Sport.pl

Stanisław Czerczesow: Liczy się głowa, a dopiero potem nogi [ROZMOWA]

- Piłka nożna to nie tylko pieniądze. Z Legią chcę grać w Lidze Mistrzów - mówi nowy szkoleniowiec wicemistrzów Polski Stanisław Czerczesow.


Bartłomiej Kubiak, Konrad Ferszter: Co w Legii jest pana głównym zadaniem?

Stanisław Czerczesow: - Zdobycie mistrzostwa Polski, ale też łączenie gry na kilku frontach. Chcę, by ta drużyna prezentowała nowoczesny futbol i sprawiała wszystkim wiele radości. W tej chwili naszym nadrzędnym celem jest jednak poprawa wyników. Mamy 10 punktów straty do lidera i zerowy dorobek w Lidze Europy. Z tego pułapu zaczynamy.

Jednym z powodów zwolnienia Henninga Berga była też mało efektowna gra. Czy Legia Czerczesowa zacznie grać ofensywnie i przyjemnie dla oka?

- Nie chcę się odnosić do gry zespołu mojego poprzednika. Ale co tak właściwie znaczy ładna gra? Ładna to może być kobieta. Gra w piłkę musi być jak facet, czyli interesująca. Piłka nożna to nie jest jazda figurowa na lodzie. Tu nikt punktów za wrażenia artystyczne i dobrą technikę nie przyznaje. Ona musi opierać się przede wszystkim na efektywności i szybkości. I właśnie tego będę wymagał od swoich piłkarzy.

Piłkarze Legii do końca roku czekają mecze co trzy dni. Będzie pan starał się rotować składem czy grać jedną, żelazną jedenastką?

- Nie poznałem jeszcze piłkarzy, więc nie wiem.

W towarzystwie prezesa Bogusława Leśnodorskiego widział pan niedzielny mecz z Górnikiem Zabrze, a czy oglądał pan sam jakieś wcześniejsze spotkania Legii?

- Tak, widziałem mecze z Ruchem, Lechią, Termalicą i fragmenty z Napoli. Jeśli chcecie jednak, bym teraz dzielił się z wami swoimi wnioskami, to ich nie usłyszycie. Oglądając tamte mecze, nie było powodu, bym je wyciągał, bo wówczas nic mnie jeszcze z Legią nie łączyło. Teraz też jest za wcześnie, bym opowiadał o drużynie, o tym, co widziałem w tych meczach, co mi się podobało i nie podobało. Dopiero jak dokładnie poznam tych chłopaków - ich słabe i mocne strony - będę mógł z wami rozmawiać na ten temat.

Jakie ustawienie drużyny pan preferuje?

- Wszystko zależy od przeciwnika i od tego, z kim przyjdzie mi pracować. W Dynamie Moskwa najczęściej graliśmy 4-2-3-1, w Tereku Grozny 4-1-4-1, w Amkarze Perm 3-5-2. To pokazuje, że nie mam jednego ulubionego ustawienia. W dużym stopniu zależy to od jakości zawodników, których mam do dyspozycji. Zresztą, ustawienie to tylko cyfry. Dla mnie dużo ważniejszy jest charakter.

Wojciech Kowalewski powiedział, że gdy ma pan do wyboru dwóch zawodników o zbliżonych umiejętnościach, to zawsze wybiera pan tego, który na co dzień ciężej pracuje.

- To prawda. Szef, niezależnie od tego, czy to klub piłkarski czy fabryka, przede wszystkim musi wymagać i - co najważniejsze - być sprawiedliwy. Jeśli wymaga, ale nie jest sprawiedliwy, to nie ma szans, by jego przedsięwzięcie odniosło sukces. Lubię graczy mądrych i inteligentnych, którzy pracują przede wszystkim głową, a dopiero później nogami.

Jakub Wawrzyniak stwierdził, że po treningach z panem miał siłę jedynie na odpoczynek, jedzenie i sen.

- Ciekawe... Nie wiem, dlaczego tak powiedział, ale jego problemy na pewno nie wynikały tylko z powodu pracy ze mną. Mam swoje metody szkoleniowe i się ich trzymam. Nie brakuje w nich treningu siłowego, ale moje zadanie polega przede wszystkim na sprawieniu, by piłkarze wiedzieli, gdzie i po co mają biec, a nie biegali dla samego biegania.

Kto odpowiadać będzie za przygotowanie fizyczne pańskiej drużyny?

- Nie wiem, skąd wzięły się plotki, że będzie to Anton Beretzki. W Legii tym trenerem będzie Władimir Panikow, z którym znamy się bardzo dobrze.

U trenera Jana Urbana zawodnicy więcej pracowali ze sztangami, u Henninga Berga wydolność wyrabiali głównie poprzez kontakt z piłką. Jakie będą metody trenera Panikowa?

- Potrzebujemy odpowiedniej równowagi między obiema metodami, bo jedna bez drugiej nie funkcjonuje. Zresztą, możecie zapytać Wawrzyniaka, to opowie wam wszystko ze szczegółami...

W pańskim sztabie szkoleniowym znalazł się także trener bramkarzy Gintaras Strauce. Jaka będzie jego rola, skoro za bramkarzy Legii od wielu lat odpowiada Krzysztof Dowhań?

- Gintaras będzie moim drugim asystentem. Pracowałem już tak z nim w poprzednich klubach i wszystko układało się znakomicie, więc nie widzę powodów, dla których w Legii miałoby nam się to nie udać.

Czy to prawda, że miał pan oferty z innych rosyjskich klubów?

- Właśnie związałem się z Legią, więc jakie to ma za znaczenie?

W Polsce nikt nie płaci takich pieniędzy jak w Rosji. Co w takim razie skłoniło pana do podjęcia pracy w Warszawie?

- Czy to oznacza, że chcecie mnie odesłać do Rosji? A mówiąc poważnie, to trzeba podkreślić, że piłka nożna to nie tylko pieniądze. U nas w Rosji funkcjonuje powiedzenie: "Nikt nie zarobił jeszcze wszystkich pieniędzy na świecie". Można to odnieść do tej sytuacji. W życiu są inne, ważniejsze rzeczy.

Jakie?

- Wyzwania, próba realizacji ambitnych celów. O ile pamiętam, Legia ostatni raz grała w Lidze Mistrzów, kiedy ja stałem w bramce Spartaka Moskwa. Jest więc do czego dążyć.

W niedzielnym sparingu ze Świtem Nowy Dwór Mazowiecki będzie chciał pan sprawdzić wszystkich zawodników?

- Jeszcze nie wiem, bo nie mam pełnej wiedzy o tym, kto jest zdrowy, a kto nie. Jest to jednak mecz towarzyski, więc pewnie wszyscy piłkarze, którzy będą zdolni do gry, otrzymają swoją szansę. W meczach o punkty aż tak łatwo o nią nie będzie. Każdy musi u mnie solidnie zapracować na treningach, by grać w lidze czy w pucharach.

Zna pan nazwiska jakichś młodych piłkarzy Legii?

- Nie. Tak naprawdę to nie ja, a oni poprzez swoją grę powinni zasłużyć na to, bym zwrócił na nich uwagę.

Którego z polskich piłkarzy wspomina pan najlepiej?

- Tomaszewski, Boniek...

A z tych, których pan trenował - Rybus, Komorowski, Kowalewski, Gol, Makuszewski, Polczak, Zbozień?

- Wszystkich. Uważam, iż każdy z nich dołożył cegiełkę do tego, że w tym momencie jestem właśnie na tym miejscu. Nie mogę nikogo wyróżnić, bo to byłoby bardzo niesprawiedliwe.

Kogoś z nich widziałby pan w swojej Legii?

- Jest za wcześnie, by rozmawiać o zimowych planach transferowych. Ale za dawne zasługi jedyne, co można, to rozegrać pożegnalny mecz, a nie grać w Legii.

Za pomoc w tłumaczeniu dziękujemy Adamowi Mieszkowskiemu

Nowy trener Legii zawładnął internetem [MEMY]




Jak oceniasz decyzję o zatrudnieniu przez Legię Stanisława Czerczesowa?
Więcej o:
Komentarze (5)
Stanisław Czerczesow: Liczy się głowa, a dopiero potem nogi [ROZMOWA]
Zaloguj się
  • eneasz7

    Oceniono 3 razy -3

    SSpartak Moskwa Oprychy Donbaskie

  • Agata Jasińska

    0

    Oni to jajpier na kasę liczą a dopiero zaczynają grać jakby mieli praca dla nauczycieli rosyjski w Bydgoszcz i pracowali w gimnazjum to zapewniam zaczęli by grać lepiej i nie patrzeli na kasę z Preply

  • Feliks Baranski

    0

    Aby być w stanie mówić płynnie w języku obcym jest wspaniałe, większość ludzi nadal nie mają zaufania do tego. Jeśli jesteś atrakcyjną nauczycielką, należy rozważyć Preply. Dołącz Oferty pracy Nauczyciele Rosyjski w Bydgoszczy

  • malepifko

    Oceniono 2 razy 2

    Przypomina wam kogoś z wyglądu? Moim zdaniem, Maciej Korzym za 20 lat :)
    Co do trenerki, to niestety kiepsko to widzę. Polskie rozleniwione gwiazdeczki zwane piłkarzami, szybko zaczną grać przeciwko trenerowi, jeśli ten postanowi przycisnąć im śrubę.

  • superhuman

    Oceniono 3 razy 3

    Zajebisty jest :-)

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX