Sport.pl

Stadion Legii ma już pięć lat. "Gdy kibice skaczą, konstrukcja trybun wygina się o dwa centymetry"

- Musieliśmy zadbać o to, żeby trybuny miały odpowiednią sztywność, żeby się nie załamały. Ich konstrukcja, kiedy fani skaczą, ugina się może o dwa centymetry - mówi Zbigniew Pszczulny z firmy JSK Architekci, która projektowała stadion Legii Warszawa.


Nowy stadion Legii oddano do użytku w sierpniu 2010 r. (otwarto wówczas trzy trybuny, w całości był gotowy w maju 2011 r.) Na inaugurację Legia przegrała wtedy towarzyskie spotkanie z Arsenalem Londyn 5:6. Przez ponad pięć lat funkcjonowania obiektu przy Łazienkowskiej piłkarze warszawskiego klubu rozegrali na nim 131 meczów, z czego 84 wygrali, 23 zremisowali i 24 przegrali - w sumie zdobyli 252 bramki.

Paweł Korzeniowski: Gości wchodzących do waszego biura wita piękna, biała makieta stadionu Legii. To wizytówka pracowni?

Zbigniew Pszczulny: Zdecydowanie tak. Zbudowaliśmy wiele rzeczy, ale obiekt przy Łazienkowskiej jest szczególny - był pierwszym polskim nowoczesnym stadionem. Takim, jakie współcześnie buduje się na świecie. To też pierwsza arena sportowa zbudowana przez naszą pracownię w Polsce. Dlatego mam do niego jeszcze większy sentyment.

Mówi się, że jakość architektury weryfikuje się po latach. W sierpniu minęło pięć lat od otwarcia trzech trybun - jak starzeje się stadion Legii?

- Uważam, że dobrze. Pięć lat w architekturze to nie aż tak dużo, ale już wystarczająco, by dokonać oceny. Obiekt nie stracił swojej świeżości zarówno pod względem designu, jak również - pomimo dużej częstotliwości wydarzeń - nie zestarzał się fizycznie. To wciąż bardzo ładny, kameralny stadion.

Nowy obiekt, zgodnie z planem, pozwolił Legii wskoczyć na solidny europejski poziom pod względem infrastruktury. Piłkarze dorównali klasie stadionu?

- Trudno powiedzieć, piłkarskim ekspertem nie jestem. Ale stadion Legii na pewno jest powyżej europejskiej średniej. Często przyprowadzamy na niego naszych gości, którzy są pod dużym wrażeniem. I nie są to puste przechwałki. Na Legii jest "kocioł". Tą budowlą daliśmy świetne ramy dla wspaniałego show, jakie robią kibice Legii. Obiekt ma świetną akustykę, nie spodziewaliśmy się, że będzie ona aż tak dobra.

Ile stadion Legii dostałby gwiazdek w skali hotelowej?

- UEFA ma swój system ocen i stadion Legii, jednak ze względu na ograniczoną pojemność nie może otrzymać maksymalnej, która kwalifikowałaby go np. do rozgrywania finału Champions League. Ale nie mam żadnych wątpliwości, że zasługuje na pięć gwiazdek. Jest bardzo funkcjonalny, ma wygodne krzesełka, świetną widoczność z każdego miejsca, doskonałe zaplecze "VIP-owskie" oraz konferencyjne na trybunie zachodniej. W porównaniu z innymi stadionami nie ma słabych stron. Sprawdził się nie tylko pod względem sportowym, organizowano tam też duży festiwal muzyczny, wszystko działa bez zarzutu. Staraliśmy się urzeczywistnić najlepsze doświadczenia w budowaniu stadionów.

Czy braliście pod uwagę inną estetykę stadionu?

- Nie, bo ona wynika z funkcjonalności obiektu, jak i otoczenia, w którym się znajduje. To narzuciło formę z ukrytymi pod trybunami parkingami oraz dachem, który nie może być wyższy niż korony otaczających drzew.

Co łączy stadiony z lotniskami, które wasza pracownia również projektuje?

- W miejscach, gdzie przewija się wielu ludzi, trzeba szczególnie zadbać o bezpieczeństwo czy drogi ewakuacyjne.

Ale na lotniskach wielotysięczne tłumy nie skaczą w równym rytmie. Czy to niebezpieczne?

- Nie. Na mostach faktycznie zabronione jest chodzenie równym krokiem, ale uspokajam - kibice na stadionie mogą skakać. Wiedzieliśmy, że to element meczu piłkarskiego, i przewidzieliśmy to w projekcie. Musieliśmy zadbać o to, żeby trybuny miały odpowiednią sztywność, żeby się nie załamały. Stadion i jego elementy mają odpowiednią amplitudę i zbudowane są we właściwy sposób. Konstrukcja trybun, kiedy fani skaczą, ugina się może o dwa centymetry.

Kilkanaście tysięcy ludzi, emocje, gorący kibice... Na meczach piłkarskich dzieje się dużo, czasem łatwo o zniszczenia.

- Proszę zwrócić uwagę, że na Łazienkowskiej nie ma ani metalowych barierek, ani metalowych drzwi. Jest za to bardzo dużo szkła. Z naszego doświadczenia wynika, że używanie "ciężkich" materiałów wywołuje agresję. W kontakcie ze szkłem ludzie obchodzą się z większym respektem. Obserwujemy i widzimy, że działa to wszędzie, bez względu na miejsce. Na lotniskach, budując coś metalowego, również narażamy się na większy wandalizm. Oczywiście i do takich zniszczeń dochodzi, ale dzieje się to statystycznie rzadziej.

Estetyczna przestrzeń powoduje większy spokój?

- Zdecydowanie tak. To jakiś sposób edukacji poprzez architekturę, przez jej wysoką jakość. Uczy szacunku do tego obiektu. To trend, który sprawdza się zarówno na świecie, jak i przy Łazienkowskiej.

Czy stadionowi zapewniliście gwarancję?

- Zgłaszane są raczej małe problemy, nic wielkiego do tej pory się tam nie zdarzyło. Są to drobne usterki budowlane, jakieś nieszczelności. To oczywiście leży w gestii wykonawców, ale chodzimy na mecze i jeśli coś jest źle, to od razu to zgłaszamy. Żartem można powiedzieć, że architekt odpowiedzialny jest za wszystko, nawet za przepaloną żarówkę.

W czasie projektowania inspirowaliście się jakimś konkretnym stadionem?

- Oglądaliśmy wiele projektów i w porozumieniu z prezesami klubu staraliśmy się wyciągnąć z nich najlepsze rozwiązania.

Jakie było wasze największe wyzwanie przy budowie?

- Na początku w ogóle nie było wiadomo, gdzie powstanie stadion. Myślano o terenie bliżej ul. Rozbrat. Kiedy postanowiono, że nowy stadion stanie na miejscu starego, musieliśmy sprostać trzem różnym standardom - UEFA, Green Guide [stadionowej "biblii"] oraz polskiego prawa budowlanego. Niestety, te przepisy nie są ze sobą zgrane, co utrudnia sam proces projektowania.

Wyzwań było oczywiście więcej. Na przykład liczba toalet dla mężczyzn i dla kobiet. Trzeba było zrobić prognozę, kto i w jakiej liczbie będzie przychodził na stadion. Trudne były też wyliczenia i rozmowy na temat dachu. Okolica jest piękna, ale możliwości zabudowy są bardzo restrykcyjne. Musieliśmy uszanować Oś Stanisławowską i "ukryć" stadion w drzewach.

Stadiony reprezentują konkretnych ludzi i miejsce. Muszą mieć zindywidualizowany kontekst.

- Chcieliśmy zachować ciągłość historii miejsca. Dlatego zostawiliśmy trybunę im. Józefa Piłsudskiego, mimo że formalnie nie była uznana za zabytek. W Warszawie już tyle budynków zostało zburzonych. Uznaliśmy ją za "świadka" tamtych czasów i chcieliśmy połączyć go ze współczesnością. Dla mnie to największy wyróżnik zarówno z zewnątrz, jak i wewnątrz. I nadal funkcjonuje.

Przy Porcie Czerniakowskim powstaje punkt rozrywkowo-rekreacyjny. Jak połączyć go ze stadionem?

- Przedpole przed Czerniakowską ma charakter rekreacyjno-sportowy i powinno go zachować. To, co dzieje się po drugiej stronie ulicy, jest świetnym uzupełnieniem. Ważne, żeby powstało tam też coś nowego. Coś, co podkreśli charakter tego pięknego miejsca. Niestety, nie mieliśmy go do dyspozycji.

Wcześniej znajdowały się tam ruiny basenów z wielką historią. Teraz jest tam ściernisko.

- Budując stadion, obchodziliśmy się z dużym respektem dla ruin basenu. Do tej pory nie mogę zrozumieć, dlaczego zostały one zburzone. Mogły zostać wykorzystane.

Jak zmieniają się stadionowe trendy? Czy jest coś, co chciałby pan zmienić w obiekcie Legii?

- Od czasu pierwszego stadionu nowej generacji w Amsterdamie zmieniło się bardzo dużo. Trendy dotyczące kształtu, bliskości trybun, dachu... My postawiliśmy na maksymalną funkcjonalność. Być może w przyszłości będzie można rozbudować główną promenadę przy stadionie. Może ją przykryć? Stadion ma ogromny potencjał, żeby się dalej rozwijać. Zresztą jest to stały trend - kluby po 10 latach od budowy stadionu powiększają sklepy dla fanów, budują hotele przy obiektach. Obserwujemy ciągłe podwyższanie standardów, za którymi trzeba nadążyć.

W Legii jest co powiększać?

- Miejsca jest dosyć dużo, wyobrażam sobie, że Legia pójdzie tym krokiem. Oczywiście nie mówimy o powiększaniu liczby miejsc, rozbudowie trybun, ale o rozwoju terenów w najbliższej okolicy.

Czy w Warszawie jest miejsce na kolejny stadion?

- Jest, ale nie znam żadnych szczegółów. Zawsze jest tak, że mając dwa duże kluby w mieście, trzeba to jakoś pogodzić. Ostatnio robiliśmy jakieś przymiarki w Łodzi, a w Monachium jest jeden stadion dla dwóch ekip. To jednak nie funkcjonuje aż tak dobrze. To dyskusja na poziomie politycznym, ale - w przyszłości - chętnie zaprojektujemy obiekt dla Polonii.







Arsenal, Spartak, Celtic... 10 najbardziej pamiętnych meczów Legii na nowym stadionie




Więcej o:
Komentarze (23)
Stadion Legii ma już pięć lat. "Gdy kibice skaczą, konstrukcja trybun wygina się o dwa centymetry"
Zaloguj się
  • mojalegia.pl

    Oceniono 2 razy 2

    szkoda, że jeszcze tak mało osób przychodzi na Legię. Bo przecież większość osób, którzy pierwszy raz przychodzą na Legię są mile zaskoczeni i bardzo im się podoba stadion, atmosfera i nawet mecze :D

  • xsawer

    0

    Inwestor pewnie zlecił optymalizację konstrukcji po zatwierdzeniu projektu.

  • morfeusz_1

    Oceniono 5 razy -1

    Wy naprawiajcie - My tańczymy Labada małego walczyka

  • dorotkaidarek

    Oceniono 7 razy -1

    To nie stadion. To łapówka.

  • gabriel

    Oceniono 11 razy -1

    Sorry Winetou, ale pierwszym stadionem takim z prawdziwego zdarzenia był stadion w Poznaniu.
    W pełni otwarty we wrześniu 2010. Jak w Warszawie czwartą trybunę jeszcze budowali.

  • whiteliontoto197124tutanchamon

    Oceniono 3 razy -3

    anD CRUel CRUle

  • pegaz751

    Oceniono 10 razy -4

    zburzyć, zaorać truskawki poszadzić i święty spokój

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX