- Oczywiście! Mówiłem już wcześniej, że chcę zaliczyć "double-double" i do tego dążę. Ładne podania cieszą niemniej niż zdobywane bramki.

Kibice to dostrzegają, kiedy schodziłeś z boiska, otrzymałeś gorące pożegnanie.

- Jestem im za to wdzięczny. Gra dla takiej publiczności do zaszczyt. Mocno i ciężko pracowałem na ich uznanie. Kiedy słyszałem, że skandują moją ksywkę, poczułem się znakomicie. Dla mnie to znak, że naprawdę robię tutaj dobre rzeczy i ludzie doceniają mój wkład w drużynę.

Pokonaliście Cracovię już po raz trzeci w tym sezonie.

- To dobra drużyna, zwłaszcza w ataku. Lubią grać otwartą piłkę, nie blokują dostępu do własnej bramki za wszelką cenę. Dla nas w lidze to rzadkość. Pokazaliśmy, że potrafimy wykorzystywać wolne przestrzenie i co chwilę stwarzać zagrożenie pod bramką rywali. W piątek wygraliśmy 4:0, ale sytuacji mieliśmy jeszcze całe mnóstwo i mogliśmy strzelić jeszcze kilka goli.

Cracovia odpowiada ci wyjątkowo, bo strzeliłeś jej cztery gole w tym sezonie.

- Lubię grać przeciwko każdemu zespołowi w polskiej lidze, bo każdemu strzeliłem już gola. No, poza Pogonią Szczecin, ale z nimi jeszcze zagramy w tym sezonie, więc będę miał okazję wyrównać porachunki. Mówiąc poważnie - lubię mierzyć się z zespołami, które nie bronią się za wszelką cenę całą drużyną na własnej połowie. Cracovia tak właśnie gra. Życzę im wszystkiego najlepszego, bo to dobry zespół, co udowodnili w tym sezonie i co pokazują statystyki strzelonych goli. Taką grę szanuję najbardziej.

Jak wyjaśnić różnicę między Legią z drugiej połowy w Chorzowie, a Legią, która rozbiła Cracovię?

- Nie ma na to pytanie odpowiedzi. Wszyscy oczekują od nas zwycięstw po 4:0 w każdym meczu. Ale tak się przecież nie da. W rundzie mistrzowskiej mecze są trudniejsze, stąd nie jest tak łatwo o zdobywanie bramek. Oczywiście, bardzo byśmy tego chcieli, ale to nierealne. W Chorzowie zagraliśmy dobrą pierwszą połowę - mogliśmy strzelić dwa gole i mecz na pewno potoczyłby się inaczej. Inny byłby też jego odbiór przez kibiców i dziennikarzy. Jesteśmy w wielkim klubie, więc czujemy na sobie presję - to normalne. Czasami jednak mocno przesadzacie.

To był już twój 50 mecz w tym sezonie.

- Spodziewałem się, że tak może być. Nie spodziewałem się natomiast, że tak szybko się przystosuję do takiej ilości spotkań w jednym sezonie. Gram niemal w każdym meczu, a mimo tego nie czuję się zmęczony. Zdobyłem 34 bramki, a czuję, że mogę dołożyć jeszcze kilka.

To najtrudniejszy sezon w twojej karierze?

- Nigdy nie zagrałem takiej ilości meczów. W zeszłym sezonie rozegrałem 32 spotkania w całym sezonie. Na Węgrzech nie było fazy mistrzowskiej - graliśmy 30 meczów ligowych, puchary krajowe. Zdarzało się, że w nich nie występowałem.

Mimo, że w tych rozgrywkach mam na koncie już 50 meczów, to nie nazwałbym tego sezonu najtrudniejszym, ale najlepszym w karierze. W Legii mamy znakomite zaplecze medyczne, lekarze, masażyści i fizjoterapeuci zajmują się nami w znakomity sposób. Nie czuję się zmęczony. Cieszę się każdym kolejnym spotkaniem.

Odliczacie już dni do świętowania mistrzostwa Polski?

- Nie. Jesteśmy na bardzo dobrej drodze do sukcesu, ale przed nami jeszcze ważne mecze. Najbliższy tydzień będzie decydujący. Gramy z Zagłębiem, finał Pucharu Polski z Lechem, a później podejmiemy u siebie Piasta. Musimy pozostać maksymalnie skoncentrowani, jeżeli chcemy osiągnąć postawione przed nami cele.



Piękniejsza strona ekstraklasy! Poznajcie dziewczynę napastnika Ruchu Chorzów!
<"https://bi.im-g.pl/im/5c/f5/12/z19877980Q,Weronika-Marzeda-dziewczyna-Michala-Efira.jpg">


Więcej o: