Sport.pl

Michał Masłowski: Przez cały mecz graliśmy tak, jak zakładaliśmy

- Zawisza miał swoje sytuacje, ale nie zdołał zdobyć bramki. Szczęście sprzyja lepszym, dlatego my swoje szanse wykorzystaliśmy i udało się wygrać - mówił po meczu z Zawiszą (2:0) pomocnik stołecznej drużyny.


Pierwsza połowa meczu była wyrównana, dopiero w drugiej legioniści zdołali strzelić dwa gole. - W drugiej połowie Zawisza opadł z sił i zaszwankowała mu koncentracja - oceniał po spotkaniu Masłowski.

I dodał: - Zawisza miał swoje sytuacje, ale nie zdołał zdobyć bramki. Szczęście sprzyja lepszym, dlatego my swoje szanse wykorzystaliśmy i udało się wygrać. Generalnie przez cały mecz graliśmy raczej tak, jak zakładaliśmy.

Masłowski nie zagrał w niedzielę od początku. Dopiero w 77. minucie zmienił Guilherme. - Wiadomo, że chcę grać, ale gdy Ondrej obejrzał w Gdańsku czerwoną kartkę, nie mogłem sobie ot tak założyć, że to ja zajmę w najbliższych meczach jego miejsce. Wiem, że muszę o nie walczyć. Dziś Guilherme wystąpił na pozycji, na której ja występowałem wcześniej, ale nie mogę mieć o to pretensji. Tak bywa. Nie czuję się jakimś słabszym ogniwem w rywalizacji, po prostu taka była decyzja trenera i trzeba ją uszanować - komentował pomocnik.

Dla zawodnika Legii był to mecz przeciwko byłej drużynie, z którą osiągnął największy do tej pory sukces, zdobył Puchar Polski. Obyło się jednak bez wzruszeń. - Po wejściu na boisko nie skupiałem się na tym, że to Zawisza, czyli mój były klub. Po meczu podziękowałem chłopakom, porozmawiałem z nimi, ale na boisku nie ma sentymentów i cieszę się, że trzy punkty zostały w Warszawie, nie wyobrażaliśmy sobie innego scenariusza - zakończył Masłowski.

Więcej o: