Sport.pl

Legia demoluje Cracovię. Tak wygrywa przyszły mistrz Polski?

Legia miesiąc temu zdjęła nogę z gazu. W piątek znowu przycisnęła. Wygrała z Cracovią 4:0 i zagrała tak, jak przystało na lidera i faworyta do wygrania ligi.
- Cracovia to bardzo stabilna drużyna, dobrze radząca sobie w ataku i w obronie. Nieprzypadkowo ma zdobytych tyle samo bramek co my - zachwalał rywala dzień przed meczem Stanisław Czerczesow. Po piątkowym spotkaniu wypowiedź trenera Legii trzeba uznać za kurtuazję.

Legia wpakowała Cracovii cztery gole, nie dając sobie strzelić żadnego. Ograła zespół Jacka Zielińskiego po raz trzeci w tym sezonie, co nie udało jej się i nie uda już z żadną inną drużyną z ekstraklasy. - Dostaliśmy lekcję futbolu. Legia zlała nas tak, jak chciała. W szatni atmosfera jest ciężka, wszystkie głowy spuszczone - mówił po meczu trener Cracovii.

Czerczesow był w lepszym humorze. Zresztą od początku spotkania. To ledwo się zaczęło, a Rosjanin już bił brawo swoim piłkarzom. Jego Legia atakowała, szybko odbierała piłkę i przedostawała się pod pole karne Cracovii.

Legioniści w pierwszym kwadransie zdominowali rywala. Efektem tego był gol strzelony już w szóstej minucie. Z bardzo ostrego kąta do siatki trafił Aleksandar Prijović. Szwajcar uderzył mocno, na siłę. Bramkarz Cracovii Grzegorz Sandomierski aż się uchylił, jakby się bał szybko lecącej piłki.

Legia naciskała dalej, Cracovia próbowała jedynie kontrować. Początek spotkania wskazywał jednak, że wynik może być bardzo wysoki, i taki był. Chwilę po golu Prijovicia strzał oddał Nemanja Nikolić, ale trafił w poprzeczkę. Nawałnica trwała jednak dalej, co sprawiło, że do przerwy warszawianie prowadzili aż 3:0. Ostatni raz trzy gole w pierwszej połowie legioniści strzelili w lidze jesienią w meczu z Ruchem w Chorzowie (4:1), kiedy zespół prowadził jeszcze Henning Berg.

Ozdobą piątkowego spotkania była bramka na 2:0 zdobyta przez Michała Kucharczyka. Skrzydłowy Legii w 24. minucie oddał mocny, mierzony strzał z dystansu. Piłka po jego uderzeniu odbiła się jeszcze po drodze od Miroslava Covili i wpadła do siatki.

Po stracie trzech bramek krakowianie wydawali się oszołomieni i zdezorientowani. Tym bardziej że Legia miała ochotę strzelać im kolejne gole. Tuż przed przerwą wynik mógł, a w zasadzie powinien, podwyższyć Nikolić. Węgier z kilku metrów uderzył jednak wysoko nad poprzeczką.

W drugich 45 minutach Czerczesow mógł spokojnie przyglądać się z boku grze swoich piłkarzy. Jego Legia nadal grała swobodnie. Nie pozwoliła Cracovii na choćby jedną akcję, po której ta mogłaby zmniejszyć stratę. Do tego sama tworzyła sobie kolejne okazje. W 78. minucie wynik meczu ustalił Kasper Hämäläinen. Dla Fina było to debiutanckie trafienie w barwach Legii.

Pod koniec meczu Czerczesow wpuścił na boisko jeszcze Tomasza Jodłowca. Dla reprezentanta Polski był to pierwszy mecz od miesiąca, odkąd leczył kontuzję ścięgna Achillesa. Po kilku minutach trener Legii żałował tej zmiany, bo Jodłowiec dostał żółtą kartkę, która wyklucza go z kolejnego spotkania przeciwko Zagłębiu Lubin (28 kwietnia). - To był jedyny moment, który mi się nie podobał - powiedział po meczu Rosjanin.

Poza tym był zadowolony. Miał ku temu powody, bo lider ekstraklasy zagrał w Warszawie nie tylko jak lider, ale też jak faworyt ligi. Przewaga Legii nad Piastem po tej kolejce (na cztery przed końcem) na pewno będzie wynosić trzy punkty. A może nawet więcej, jeśli zespół z Gliwic nie pokona w niedzielę u siebie Lechii Gdańsk.



Sergio Ramos jest podobny do Józefa Stalina!? A Pep Guardiola do... Zobacz sobowtórów piłkarzy!


Więcej o:
Komentarze (23)
Legia demoluje Cracovię. Tak wygrywa przyszły mistrz Polski?
Zaloguj się
  • juventusiak87

    Oceniono 5 razy 3

    Lepiej późno niż wcale.

  • yosemitesam

    Oceniono 2 razy 2

    Dziwię się Zielińskiemu, że zdjął w przerwie jednego z najambitniejszych (a raczej jednego z niewielu wykazujących chęć do gry piłkarzy gości) Wdowiaka, wstawiając za niego obrońcę. Tak jakby chciał bronić tego 0-3 do przerwy. Vestenicky czy Jendrisek nadawali się do zmiany już po pół godzinie, trzeba było w ich miejsce dać szansę temu Dziabągowi czy Zjawińskiemu.

  • the-voice-of-reason

    Oceniono 4 razy 2

    Nareszcie Legia zagrała jak należy podaniami. Gra była szybka, urozmaicona i ciekawa a różnica pomiędzy drużynami ogromna. Co prawda, to dopiero drugi taki mecz na wiosnę, ale efektowne zwycięstwo przyszło w bardzo dobrym momencie. Jest szansa na kolejne potknięcie Gliwic w najbliższą niedzielę. Ewentualne kolejne zwycięstwo Legii w Lubinie postawi już Gliwice pod ścianą. No i na deser od dawna wyczekiwana okazja do rozprawienia się z nimi w Warszawie.

  • szaman668

    Oceniono 3 razy 1

    pokaz siły polskiej ligi(co za tym idzie mistrza) mamy co rok w eliminacjach do LM ....

    i jakoś od lat kilkunastu występy naszych "mistrzów" kończą się już w sierpniu .... to jest pokaz wartości polskiej piłki

  • blacksharksunited

    Oceniono 1 raz 1

    Pasywność obrońców Cracovii nie zna granic. Wyglądało to tak, jakby im płacili za to, że mają przepuszczać napastników legii. Jeśli cracovia ma się tak prezentować to nie chciałbym jej widzieć jako reprezentanta tej ligi w europejskich pucharach.

  • zintegrowany31

    Oceniono 2 razy 0

    Zabierają najlepszych zawodników z polskich klubów i wtedy cwaniakują.

  • baramboo

    0

    OMG, hey, WTF! Legia demoluje Cracovię! Life is never going to be the same...

  • pushit

    0

    "Ozdobą piątkowego spotkania była bramka na 2:0 zdobyta przez Michała Kucharczyka."
    to akurat był najbrzydszy gol w tym meczu.

  • blacksharksunited

    Oceniono 2 razy 0

    Legii w tym sezonie nikt mistrzostwa nie odbierze, myślę, że wykazując taki poziom gry legia jest w stanie wypaść dobrze w eliminacjach do LM a nawet awansować do grupy.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX